Samostatki. Reaction, Synthesis, Nucleon Co wybrać?

Wpis ten traktujcie jako ciąg dalszy artykułu “Jak kupowałem Reksia – samostatka”. Dostaję wciąż wiele listów z pytaniami na temat Reactiona i nie tylko. Tak więc wydaje się, że poprzedni artykuł nie rozwiał Waszych wątpliwości. Był to wpis o dylematach jakie miałem, wybierając dla siebie skrzydło. Dzisiaj postanowiłem zebrać kilka pytań i na nie odpowiedzieć. Napisałem do kilku pilotów , którzy mieli podobne problemy z wyborem skrzydła. Większość z nich to piloci rekreacyjni, którzy nie mają zbyt wielkiego nalotu. Dzięki temu będziemy w stanie odpowiedzieć na wiele pytań znacznie bardziej przyziemnie i wprost, bez nacisków czy “wskazówek” od producenta. Będzie też o Actionie, Synthesisie oraz Nucleonie. Poczytajcie, i podzielcie się w komentarzach swoimi przemyśleniami. Po umieszczeniu komentarza należy zaczekać na jego zatwierdzenie. Każdy komentarz zatwierdzam o ile nie zawiera niecenzuralnych słów i nie obraża bezpośrednio innych. Nie robię żadnej cenzury ani ograniczeń. Niestety często piszą spamerzy i zaśmiecają stronę reklamami.

Wzrost zainteresowania skrzydłami Reaction TST i Synthesis tłumaczę sobie nowym skrzydłem Dudka – Nucleonem.  Faktem jest, że nie ma zbyt dużej różnicy cenowej pomiędzy nowym Reactionem, Synthesisem a Nucleonem. Zainteresowani kupnem nowego skrzydła wybierają więc Nucleona – choć nie zawsze zgodnie ze swoim doświadczeniem. Taki wybór implikuje bardzo pozytywny spadek cen na rynku wtórnym.  Dlatego na aukcjach pojawia się coraz więcej Actionów, Reactionów i Synthesisów dostępnych w atrakcyjnych cenach dostępnych dla mniej zamożnych pilotów. To dobre zjawisko, gdyż skrzydła samostateczne konstruowane specjalnie pod napęd czynią latanie bezpieczniejsze i wygodniejsze. Początkowo artykuł miał być utrzymany w tematyce Reactiona, lecz po konsultacjach znalazłem kilku pilotów, którzy chcieli przedstawić swoją opinię na temat innych skrzydeł Dudka. Mamy więc wybór: Reaction, Action, Synthesis oraz Nucleon.

Oto pytania jakie dostawałem:
1. Czy Reaction TST można kupić jako skrzydło zaraz po kursie?
2. Czy skrzydło Reaction jest skrzydłem bezpiecznym?
3. Czy Reactiona łatwo się “stawia”?
4. Czy Solo210 wystarczy?
6. A może jednak Synthesis?
7. Nucleon na początek?

Zanim odpowiem, muszę napisać coś o sobie. Nie mogę odpowiadać jako fachowiec, ale odpowiem jako amator. Latam zbyt mało i zbyt krótko, aby móc występować jako ekspert. Potraktujcie więc ten tekst jako wskazówki, nie jako dywagacje pilotów z nalotem 1000 godzin. Paradoksalnie może być to zaletą dla czytających początkujących, którzy zastanawiają się nad zakupem skrzydła.  Zanim przesiadłem się na samostatka, wylatałem około 60 godzin na skrzydle VOX. Nie posiadam wielkich umiejętności i doświadczenia, bo uważam, że doświadczenie mają piloci z “wielokrotną wielokrotnością” mojego nalotu. Wciąż mam problemy ze startami a alpejkę z napędem nauczyłem się… tydzień temu. Alpejka do niedawna nie była mi potrzebna! Obecnie latam coraz lepiej i wybieram się na loty w gorszych warunkach. Stąd moje zainteresowanie tą metodą startu. Mogę podzielić się moją opinią jako pilot rekreacyjny, latający w wolnym czasie w sobotnie wieczory ale z doświadczeniem kilkudziesięciu godzin – obecnie nawet w cięższych warunkach. Tylko nie wiem czy jest to spowodowane moimi wzrastającymi umiejętnościami, czy jest to ciągły wzrost zaufania do Reactiona. Swoje wypowiedzi konsultowałem z kilkoma pilotami latającymi na Reactionach i innych skrzydłach z podobnym nalotem co ja oraz ekspertami, którzy stanowią autorytet w tej dziedzinie.

Na początek wybierz…

Z perspektywy czasu, to dobrze, że zaczynałem z VOX27. Skrzydełko to jest niezwykle bezpieczne i łatwo wstające. Naprawdę. Może twarde na sterówkach i skręcające z opóźnieniem, ale jest to zaletą dla początkujących. Innym, choć czysto ekonomicznym atutem VOXa jest to, że kupisz go tanio, a za rok  sprzedasz w podobnej cenie.

Mój VOX27

Nie dziwię się, że te skrzydła wciąż “trzymają się” cenowo. Wszyscy je znają, wielu się na nich wyszkoliło, a pewnie takich, kogo zawiodło jest niewielu. Mi latało się na tym skrzydle bardzo dobrze. Oczywiście w dobrych warunkach atmosferycznych, bo gdy wiało, to stałem w miejscu nad lotniskiem. Ale mówimy o skrzydle do nauki. Przeciążony VOX bardzo fajnie skręca i lata szybciej. Latałem na wersji 27 ważąc 87-90kg z napędem Parapower. Moc wystarczająca i niezła frajda z latania.

Na powyższym filmiku widać, że latając VOXem można też poszaleć. Do dziś początkującym pilotom PPG sugeruję zakup tego skrzydła. Może to sentyment? Idealnym skrzydłem na początek jest też Nemo. Nie latałem nim, lecz widziałem te banalne starty i długaśne lądowania w wykonaniu jednego z pilotów. Skrzydło daje dużo czasu niedoświadczonym pilotom. Pod napęd idealny jest Nemo Moto, wyposażony w trymery.

Nemo - foto: Alison Gibson www.dudek.eu

Najlepiej, gdy instruktor lub bardziej doświadczony kolega może pomóc wybrać jakie skrzydło powinieneś kupić. Ważne, aby nie szaleć, nie podejmować  niepotrzebnego ryzyka i nie podchodzić do zakupu skrzydła jako zakupu na całe życie. Pamiętaj – to Twoje zdrowie i życie!  Kupuj tylko sprawdzony i dobrej jakości sprzęt najlepiej z aktualnym przeglądem. Jeśli kupowane skrzydło nie ma przeglądu, przed zakupem poproś o jego wykonanie. Nawet, gdy będziesz potem musiał zapłacić nie tylko za skrzydło, ale i za przegląd. Jak kiedyś powiedział mi kolega Mietek z Paralotniska: “Kupuj tylko sprawdzony i dobry sprzęt. Nie dziadostwo, bo się obiegasz zamiast latać i szybko zniechęcisz”. Wierzcie mi –  to prawda. Sam się o tym przekonałem. Kupując zużyte lub trudno wstające skrzydło, łatwo się zniechęcić.

Na początek opiszemy Reactiona TST

Jest skrzydłem wymarzonym dla pilotów, którzy mają niewielkie doświadczenie w lataniu. Niewielkie w tym przypadku oznacza dla mnie wylatanie na standardowym skrzydle 10-30 godzin. Nie ma sensu dłużej się męczyć i nabierać “złych” nawyków, bo przy przesiadce na samostatka trzeba będzie się ich pozbyć. Największą wadą samostatków jest start w bezwietrzu. To skrzydła wręcz zaprojektowane do startów jak wieje – a nawet gdy bardzo wieje. Przy słabym wietrze Reaction, jak każdy samostatek wymaga szybkiego biegu. Na osłodę powiem, że starty w bezwietrzu, to chyba jedyna cecha czyniące przeznaczenie tego skrzydła dla bardziej doświadczonych. W powietrzu Reaction TST zachowuje się nad głową jak betonowa belka. Leci niezależnie od pogody, turbulencji czy wiatru. Jestem zwolennikiem nauki na skrzydłach tradycyjnych. Ale potem szybko (w zależności od pilota) po kilkunastu – kilkudziesięciu godzinach nalotu przesiadaj się za  Reactiona lub Synthesisa ze względu na wprost niesamowite bezpieczeństwo tych skrzydeł.

Reaction TST 29

Nie wiem czy wszyscy powielają moje zdanie, lecz ja nazywam mojego Reksia ulepszonym i bardzo bezpiecznym VOXem. Kupiłem Reactiona tylko ze względu na Adama Chodorowskiego, który twierdził: “Polataj na Reactionie a będziesz bał się latać na VOXie”. Faktycznie tak jest – teraz boję się latać na klasycznych skrzydłach. Wielu ludzi wciąż nie lubi samostatków uważając je za skrzydła samolatające – dla debili. Odpowiadam im krótko:

“Jeśli nazywasz Reactiona skrzydłem dla debili, to czy debilami są piloci, którzy zdobywali czołowe miejsca w zawodach na tym skrzydle?”.

Piloci na Reactionach wielokrotnie zdobywali najwyższe miejsca na zawodach rangi światowej, kontynentalnej i narodowej. Mimo, że Reactiona wybierają mistrzowie, to jest on równie przyjazny pilotom latającym sportowo i rekreacyjnie. (http://dudek.eu)

Ostatnio kolega kupił sobie nowiutkie skrzydło znanej firmy.  Skrzydło wybitnie dla dla początkujących. Świetne recenzje, opinie, filmy, zachwyty, kolorystyka. Ale czy na pewno jest to skrzydło dla początkujących? Poleciał gdy wiało 3 czy 4 m/s. Zrobił zwrot (jakoś się udało) i lądował, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Poza tym t skrzydło strasznie “myszkuje” nad głową nawet na ziemi, podczas stawiania. Ciężko jest go postawić gdy mocniej wieje. Gdy ten sam kolega wypróbował Reactiona, załamał się, bo dookoła utwierdzali go w przekonaniu, że samostatki to skrzydła killery, dla zaawansowanych a Reaction to już najgorszy szatan z nich, bo skrzydło niemal akrobatyczne czekające na błąd pilota, aby rzucić nim o ziemię. Tymczasem po odpuszczeniu trymerów skrzydło stało grzecznie czekając co zrobi pilot. Nawet cofnął się a ono nie zrobiło fronta. Nie mógł nawet zwalić go na ziemię. Stał z tak podniesionym skrzydłem dłuższy czas. Według mnie Synthesis i Reaction to skrzydła dla początkujących. Im bardziej wieje, tym Reactiona jest “grzeczniejszy”. Trzymasz  go wówczas jedną ręką za taśmy a ono stoi nad głową jak zaklęty. Gdy ów nieszczęsny kolega pobawił się Reactionem, zadzwonił do mnie kilka dni później, że będzie sprzedawał swoje prawie nowe, “najlepsze” skrzydełko by kupić Reksia lub Syntezę i zacząć w końcu bezpiecznie latać.

Jeśli bierzesz pod uwagę zakup pierwszego samostatka i masz jakieś doświadczenie, kup Synthesisa lub Reactiona – dla własnego bezpieczeństwa i frajdy.  Oczywiście jest jeszcze Nucleon, lecz nie jest on polecany na początek. To moje zdanie, ale jeden z kolegów z Mielca jako pierwsze skrzydło kupił Nucleona i wybór okazał się celny! Fakt –  poprzednio latał na klasycznym skrzydle i na pożyczonych samostatkach, więc jakieś doświadczenie miał. Jak duże? Nie wiem. W Mielcu wszyscy latają na Nucleonach, Actionach, Syntezach i Reactionach.  Na Reksiu lata tam mój kolega. A poznaliśmy się właśnie dzięki naszym Reactionom spotykając się aby wymienić doświadczenia! W dalszej części znajdziesz opis Konrada z Mielca, który napisał nam o tym, jak przekonał się do Nucleona i dlaczego aż tak późno :).

Nie wierz też w skrzydła łatwowstające nawet bez ciągnięcia taśm A. Ja takich nie spotkałem. Każde skrzydło trzeba umieć postawić.  Jestem wyjątkowo odporny na stawianie skrzydeł: nie chce mi się biegać, nie mam na to siły ani czasu.  Na co dzień siedzę zamknięty w serwerowni mojej firmy i niewiele się w pracy nabiegam, stąd brak kondycji. Na szczęście, gdy wieje, mój Reaction wstaje sam i biegać nie trzeba. Inny kolega ostatnio kolega kupił sobie używane skrzydło klasyczne. Zbłaźniłem się, gdy nie umiałem go postawić klasykiem na łące. Mam już inne nawyki i wrodzoną niechęć do wysiłku. Natomiast Tomek w Paralotniska stawiał go za każdym razem twierdząc, że wyjątkowo łatwo wstaje. Widzicie więc, że z jednej strony jestem odporny na wiedzę (co tylko dobrze świadczy o Reactionie), lecz z drugiej strony dla Tomka  nie ma niewstających skrzydeł. Reaction w porównaniu z tym klasykiem musi wstawać wyjątkowo ładnie, skoro mi udaje się go postawić. Piszę to nie po to, by robić z siebie idiotę, ale by Wam pokazać, że mitem jest stwierdzenie, że samostatki nie startują jak słabo wieje. Gorzej, gdy wcale nie wieje 🙂

Wystarczy 1m/s, a Reactiona czy każdego samostatka rozpędzasz parę kroków, zaciągasz sterówki prawie pod tyłek i lecisz. Im mocniejszy silnik i wiatr, tym szybciej możesz sobie na to pozwolić. Spróbuj zrobić tak na klasycznym skrzydle (to żart – nigdy tak nie próbuj). Pamiętam, że z VOXa trzeba było dobrze rozpędzić gdy słabo wiało. Każda próba zbyt wczesnego zaciągnięcia sterówek (aby szybciej się oderwać) skutkowała tym, że z powrotem trzeba było rozpędzać skrzydło.

Wadą Reactiona jest dłuuugi speed. Czasem trzeba wysiąść z uprzęży, aby wcisnąć go do końca.  Latanie na Reactionie to  spokój. Mam pewność, że mnie nie zawiedzie. I jak na razie nie zawiodło. Mówi się, że skrzydło jest tak bezpieczne, jak rozsądny jest pilot. Jednak wydaje mi się, że nie do końca można tak powiedzieć o Reactionie, bo bezpieczeństwo nie jest zależne tylko od pilota, lecz od samostateczności. Wystarczy więc nie przeszkadzać mu w locie. Nie raz startuję niemal na przeciągnięciu, bo nie chce mi się biec. Fakt – trzeba się tego dobrze nauczyć. Nie próbuj tego robić od razu i bez wyczucia. Wszyscy dziwią się, że podczas takiego zaciągnięcia “toto” leci a nie zwala się do tyłu. Szybkość mojego Reactiona po odpuszczeniu trymerów (bez speeda) jest taka sama jak… VOXa. Ale tylko w warunkach laminarnych. Natomiast jeśli wieje, Reaction zostawia VOXa w tyle. Różnice widoczne są najbardziej w warunkach cięższych, gdy wiatr “strzela”. Wówczas tylko Reaction leci do przodu a skrzydła klasyczne do tyłu. Nie wspominam o depnięciu speeda, bo wówczas wszystkich zostawiam w tyle. Skrzydło wybacza wiele błędów. Nawet wyjście ze spirali jest prostsze niż na VOXie. Takie jest moje odczucie. Szybko się stabilizuje. Ale można się na nim fajnie powygłupiać. Reaction to chyba najbezpieczniejsze skrzydło o jakim słyszałem. Powiecie pewnie, że  jeszcze bezpieczniejszy jest Synthesis. Z pewnością, ale Reaction chętniej skręca. Nowością w Synthesach jest nowy rodzaj sterowania – ALC stosowany w Nucleonie. W używanych Syntezach też można go dokupić. Rozwiązuje to problem wielkich zakrętów Synthesisa.

Należy zwrócić uwagę na zakresy wagowe skrzydeł Dudka. Profesjonaliści kupują skrzydła o małej powierzchni, ale w przypadku pilota początkującego, staraj się być w zakresie wagowym – najlepiej górnym. Na początku miałem Reactiona 27.  Start na zwykłym napędzie Parapower był możliwy tylko gdy wiało. By startować bezstresowo przy słabym wietrze, trzeba mocniejszy silnik lub większe skrzydło. To dziwne, bo latałem na VOX27 i nauczyłem się nawet startować w całkowitej ciszy przy mojej wadze wówczas 86kg i zwykłym Parapower bez wydechu Kajana.  Obecnie mam Reactiona 29 i jest to rozmiar dla mnie. W wersji 29 latałem na Parapower z wydechem Kajana i wystarczał dla mnie przy mojej wadze  90 kg. Następnie wykonałem tuning totalny wg Kajana.  Nie dlatego że trzeba było mi mocy, ale akurat pisałem artykuł o tuningu Kajana i musiałem gdzieś sprawdzić faktyczny przyrost mocy, aby nie pisać głupot. Po tym zabiegu mocy było pod dostatkiem. Oczywiście nigdy nie mówimy o tym, że mocy jest za dużo. Generalnie mocy nigdy nie jest za dużo, ale Parapower z tuningiem sprawdza się bardzo dobrze.

Napisałem do Zbyszka Gotkiewicza aby wypowiedział się na temat “straszenia” potencjalnych nabywców Reactiona tym, że to skrzydło sportowe. Słowo “sportowe” dla wieku oznacza nadprzeciętne umiejętności pilota.

oto odpowiedź:

Action/Reaction były skrzydłami pionierskimi a ich zalety docenili najpierw zawodnicy PPG, którzy byli często zmuszani do latania wyścigowego w trudnych warunkach. Dlatego do tych skrzydeł przylgnęło skojarzenie, że są to skrzydła dla zawodników. Firma tego nie dementowała chcąc pewnie upewnić się, że zastosowane rozwiązania rzeczywiście niczym nie grożą i dopracować rozwiązania (choćby sterowanie). Gdy okazało się, że rzeczywiście skrzydło jest wyjątkowo odporne, Dudek zamiast tłumaczyć że na Reactionie może latać każdy, zrobił skrzydło jeszcze bezpieczniejsze, ale o trochę gorszych charakterystykach lotnych, czyli Syntesisa oraz lepiej latającego Nucleona, o lepszej doskonałości, ale nieco bardziej wymagającego. Jest jeszcze Plasma która odpowiada co prawda zachowaniami skrzydłom swobodnie latającym z klasy sportowej (dawne dwójki) ale dla pilotów napędowych jest to już skrzydło dość wymagające. Opinie innych pilotów na przykład o tym, że ono trudno wstaje były spowodowane przede wszystkim brakiem podstawowych umiejętności prawidłowego startu.


Jeszcze jeden świetnie zrobiony film z YouTube przedstawiający Reactiona

Co do zagrożeń, to jedyne na co trzeba uważać na Reactionie, to możliwość wejścia w spadochronowanie na zaciągniętych trymerach przy wejściu w komin lub na skutek wyhamowania skrzydła sterówkami. Inne zagrożenia o jakich słyszałem to wynikały wyłącznie z beztroski, brawury lub braku wiedzy pilota. Nie wiem jakie są najbliższe plany dotyczące produkcji tego skrzydła, bo z tego co widzę, to Nucleon ze swoją uniwersalną naturą lokuje się w innej niszy niż Reaction będący skrzydłem dla zdeklarowanych pilotów PPG.

Koniec

Obecnie, na nowej stronie Dudek nieco “spuścił z tonu” i Reaction TST  nazywany jest narzędziem dla wymagających. Wierzcie mi – jeśli chodzi o Reactiona, to chodzi tylko o samą nazwę “paralotnia sportowa” i możliwość startów w dowolnych warunkach. Przyznam, że mnie ale i innych potencjalnych kupujących przerażała ta nazwa 🙂

Poniżej przedstawiam film znaleziony na YouTube, który przedstawia testowanie Reactiona. Jak widać nie taki diabeł straszny. Proszę zauważyć, że testy przeprowadzane są na zaciągniętych trymerach.

A może Synthesis?

Myślałem nad jego zakupieniem. W zasadzie tylko przypadek sprawił, że zamiast Syntezy kupiłem Reactiona. Nawet przed zakupieniem pytałem Antka Macedońskiego (Anton) jak sprawuje się to skrzydło. Pisał, że Synthesis wstaje bardzo, ale to bardzo łatwo i to całą bryłą na raz. A to bardzo ważne. Jeśli naprawdę do dalekich przelotów w różnych warunkach pogodowych – to jest to! On sam brał pod uwagę zakup  Reactiona TST lub Synthesisa. Zadecydował przypadek. Kupił Synthesisa, jako najbezpieczniejsze skrzydło na świecie. Nie frontsztali w żadnej sytuacji. Synthesis to skrzydło, na którym możesz polecieć lipcu czy sierpniu w środku dnia, w pełnej termice. O skrzydło martwić się nie musisz. Oczywiście jak w każdym skrzydle samostatecznym w złych warunkach nie dotykamy sterówek i pozwalamy, aby skrzydło stabilizowało się samo. Podobnie entuzjastycznie o Synthesisie odpisał mi Siergiej, który wylatał na Sythesisie sporo godzin. Już wówczas widziałem swego rodzaju Synthesisomanię zadowolonych pilotów.

Na stronie producenta (http://www.dudek.eu) znalazłem ciekawą opinię o Synthesisie. (nieco ją skróciłem)

Ponieważ zaczęłam latać z napędem dopiero w październiku, chciałam wszystkie sztuczki opanować najpierw na na swoim normalnym skrzydle (Swing Arcus). Myślałam że w ten sposób będzie bezpieczniej, i chociaż wiedziałam że na zawody trzeba będzie się przesiąść na samostateczne skrzydło, początkowo nie spieszyło mi się do tego. Nawet na swoim starym glajcie starty klasyczne przy słabym wietrze sprawiały mi kłopoty, więc się ich szczególnie obawiałam. Michael chętnie oblatał Synthesisa i powiedział że takie starty są na nim łatwiejsze niż na Reactionie. Tydzień przed Mistrzostwami zrobiłam na nim pierwszy lot w umiarkowanej bryzie i od razu zauważyłam że każdy element lotu był o niebo szybszy niż wszelkie moje dotychczasowe doświadczenia. Następnego dnia byłam w hrabstwie Cambridge u Paula Baileya, który wysłał mnie na długą trasę nawigacyjną w ostrych warunkach. Miała to być dla mnie próba przywyknięcia do nie przeszkadzania skrzydłu w niespokojnym powietrzu, na odpuszczonych trymerach i puszczonymi sterówkami!  (tak – to naprawdę sztuka po przesiadce z klasycznego skrzydła, gdzie strach puścić sterówki – LK). Musiałam się pilnować całą siłą woli, żeby zaufać samostatecznemu profilowi i nie uprawiać aktywnego pilotażu, do jakiego jestem przyzwyczajona. Sporą część lotu mówiłam sama do siebie, żeby zachować spokój kiedy skrzydło skakało sobie na boki (chociaż od razu zauważyłam że bez skakania w przód 🙂 Musiałam prawie wsadzić ręce do kieszeni żeby powstrzymać swoje pilotażowe odruchy. Zaliczyłam trasę do domu Geoffa Sodena w Alconbury i podeszłam do lądowania na wyłączonym silniku. Resztę dnia spędziłam na zabawach w kopanie tyczek i kręcenie kominów. Przy lataniu na małych wysokościach prędkość robiła duże wrażenie, ale skrzydło jest bardzo wrażliwe i posłuszne, tak że szybko się w nim zakochałam. Wieczorem zaliczyłam jeszcze piękny lot do Jeziora Graffham i byłam w szoku jak szybko połykam kilometry, których na mapie było tak dużo. Leciałam na odpuszczonych trymerach i pełnym speedzie, bez problemu dotrzymując kroku Michelowi na Reactionie, z czym się długo nie mógł pogodzić!! W tamten weekend sporo polatałam, i chociaż wiedziałam że zmiana glajta na tydzień przed zawodami to spore ryzyko, przejście na Sytnthesisa było tak łatwe, że zdecydowałam wziąć go na Mistrzostwa. Dużą przynętą była prędkość, ale glajt również zachowywał się dobrze w kominach (mimo większego opadania niż jestem przyzwyczajona, i dużo większych sił na hamulcach). Co do startów klasykiem w ciszy, są trochę łatwiejsze niż na starym glajcie, ale i tak były sporym wyzwaniem dla mnie i dla wielu innych, co się okazało na zawodach. Teraz mam zamiar poeksperymentować z różnymi metodami startu wspomaganego silnikiem, bo to jest chyba najlepszy sposób na klasyka (start klasyczny) w samostatecznych glajtach. Mimo braku wiatru prędkość miała na zawodach ogromne znaczenie i naprawdę się cieszę że nie wzięłam na nie Swinga.

Synthesis www.dudek.eu

W ostatniej konkurencji nawigacyjnej (jak najszybsze pokonanie wielokąta 40 km) byłam w swoim żywiole. Lot z puszczonymi sterówkami, na pełnym speedzie i trymerach a jednocześnie z poczuciem pełnego zaufania do skrzydła był fantastyczny. Według wyników lecąc z prędkością ponad 53 km/h zaliczyłam wszystkie ukryte bramki na trasie! A, i żebym nie zapomniała – najważniejsze że strasznie podoba mi się kolorystyka. (tłum. JJR, źródło Dudek)


Anton i jego Synthesis. Przy wyborze warto wziąć pod uwagę to skrzydło.

Podczas oblatywania paralotni Synthesis, Zbyszek Gotkiewicz miał za zadanie sfrontsztalić skrzydło na odpuszczonych trymerach. “Niestety” pomimo kilku prób nie udało się to, więc w końcu zdesperowany złapał obie taśmy A i podciągnął się na nich odrywając siedzenie od uprzęży. Próba trwała 10 sekund, a skrzydło jedynie robiło lekkie delfinki. W skrzydłach klasycznych jest to nie do pomyślenia. Podobne testy przechodził Nucleon. Pilot testowy najpierw zrzucał połówkę skrzydła rzez pociągnięcie za taśmę A na zaciągniętych trymerach. Skrzydło podwinęło się prawidłowo i wyszło ze zmianą kierunku o około 90 stopni. Po odpuszczeniu trymerów skrzydło nie podwinęło się. Dopiero po około 7 sekundach Nucleon złożył się  w motyla i wyszedł zaraz po puszczeniu taśmy A, za które był podwijany. Synthesis lata według porównywalnie do skrzydeł rekreacyjnych, ale ma dość duże opory i na przykład przy wejściu w noszenie zadziera. Odpuszczenie trymera powoduje dość spory wzrost opadania. Dużo lepiej lata się na Plaźmie, ale tu koniczne są są umiejętności latania swobodnego w termice i aktywna praca ciałem. Nucleon jest skrzydłem najbardziej zbliżonym do skrzydeł PG na zaciągniętych trymerach o podobnym wydłużeniu. Skrzydło to powstało jako odpowiedź na zapotrzebowanie pilotów PPG na skrzydło, które pozwoli zmniejszyć zużycie paliwa w  konkurencjach ekonomicznych bez utraty bezpieczeństwa przy prędkościach maksymalnych. Zbyszek latał też na Syntesisie Cabrio w termice w Bassano w tandemie. Trymery zaciągnięte, w kominach z innymi skrzydłami lataliśmy bez różnicy w opadaniu, przeskoki po parę kilometrów do innych noszeń. Jedynie trochę mało zwrotne, ale w tandemach to norma.


“Tabela umiejętności” do skrzydeł Dudka

Jeszcze zmiany Reactiona TST w stosunku do poprzednika – Actiona

W 2006 roku Reaction został znacząco udoskonalony, dlatego dla odróżnienia od starszej wersji zmieniliśmy nazwę i logo skrzydła na “Reaction TST”. Reaction TST jest fabrycznie wyposażony w system Tip Steering Toggles. Zmodyfikowane zostały także taśmy nośne – taśmy A zostały rozdzielone, co znacznie ułatwia płynne stawianie skrzydła. W poprzednich rozwiązaniach zdarzało się, że przy niedokładnym rozłożeniu skrzydła stabilizatory wyprzedzały centralną część czaszy. Teraz niedogodność ta znika. Reaction jest ulepszoną technicznie i odświeżoną graficznie, nową wersją Actiona. Jest oparty na tej samej konstrukcji, wykorzystującej profil samostateczny, czyli taki, który przy wymuszeniu mniejszego kąta natarcia samoistnie dąży do jego zwiększenia – zachowuje neutralną pozycję względem swojego obciążenia, co w efekcie daje niezrównaną stabilność przy dużych prędkościach. W ciągu trzech lat produkcji Actiona i po wnikliwych obserwacjach oraz analizie doświadczeń i opinii pilotów nadszedł czas na realizację wszystkich przemyśleń i pomysłów ulepszenia tej niezwykle udanej konstrukcji. Każda z wprowadzonych zmian została dokładnie przemyślana i sprawdzona w praktyce, jesteśmy więc pewni celowości wprowadzanych ulepszeń. Reaction jest skrzydłem odrobinę szybszym, łatwiej się nim startuje i ma kilka ulepszeń, decydujących o większej trwałości i wygodzie obsługi skrzydła.

Konrad z Mielca kupił Nucleona jako pierwsze skrzydło. Przeczytajcie co o tym napisał

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem pilotem z nalotem kilkuset godzin tylko zbliżającym się dopiero do pierwszej setki i to, co napisałem poniżej są to tylko moje odczucia. Po zrobieniu uprawnień do latania swobodnego postanowiłem spróbować swych sił w lataniu z napędem. Do nauki latania  PPG wykorzystywałem paralotnię UP Makalu 2. Jest to skrzydełko DHV 1-2, choć bliżej mu do DHV1. Latając  nim swobodnie, uważałem je za skrzydło przydatne do zdobycia umiejętności, choć szybko dostrzegłem jego mułowatość. Skrzydło sprawowało się dobrze w warunkach bezwietrznych, lecz przy wietrze 4-5 m/s już nie można było mówić o lataniu. Generalnie wiadomo, że DHV1-2 jest bezpieczne, ale latając w turbulentnych warunkach musiałem stale go pilnować aby skrzydło utrzymać nad głową. Na samostatku niewiele trzeba robić. Na Makalu latając z napędem, przy silniejszym wietrze czy turbulencji było niezłe rodeo. Skrzydło pracowało nad głową w każdą stronę. Na początku było to zabawne. Ale chciałem lecieć do przodu! Nie na boki, w górę i w dół. Pod wiatr leciałem może 10-15 km/h. Na szczęście w mieleckiej grupie miałem sporo okazji, aby przetestować dudkowe samostatki.

Nucleon, foto: Iwona Dudek www.dudek.eu

Przed kupnem mojego Nucleona miałem okazję polatać trochę na Actionie i Synthesisie. Pierwszy mój kontakt z samostatkiem to Action. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie muszę prawie go kontrolować. Skrzydełko samo ustawiało się nad głową, a gdy zdarzyło się, że skrzydło zostało dmuchnięte do tyłu, wracając nie musiałem go hamować! Synteza i Muflon już tak nie pracują przód tył, ani nie myszkują lewo prawo. Action bardzo przypadł mi do gustu z w locie. Sterówki nie były tak twarde jak w Syntezie, Muflonie, Buranie czy Fusionie. Powyższe porównanie odnosi się do skrzydeł na maksymalnie odpuszczonych trymerach, bo jako młody pilot, dla bezpieczeństwa zawsze latałem  na odpuszczonych trymerach. Mankamentem Actionów jest start w bezwietrzu. Trzeba mieć wiedzę na temat takiego startu, a ja jej nie miałem.  Dodatkowo trzeba szybko biegać. Przede wszystkim umiejętności. Był to główny powód rezygnacji z tego skrzydła. Zacząłem myśleć o zakupie własnego skrzydła. Koledzy radzili m i kupić Synthesisa.

Latając na Syntezie doznałem jeszcze innych wrażeń z lotu na tego typu skrzydle. To prawdziwy pocisk, który niewzruszony warunkami atmosferycznymi leci do wyznaczonego celu, lecz wymaga mocnego napędu, aby nie latać non stop na pełnych obrotach. Podobnie z Buranem – wykonałem na nim lot testowy. Przy mojej wadze 75kg z napędem Solo Parapower, wznoszenie oscyluje w granicach 0,5m/s więc bez rewelacji. Przelatując przez turbulencje czuje się tylko delikatne szarpnięcia w uprzęży lecąc do wyznaczonego celu.

Nucleon jest zdecydowanie mniejszym “betonem” nad głową. Skrzydło przy turbulencjach potrafi wystraszyć klapiąc stabilami. W zależności od warunków jest to mniej lub bardziej odczuwalne w uprzęży. Nigdy jednak nie zdarzyło się, aby wystąpiła większa klapa. Jako ciekawostkę  na odporność Nucleona, podam przykład naszego kolegi Andrzeja z Mielca, który lubi latać w ostrej termice. Ostatnio wyszły nam oczy ze zdziwienia, gdy zobaczyliśmy go pod tworzącym się cebekiem!  Opowiadając później swój lot mówił, że nie spuszczał z oczu skrzydła, dopóki nie wleciał w oczko chmury, gdzie było już spokojniej. Noszenia oscylowały ok 6m/s, skrzydłem rzucało w każdym kierunku – najbardziej na boki, co owocowało małymi klapkami. Aby wydostać się ze skrajnie nieprzychylnych warunków, postanowił uciekać w dół niewielką spiralą. Ów spirala to… 1m/s – różnica z noszenia. Nucleon i pilot wytrzymali. Porównując starty w ekstremalnych warunkach (czyli bez wiatru), Nucleon jest łatwiejszy w starcie od Synthesisa. Łatwiej jest wyciągnąć go nad głowę i stawia się kilka kroków mniej aby oderwać się od ziemi. Gdy wieje,  spalenie startu klasycznego jest chyba niemożliwe. Jeśli chodzi o alpejkę, to jest to bajecznie prosta, bo skrzydła samostateczne stoją nad głową i nie “przelatują” pilota.

Czy samostatki są dla początkujących? Myślę że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno nie wszystkie i nie dla wszystkich. Przytaczając przyziemny temat jazdy samochodem, aby stać się kierowcą, jedni muszą pojeździć rok, innym może wystarczyć miesiąc. Jeden pilot szybko więc zrozumie na czym polega latanie i jeśli nawet wybierze Nucleona mając niewielkie doświadczenie, będzie umiał go smakować. Inny, mniej pojętny czy zbyt pewny siebie może zrobić sobie krzywdę bardzo szybko. Nucleon ma znacznie szybsze reakcje na sterówkach od Synthesisa i jest mniej stabilny. Wchodzi dużo chętniej w zakręty, co przy nieodpowiednim zaciąganiu sterówek może doprowadzić do „niespodzianki”. Warto wcześniej polatać skrzydłem klasycznym, bo to uczy panowania nad skrzydłem. Samostatek tłumi większość sygnałów – szczególnie, gdy się lata tylko na odpuszczonych trymerach. Po zaciągnięciu trymerów, Nucleon to prawie klasyk, więc trzeba np. w termice “trzymać go za łeb”. Przy Nucleonie trzeba bardziej mierzyć swe umiejętności w stosunku do panujących warunków.

Moje doświadczenie przed zakupem Nucleona: 20h swobodnie, 20h PPG klasyk, 30h samostatki

Pierwszy lot na nowiutkiej paralotni Nucleon przez autora opisu o Nucleonie

Zdecydowałem się na Nucleona, gdyż to skrzydło lata a nie tylko opada, wymaga troszkę mniej mocy silnika, jest bezpieczne, łatwo operuje się trymerami i wszystkimi systemami sterującymi. Skrzydło z dużymi możliwościami i dające dużo frajdy w locie.

Kolega Mariusz też jest przykładem na to, że można jako pierwszego samostatka wybrać Nucleona. Wylatał z napędem na DHV1 około 65 godzin (potwierdzone). W końcu jako pierwszy w Mielcu kupił Nucleona i powoli nabierał doświadczenia. Początkowo starzy PPGanci za plecami mówili, że przesadził, że kupił za ostre skrzydło. Okazało się, że nie był to  zły wybór, gdyż według niego Nukleon jest bezpieczny, uniwersalny,  pozwala rozwijać umiejętności, daje dużo satysfakcji i nieprędko się znudzi.

Przychylę się do zdania, że na łatwość stawiania skrzydła składają się głównie umiejętności pilota a nie samowstające skrzydła. Paralotnię należy wyczuć w uprzęży, by się za nim nie rozglądać, wychwytywać błędy popełniane przy starcie i je eliminować. Jak powtarzał mój instruktor: ze stawianiem skrzydła nie mają problemów Ci co dużo biegali w bezwietrznej pogodzie i radzili sobie z postawieniem i utrzymaniem go nad głową.
“podbiegaj, podbiegaj, nie machaj rękoma…”

Po opisaniu Nucleona otrzymałem wiele telefonów od użytkowników lub byłych użytkowników tego skrzydła. Odradzali zakup Nucleona przez osoby początkujące. Ostrzegali także średniozaawansowanych pilotów, przyzwyczajonych skrzydeł Action, Reaction czy Synthesis by byli “pilnowali” skrzydła. Informację tę umieszczam także z ich troski i uczciwości.

“Wady” skrzydeł samostatecznych

Czy skrzydła samostateczne nie mają słabych punktów? Cóż, słabym punktem zwykle okazuje się pilot. W ostatnim czasie niepokojąca jest tendencja do latania w warunkach, w których nie należy latać. Przez to część pilotów, chcąc latać w “każdych” warunkach, przesuwa granicę bezpieczeństwa w złą stronę. Często nadmierne bezgraniczne zaufanie do skrzydła wyłącza własne myślenie, jak również odpowiedzialność za wszelkie decyzje pilota. W przypadku nieszczęścia, zwykle odpowiedzialność najchętniej przenoszona jest na sprzęt. Marketing producenta to jedno, ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku pilota. Choć skrzydła samostateczne zostały stworzone do latania w gorszych warunkach, należy pamiętać, by znać granice skrzydła i własnych umiejętności zachowując  zdrowy rozsądek. Nie ma skrzydeł 100% bezpiecznych. Paradoksem skrzydeł samostatecznych jest przekonanie o tym, że nic nie może się stać podczas latania w niebezpiecznych warunkach. To błędny tok myślenia. Niektórych pilotów zbyt ryzykujących czasami należałoby postraszyć. I tu ciężkie zadanie – jak postraszyć, aby nie całkiem wystraszyć. W koło producenci prowadzą marketingowy bełkot, zamiast uświadamiać pilotów o względach bezpieczeństwa. Według mnie, ten dodatkowy margines bezpieczeństwa, jaki dają paralotnie z profilem samostatecznym powinniśmy traktować jak koło ratunkowe, kiedy przez przypadek warunki pogodowe się pogorszą, natomiast w pełni wykorzystywać atuty większej prędkości i stabilności latając w takich warunkach, w jakich byśmy latali na paralotni klasycznej.

Jeszcze cytat z Uriuka:
Synthesis na odpuszczonych trymerach leci ok 48 km/h, co przy wyjściu z komina daje naprawdę niezłą gilotynę i mogą się zdarzyć różne cuda. Kiedyś leciałem leciutkim, szybkim samolotem. Było masło. Nagle wpadłem w taką “gilotynę” ,  że gdyby nie 4-punktowe pasy bezpieczeństwa, wywaliłbym głową owiewkę. Co prawda 48 km/h to nie 250, ale i powierzchnie skrzydeł zdecydowanie inne. Na normalnym skrzydle, lecąc aktywnie, wychodzimy z komina powoli i reagujemy na sygnały od skrzydła, W samostatecznym zapitalamy ile wlezie a sterówki są wpięte w taśmy i nie mamy żadnej informacji od skrzydła. Nie mamy więc jak bronić się przed takimi atrakcjami. Zdjęcie gazu przy wychodzeniu z komina tez niewiele zmieni, bo prędkość będzie dalej taka sama. Zaciągniecie trymerów likwiduje samostateczność, wiec tylko zwiększa szanse na klapę czy frontsztal. Dlatego właśnie tak ważne jest ustalenie, co się właściwie stało.

Pamiętajcie więc – przede wszystkim rozsądek. Bezpieczeństwo zależy głównie od pilota. Skrzydło samostateczne jest po to, by wspierać pilota zapewniając dodatkowe bezpieczeństwo niespotykane w skrzydłach klasycznych.

Na koniec podsumowanie

Wg mnie prędzej czy później wszyscy napędowcy w bliższej lub dalszej perspektywie czasu będą latać na skrzydłach samostatecznych.  Specjalizacja to cecha, którą widzimy w każdej dziedzinie życia. Nie wierzcie więc w mit uniwersalnych skrzydeł do latania swobodnego i z napędem. Choć oczywiście jest taka możliwość, to parametry skrzydła PPG w locie swobodnym są marne. Opinie zaczerpnąłem od pilotów latających PG i PPG. Każdy twierdzi, że niektóre skrzydła PPG nadają się na PG, ale nadawanie oznacza tylko , że takie skrzydło potrafi utrzymać się w dużej termice. Dla mnie, jako PPGanta przyszłością jest Nucleon.  Jednak na dzień dzisiejszy mój Reaction TST ma dopiero dwa lata a nalotu tyle, co kot napłakał. Szkoda mi więc go sprzedawać tym bardziej, że spełnia wszystkie moje wymagania. Więc zostanę przy nim na dłużej.

Mam nadzieję, że przybliżyłem nieco Reactiona oraz inne skrzydła wszystkim niezdecydowanym. O Synthesisie pisać nie chciałem, bo na nim nie latałem. Zdawałem się więc na relację innych pilotów. Wiem jednak, że jest jeszcze bezpieczniejsze i łatwiejsze w starcie.

————————————–

Leszek Klich

Dziękuję: Zbyszkowi Gotkiewiczowi i Konradowi z Mielca oraz innym za znalezienie czasu i podzielenie się swoją wiedzą.

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

11 odpowiedzi na „Samostatki. Reaction, Synthesis, Nucleon Co wybrać?

  1. arkadiusz9021 komentarz:

    Chcę się podzielić swoją opinią z przed kilku dni kiedy to z znajomymi startowaliśmy w totalnej ciszy gdzie jak mówicie star na samostatecznym skrzydle jest makabrą.Więc tak: jako pierwszy startował kolega na Plusie i co? przy starcie rozbujane skrzydło i gleba na bok z 2 metrów (niestety tego dnia więcej startów nie mógł wykonać ,długi rozbieg nawet jak na plusa gdzie start jest w zasadzie łatwy ). Ja startowałem następny na Reactionie : start stawianie skrzydła poszło dziecinnie łatwo a i rozbieg był jak na taką ciszę do przyjęcia.Po starcie zrobiłem kilka kręgów czekając na następnego kolegę który mordował się z startem na Syntezie po trzeciej próbie miał dosyć i potrzebował trochę odpocząć więc ja w ty czasie wylądowałem aby coś doradzić koledze.W tej właśnie chwili pomyślałem sobie : w zasadzie to dwa prawie identyczne skrzydła i dwa identyczne napędy .Doszedłem do wniosku że cały ten problem to technika .tego dnia wystartowałem jeszcze dwa razy by to sprawdzić i miałem rację.kolega natomiast wystartował za piątym razem .

  2. Stev komentarz:

    mineły prawie dwa lata i jak teraz przeczytałem swoje wcześniejsze wypociny to dalej je podtrzymuję co do opisu synthesisa,jest tylko mała zmiana w stawianiu tego skrzydła ,ale tego nauczył mnie syn ,ktory już od roku lata ,on synthesisa postawi nawet z małym wiatrem ,każdy kto ogląda jego start jest zdumiony jak to możliwe a wygląda to tak ; totalne bezwietrze ,robi krok do przodu skrzydlo unosi się może metr i ładnie się rozklada a on stoi i stoi ,odwraca głowę patrzy czy całe sie rozłożyło i teraz dobiero bardzo krotkie i dynamiczne pociągnięcie w przód ,skrzydło wręcz wskakuje na głowę teraz gaz dwa kroki i jest w górze.Musiałem pocwiczyć i zmienić całkowicie przyzwyczajenia i o dziwo ani jednego falstartu od roku a jakieś 50 startów było.Trymery do startu zawsze mam +2

  3. Netopelek210 komentarz:

    Pozwolę sobie na moje skromne spostrzeżenie co do skrzydełek do PPG.
    Po pierwsze mój nalot przed Nucleonem – 600h na różnych skrzydełkach: Nemo ( kilka lotów, bezpieczne, wolne), Plus (kilka lotów, mułowate, bujające na boki), Synthesis (kilka lotów, szybkie, solówką trzeba było piłować na dużych obrotach), VOX ( ponad 95% nalotu, SUUUPEROWE, ostro czasami na nim wywijałem, mogłem lądować prawie wszędzie bez obawy, na bardzo dużo mi pozwalało, przy wyjściu ze spirali trzeba było uważać na “chopkę”, na dłuższe przeloty aby dotrzymać “kroku” samostatkom lałem do pełna i śmigałem na speedzie, nogi i kręgosłup często potem mnie bolał), Fusion ( 3 loty, charmonijkowało mi nad głową – niezbyt przyjemne uczucie, nie lubię tego – więc dla mnie skrzydło nie do przyjęcia. Reaction ( 1 lot, szybkie ). Jeden telefon do Piotra Dudka i pożyczył mi Nucleona 29, po paru próbnych lotach i wyłożeniu kasy Nutek ( tak skrzydełko nazwałem) już był mój. Do tego czasu zmodernizowałem swoją solóweczkę ( Fruzika)który teraz bez problemu przy bezwietrzu czy z wiatrem – daje spokojnie radę. Naśmigałem już na Nutku 20h. Jest bardzo szybki, przy starcie nie muszę go przyhamowywać, nie topi w ostrych zakrętach, pewnie czuję się na nim nawet przy dużym wietrze, jest BARDZO nośne na zaciągniętych trymerach. Raz z wiatrem, na speedzie, przy odpuszczonych na maxa trymerach, na prostej przekroczyłem setkę na godzinę – to było super uczucie, do lądowania muszę zachodzić inaczej niż na VOXiku, generalnie ma dużą V do lądowania.
    Śmigałem też na wózkach na różnych skrzydełkach – włącznie ze zmodernizowanym przez Janka VOXie ( z jedną dziurą, potem z dwoma)i ostatnio na jego Nucleonnie 31. SUPER skrzydło do trajki, czekające po wstaniu nad głową na ruch wózka.
    Ogólnie mogę powiedzieć że Nucleony WZBUDZAJĄ PEWNOŚĆ .

    Trochę moich wywijasów na Nutku można zobaczyć na:
    http://www.youtube.com/watch?v=irrT5rqPm2c

    Pozdrawiam

  4. Leszek Klich komentarz:

    Witaj Paweł “…dlaczego opisujecie tylko skrzydła DUDKA ?”

    Nie tylko, ale to stary artykuł. Zobacz tutaj: https://www.paramotor.com.pl/ranking-skrzydel-subiektywny/
    Wszystko zależy od tego, kto pisze. W rankingu staram się pisać niezależnie – po prostu co czuję. Pozdrawiam.

  5. Paweł komentarz:

    Mam takie pytanie bo mnie to zdeczka ciekawi dlaczego opisujecie tylko skrzydła DUDKA ?

  6. Przemo komentarz:

    Witam;P mam problem z doborem rozmiaru skrzydła Buran Reflex waga moja to obecnie 74 kg i na S bede przewazony ok 17kg(licze cały szpej co leci ze mna) a na M niedowazony 18kg.. jak lepiej?? i czy dowazenie lub niedowazenie zasadniczo wplynie na bezpieczenstwo lotu?
    Pozdrawiam

  7. STEV komentarz:

    Witam wszystkich ,ja swoje pierwsze kroki zaczynałem na Jojo Instynkcie i nigdy problemów nie było przy starcie jak i w locie,wspaniałe skrzydełko i do dziś je mam,latałem w dobrych warunkach i trochę gorszych ,skrzydełko bardzo ale to bardzo łatwo wstaje ,po wylataniu około 300 godzin ,postanowiłem pewnego dnia ,kiedy dopadły mnie ostre warunki i zaklapiło kupić samostatka ,nie łatwy wybór powiem szczerze !!! Po miesiącu ciężkich namysłów i wybraniu skrzydła dla mnie i tylko dla mnie zamówiłem Synthesisa i tu mity o samostatkach zaczeły mi łazić po głowie ,ciężki start i tam takie ,pierwszy lot syntezą był w totalnym bezwietrzu a w dotatku rękaw tylko leciutko odchylał się raz w jedną raz w drugą stronę ,nie wiedziałem w którą stronę wystartować,ruszyłem i o dziwo skrzydełko weszło prawie samo poczułem ze waży o wiele więcej ,ale szybko podniosło i lot calkowicie inny ,fakt ze zakręty jak tankowcem na oceanie przy odpuszczonych ,lądowanie jak kamień aż krety wyniosły się na inną łąkę ,ale to mój błąd.Drugi lot już sterówki dopasowane i jak po maśle ,rewelacyjnie i nadmiar bezpiecznie ,żadnych problemów z utrzymaniem skrzydełka w powietrzu nawet przy duszeniu ,ale duszenie duszeniu nie równe,zakochałem się w nim po 5 locie i tak to trwa ,chodź wystąpiły u mnie małe problemy ze startem ,jak na początku skrzydełko wchodziło samo to teraz na odwrót ,kładło się na prawo i to zawsze ,albo robiła się prawa klapa ,start mnie kosztowł kupę stresu,na jojo żadnych problemów ,wiedziałem ze coś nie tak ,sprawdzałem długość linek ,zaczołem cwiczyć stawianie i nic zawsze start za 2 lub 3 razem.Nagrywałem starty i szykałem błędu i nie wiem co robiłem źle.Teraz wypróbowałem inną taktykę i się sprawdza ,kiedy wieje to nie ma problemu ,ale ja opisuję starty w bezwietrznych warynkach ,wiatr 0,2 do 0,6 m/s bo o takie chodzi pilotom początkującym ,nie mogę stawiać skrzydełka z cofnięcia ,muszę napiąć linki i delikatnie pociągnąć a potem dopiero przeć do przodu jak lokomotywa ,wstaje równo i problem odszedł ,ale to dopiero parę takich startów udanych.Wiem ze to mój błąd ,skrzydełko kupiłem nowe rok temu ,czyli mało prawdopodobne ze coś ze skrzydłem .Jeżeli ktoś miał podobny problem to BARDZO proszę o radę.Co do bezpieczeństwa w trudnych warunkach to uważam je za najbezpieczniejsze skrzydło na świecie,miałem już problem wylądować na odpuszczonych trymerach bo cofało ,w górze ciężko było się powstrzymać by nie złapać sterówek,trzymałem ręce w na sterówkach a palce wskazujące prawie w oczkach trymów ,ale tylko w pogotowiu,taki odruch i przyzwyczajenie,na szczęście jestem pilotem rekreacyjnym i żadko latam w takich warunkach,ale trzeba być przygotowanym.Moja opinia na temat Syntesisa i Instynkta jest taka ze są to dwa inne skrzydełka ,ale kocham je i nie oddam .Podziękowania dla Dudka ze zrobili dla mnie skrzydełko do bezpiecznych przelotów.

  8. Leszek Klich komentarz:

    Do: razmus

    Wiem, że Buran to świetna konstrukcja. Ale nie mam pod ręką, żeby polatać. Ale jak tylko wpadnie mi w łapy, na pewno potestuję i opiszę wrażenia.

  9. razmus komentarz:

    Kiedy bedzie coś o innych polskich świetnych konstrukcjach np: buran reflex?

  10. Anton komentarz:

    Fajny artykuł. Tylko, że nic nie jest czarno-białe. Jak się wpadnie w duszenia na Syntezie, to się spadnie “całą rozprostowaną całością”, bez czołowych podwinięć 🙂 Czy to lepiej? Po prostu, mimo samostateczności TRZEBA ZAWSZE UWAŻAĆ. A konkretnie, o co mi chodzi – wątek na grupie dysk. dot. upadku do jeziora Synthesis’em. Uriuk tam pisze, że gdy leciał w podobnych okolicznościach samolotem (awionetką), to tylko pasy go uratowały przed rozbiciem głową owiewki. Więc na mocne duszenia samostatyka, czy mocny napęd – nie pomogą. Jest takie powiedzenie – “największym zagrożeniem dla pilota jest sam pilot…”
    Link: http://groups.google.pl/group/pl.rec.paralotnie/browse_thread/thread/54e7fe88109c0d84
    Rada Uriuka na podobną ewentualność – jeśli już musisz się pchać w coś takiego – odpuszczone trymery, ręce zawieszone na oczkach taśm trymerów trzymają sterówki – to nie przeszkadza w locie, a w razie nagłym możesz zaciągnąć trymery i reagować sterówkami.
    Podobny jeszcze przypadek – testowanie Syntezy w Tatrach przy halnym wietrze. Zaciągnięte trymery (żeby się szybciej wznosić) – No i klapy… O tym też było na grupie.
    A poza tym – NIE ZAMIENIĘ SYNTEZY NA NIC!!! 😉
    Anton.
    No, czyli jednak coś napisałem…

  11. Leszek Klich komentarz:

    No i masz ci los. Właśnie dostałem telefon od kolegi, który chciał zamówić Reactiona a tu już nie produkują…