Wodny system ratunkowy PPG jednak nieskuteczny?

Chyba każdy z z nas zastanawiał się, co się dzieje podczas przypadkowego wodowania z napędem na plecach. O ile pamiętam, temat był kiedyś poruszany na grupie, kiedy to piloci opisywali, jak prawidłowo wodować aby przeżyć. Na rynku pojawił się tez system, który był reklamowany jako rozwiązanie problemu. Oglądając filmy prezentujące system, widzimy wesołego pilota pływającego w wodzie z ciężkim napędem na plecach. Sprzęt uratowany! No właśnie – sprzęt… a człowiek?Problem w tym, że reklama nie opisuje kilku rzeczy. Po pierwsze, aby się uratować, zbiornik paliwa musi być napełniony przynajmniej do połowy lub umieszczony na górze.


Reklama systemu. Zwróćcie uwagę, jak pilot wychodzi w wody – ma pełny zbiornik


A tak jest w rzeczywistości?

Drugi film opisuje zachowanie podobnego systemu w praktyce. Okazuje się też, że w przypadku braku paliwa (to stan, które też może być przyczyną wodowania), system ratunkowy służy do ratowania sprzętu a niekoniecznie pilota. Pewnym rozwiązaniem, jak sugeruje drugi film,  jest wykorzystanie kamizelki ubieranej na pilota – nie sprzęt. Ma to służyć utrzymaniu się pilota na wodzie po wyczepieniu się z uprzęży! Nie ratowania sprzętu.

Jak naprawdę zachować się w wodzie? O to najlepiej zapytajcie swojego instruktora.

P.S. Poczytajcie tekst jak to jest podczas lądowania w wodzie i potraktujcie go jako ostrzeżenie: http://paralotnisko.pl/relacje/ladowanie-w-wodzie.html

źródło: pl.rec.paralotnie, wiadomość od: peter z dnia 12-02-1022

http://groups.google.com/group/pl.rec.paralotnie/browse_thread/thread/b700f3e12adb59a5/e8a281d75642859c?show_docid=e8a281d75642859c
Otagowano , .Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Wodny system ratunkowy PPG jednak nieskuteczny?

  1. Fidiasz komentarz:

    Witam
    Mam takie przemyślenie dotyczące tematu.
    Jeśliby każdą z konfiguracji rozszerzyć o element działający jak fajka do nurkowania. Mógłby to być np. 1,5 m wężyk z zaworem jak w fajce.

    Co to zmienia :
    w sytuacji dowolnego mocowania i stopnia wypełnienia zbiornika mamy zapewniony dostęp do powietrza w sytuacji gdy mamy głowę do metra poniżej poziomu wody. Daje nam to więcej spokoju potrzebnego np. na wyswobodzenie się z uprzęży, linek i czaszy.

    Czego to nie zmienia :
    jeśli stracimy świadomość nic nam to nie pomoże. Nawet latając ustnikiem w buzi, tracąc świadomość nawet na chwilę tracimy szczelność „układu zasysania powietrza”. Chyba, że podłączymy się jak piloci odrzutowców (co nie jest głupie, ale jest niewygodne).

    Fajka musiałaby mieć taką konstrukcję, aby utrzymywać się na wodzie mimo fal i możliwość zasysania powietrza górą i bokiem (w razie przykrycia skrzydłem czy RSH.

    pozdrawiam
    Waldek Szulc