List otwarty mistrza świata Tomasz Kudaszewicza

Witam wszystkich serdecznie tak jak obiecałem opisuję dalsze czynniki które doprowadziły do kraksy i dziękuję za miłe słowa! Na samym początku jeszcze raz chcę wyraźnie zaznaczyć aby nie było żadnych wątpliwości pamiętajcie że skrzydło na którym latam nie jest fabrycznym modelem Nucleona 29– jest dość mocno podrasowane zmodyfikowane i bardzo agresywnie ustawione sterowanie 2d które wymaga odpowiednio zgranego z napędem ustawienia odległości zawieszenia odległości w stosunku do moich ramion. Powiem że rozmiar 29 po modyfikacji sterowania jest bardziej zwrotny niż rozmiar 23 na którym latałem na początku roku przez dwa miesiące zaraz po tym jak Dudek go wyprodukował.

Powróćmy do wypadku. Był to piątek 13 i wewnętrznie myślę, że jakieś licho czekało na mój błąd, ale to przecież nie tłumaczy nic. Około 7 rano wystartowaliśmy, żeby polatać nad Zatoką Pucką blisko Wejherowa. Na dole została ekipa filmowa telewizji TVN Turbo. Kilka kamer na głowach paralotniarzy i piękne widoki zapowiadały, że materiał będzie jeszcze
ciekawszy. Po obleceniu traski powrót na lądowisko i oczywiście małe popisówki. Wszyscy już wylądowali, zostałem tylko ja i Grzesiek. Poganialiśmy się chwilkę – on na Plasmie 22, ja na zmodyfikowanym Nucleonie. Jeszcze kilka spiral i lądowanie.

Na co dzień do akrobacji używam Simonini 2 który sporo waży i ma zawsze zapas doczepiony, czyli zatankowany zestaw waży nawet ponad 35 kg. Skrzydło różnie – Plasma 22, przez dwa miesiące miałem Nucleona 24 (super zabawka bez zbędnych przeróbek w 2d), no i również Nucleona 29 z 2D (szczerze: skrętny jest jak Nucleon 24 ten mały).

Po przyjeździe wziąłem od Damiana z EC Extreme napęd o trochę większej mocy niż Simon i w dodatku dużo lżejszy – bo 22 kg. Nie zakładałem zapasu, gdyż było trochę mało czasu i sytuacja nie wymagała raczej posiadania paki bo plan był latać nisko. I właśnie na takim napędzie podpiętym do Nucleona 29 2D wystartowałem.

Wróćmy do lotu. Już miałem lądować, ale chciałem pokazać kamerze fajny przelot z zamkniętym podwoziem, czyli ciąganie napędem po ziemi a nogi w górę mocno zadarte. Czekałem na długą wolną prostą. Grześ cały czas szaleje, więc znowu wsiadam mu na ogon i pościg. Kilka zakrętów i mam wysokość ok. 60 m. Spirala (tym razem myślę spokojniejsza, nie do samej ziemi) paralotnia w pozycji 90 stopni do ziemi, stabil na wysokości ok. 5m nad gruntem.

Wykonałem pełne 360 stopni – moc napędu pozwalała zrobić to bez problemu – i nagle górna część skrzydła dostała podwinięcie. Połówka – dwie sekundy później byłem na ziemi spadając obok skrzydła na lewą nogę (złamana) następnie tyłek i tu pęka krąg L4, następnie salto podczas którego uderzam głową i padam 4 m dalej. Mam jeszcze złamaną rękę prawą.

Dzięki Bogu tylko tak się skończyło, chociaż przede mną jeszcze długa rehabilitacja.

Wróćmy do analizy wypadku:

  1. Na pewno po 360 stopniach wpadłem we własne strugi i to mocno.
  2. Sterowanie 2D które używam wymaga dokładnego ustawienia. Krótko objaśniam: każda ręka może wykonać dwa różne ruchy, które zupełnie oddzielnie naciągają dwie linki sterownicze przypięte do jednej sterówki. Żeby to dobrze działało, skrzydło musi być wpięte jak najbliżej ramion. Moje napędy podregulowałem i ponaciągałem, tak że gdy stoję taśmy ramienne wcale nie są luźne, lecz nawet lekko cisną ale po starcie skrzydło mam naprawdę blisko siebie. Wszystko to po to, żeby ruch ręki w bok pozwalał jak najmocniej zaciągnąć i shamować środek skrzydła, co daje ciśnienie dla skrzydła i pozwala np.: nie klapić podczas termiki. A NAPĘD OD DAMIANA BYŁ WYGODNY I NIE MIAŁ BLISKO TAŚM TYLKO DALEKO. I CO??????????? NIE MIAŁEM MOŻLIWOŚCI SHAMOWAĆ GLJTA I ZAPOBIEC WEJŚCIU POŁÓWKI, GDY CZUŁEM ŻE SKRZYDŁO MIĘKNIE – MOJA WINA, NIE PRZEWIDZIAŁEM. A moje 2D w skrzydle było naprawdę agresywnie wyregulowane.
  3. Waga napędu mniejsza – czyli mniej dociążony glajt.
  4. Szkoda, że nie robiłem tego jak zwykle, czyli do samej ziemi. Spadłbym wtedy z 1m i pewnie obrażenie nie byłyby takie duże.
  5. Wykonałem spiralę delikatnie bez rozpędzenia –  błąd nie było odpowiedniej siły odśrodkowej

Można byłoby jeszcze gadać o kilku szczegółach, ale to może za trudne.

Dobra rada: każda zmiana sprzętu wymaga wlatania się!!!

Pozdrawiam, połamany Mistrz Świata !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Aha można to będzie zobaczyć w TVN Turbo 19 września, niedziela, godzina 12-ta. Program się  nazywa „ALE URWAŁ”.

Na koniec chce powiedzieć że nie zawsze latanie delikatne jest bezpieczne, są figury które wymagają energii i każde szaleństwo wymaga wielu treningów i radzę robić to raczej małymi kroczkami , a po zmianie sprzętu znowu należy się dobrze wlatać, pamiętajmy również że są figury, które możemy przerwać w dowolnej fazie lotu ale są również takie które należy wykonać od początku do końca i tu nie mam miejsca na rezygnację w trakcie, takie rzeczy robiąc należy dokładnie znać mechanikę całej figury  np. nie przerwiesz lotu gdy jesteś do góry nogami, a nawet prosta mocno rozpędzona spirala musi się zakończyć długim spokojnym wytraceniem energii lub wykonaniem dalszych akrobacji.

NIE RÓBCIE TEGO W DOMU, HEHE

Otagowano .Dodaj do zakładek Link.

Możliwość komentowania została wyłączona.