Ventor kontra Moster – spowiedź użytkownika

Mam przyjemność przedstawić wam bardzo pouczający artykuł autorstwa Waldka Lewickiego. Jest to tekst, który powstał na bazie przemyśleń autora, który posiada Ventora i Mostera. Zgodził się napisać dla nas o swoich odczuciach na temat obu napędów. Porównanie miało powstać już wcześniej, ale autor, co zrozumiałe, chciał dać sobie więcej czasu, aby treść, którą czytacie, była niezależna i solidna. Opis powstał na bazie doświadczeń w zakresie: zakupu, serwisu, wygody i mocy. Należy pamiętać, że każdy napęd ma swoje zalety i wady. Żaden nie jest bezawaryjny a odczucia autora są subiektywne.Dla ścisłości; artykuł ten powstawał  przez kilka tygodni, więc na początku są  odczucia a na końcu wnioski. Pogrubionym drukiem napisałem odczucia. Pisane później niż tekst początkowy. Chciałbym przedstawić subiektywne odczucia  dwóch wiodących napędów czyli Ventora  i Mostera. Może mój tekst pomoże Wam przy wyborze napędu.

Na początek powiem coś o sobie: jestem po 50 i ważę 108 kg w gaciach 🙂 Tak więc dzieciak odchowany, na swoim a teraz czas na zabawki.

Ventora mam od roku. Mostera dopiero poznaję  i nie wiem jeszcze którego sprzedam. Koledzy namawiali mnie na Mostera. Że lepszy i takie  tam, więc mam teraz dwa napędy i pewnie jeden  niebawem wyląduje  na allegro.

Zakup – czas oczekiwania, cena

W obu firmach czas oczekiwania podczas przyjmowania zamówienia był podobny czyli około 3 tygodni, ale  realizacja w obu firmach się przeciągnęła. W Techno-Fly o tydzień, zaś w Ec-Extreme o dwa tygodnie. Klimat zakupów lepszy był w Techno-Fly. Czuje się fachowość Krzyśka Kołodziejka w odpowiadaniu na pytania. Firma Ec-Extreme nie pobrali zaliczki przy zamówieniu, lecz realizacja nie była do końca zgodna z zamówieniem (prosiłem o aktywne wypory, manetkę  na lewą rękę, a powiedziano mi, że  firma się z aktywnych wyporów wycofała  bez powiadomienia mnie. Dowiedziałem się o tym, gdy przyjechałem po odbiór. Postawiono mnie przed wyborem – albo taki, albo wcale, zaś na stronie internetowej jest po staremu i przyjęto do realizacji z aktywnymi). Dopiero po jakimś czasie zdjęto ze strony informację o dostępności aktywnych wyporów. Pracownik firmy przy zakupie poinformował mnie, że za około 2 tygodnie będzie można wymienić wypory a uchylne – gdy tylko będą w ofercie firmy. Około  23 września  dzwoniłem więc z zapytaniem, chcąc kupić zawiasy i sam zrobić, ale znów kazano mi czekać kolejne “dwa tygodnie”, aż zostaną dopracowane.

W obu firmach kuleje kontakt z klientem na zasadzie podania informacji o opóźnieniach czy podobnych, a wystarczyłoby wysłać maila  lub zadzwonić. Byłoby  łatwiej człowiekowi znieść czas oczekiwania.

Jeśli chodzi o cenę, że jest ona prawie identyczna w obu firmach.

Waga napędu – waga prawdę ci powie

Z pustym zbiornikiem Ventor waży 22,1 kg a Moster 24,5 kg. Oba napędy ważyłem na tej samej wadze. Dla porządku dodam, że mój stary Hirth waży na sucho 27 kg. Na stronie producenta pisze się o wadze 22-23 kg. Czyli mnie się trafiła jak zwykle wersja cięższa i jak znam życie o mniejszych osiągach ale  to takie marudzenie bo sprawdzę  po dotarciu silnika .

Komfort, czyli uprząż

Obaj producenci oferują uprząż  Dudkową, co nie znaczy, że jest dobra, bo niestety nawet w pozycji wyprostowanej dopycha pilota do ziemi podcinając nogi przy starcie i przy lądowaniu. Mój Ventor posiada jeszcze uprząż Sup Air,  która wygląda na  bardziej skomplikowaną, ale tak naprawdę ma tylko dwa zapięcia więcej. Za to komfort jest zdecydowanie lepszy – szczególnie przy starcie i lądowaniu. W uprzęży Dudkowej mam wrażenie luzów (taśmy trzymajce napęd na plecach same się rozsuwają). Podczas lotu jest ok. Jeżeli odegnę siedzisko mocno do tyłu, aby wystartować w bezwietrzu na samostatku, jest problem żeby wsiąść (sterówki na zaczepy i dwie ręce  na dół  i wyciągamy siedzisko). Stosowana obecnie uprząż sprawia wrażenie „czytelniejszej”. Ale to i tak tylko takie gadanie, bo tu i tu jest obecnie to samo. Po przyzwyczajeniu się do „Dudkowej” i przelataniu  14 godzin  nie zmieniłem zdania. Wyważenie napędu, w tym odległość od pleców pilota zdecydowanie przemawia za Ventorem. Sprawia on wrażenie lżejszego. Nie jest to tylko moja opinia ale kolegów, którzy mieli oba napędy na plecach.

Silnik

Moc Mostera jest odczuwalnie większa, co przy mojej wadze jest istotne, lecz efekt skręcania w prawo oraz „latania napędu po plecach” też  zdecydowanie większa. Przypomina mi to mój pierwszy napęd, który posiadam  do dziś – z silnikiem Hirth o pojemności 330 cm, zresztą z rezonansem stosowanym do dziś w napędach MONSTER. Ventor ma zdecydowanie  mniejszy efekt odśmigłowy. Jeśli chodzi o wibracje, to w Ventorze dotychczas ich nie odczuwałem. Po pierwszych lotach na Mosterze je czuję. Również  na ziemi  zdecydowanie mocniej wibruje Moster, ale  to efekt większej pojemności  i niższych obrotów. Po czasie potwierdzam, co o wibracjach napisałem wyżej. Po przelocie około 2 godzin czuję, że mam plecy czego nie było w Ventorze.

Jeśli porównać dźwięk obu napędów, to zdecydowanie wygrywa Moster (cichszy i niższy dźwięk), lecz producent zaleca wymianę maty tłumiącej w tłumiku co 25 godzin. Sprzęgło odśrodkowe z przekładnią zębatą, która jest bezobsługowa na korzyśc Ventora. Naciąganie, jakość i regulacja paska, to z kolei elementy obsługi w Mosterze. Nie wiem jak będzie z tym faktycznie. Jeszcze tego nie robiłem, a nie chcę cytować niesprawdzonych opinii innych.

Sprzęgło odśrodkowe Ventora to fajna rzecz – szczególnie dla nie doświadczonych pilotów. Dla starych wyjadaczy większego znaczenia ona nie ma, ale to tak, jak z automatyczną skrzynią biegów  w aucie; jak  miałeś raz, to chcesz mieć zawsze – wiem co piszę, bo od dwóch lat mam auto z automatem 🙂

Moc jest fajnie oddawana w obu silnikach i większej  różnicy nie ma .

Zakręty w Ventorze  są łatwiejsze. Po prostu nie ma takiego  mocnego skręcania w jak  w Mosterze. Wszystko przez efekt odśmigłowy. Trzeba dodać, że również w Ventorze  efekt ten występuje. Jest jednak zdecydowanie  mniejszy.

Odpalanie i spalanie

Odpalanie po jakimś czasie eksploatacji zawsze staje się nieco trudniejsze ze względu  na wzrost kompresji po okresie docierania i przydałby się w obu napędach odprężnik automatyczny (założyłem taki w starym wspomnianym Hirth-cie i jest bajka, chociaż zawsze trochę się poci.

Ventora wystarczy odpalić na 30 sekund  na ziemi i potem  bez problemu odpalę jedną ręką na plecach. Może być spora przerwa pomiędzy próbnym odpaleniem a startem.

Mostera mi się jeszcze nie udało odpalić jedno ręką, za to obiema się da. Kolega odpalił jedną ręką. Może dlatego, że szarpaczka jest na lewą rękę. Można ją przerobić na prawą, lecz to może zrobię po gwarancji – albo się przyzwyczaję. Kolega posiadający Mostera od roku zwraca mi uwagę, aby silnik nie wystygł,  bo go na plecach go nie odpalę, ale  nie mam jeszcze doświadczeń w tym kierunku. Po czasie okazuje się, że z tym stygnięciem to nie dotyczy akurat mojego silnika, bo u mnie problem nie występuje. Może problem dotyczy innego egzemplarza? Po wylatanych około 14 godzinach Mosterem, mogę stwierdzić, że oba napędy chleją po 6 litrów na godzinę, ale przypominam, że swoje ważę 🙂 Świece w obu napędach mają dobry kolor kawy z mlekiem i się ich nie dotykam. To spalanie dotyczy normalnego przelotowego lotu bez “pałowania” napędów .

Odpalanie w locie; w Ventorze dwa razy próbowałem  i dało radę  bez problemów a nie dalej jak wczoraj Kolega (na Mosterze), z którym wspólnie lataliśmy, wyszedł na 2000 metrów, wyłączył silnik i niestety musiał wylądować, żeby ponownie odpalić silnik. Ja mogę zapomnieć o odpalaniu w locie Mostera,  ale nie twierdzę , że ktoś sprawniejszy daje radę.

Moster  ma  mocowanie silnika pod kątem około 45 stopni, co powoduje, że wstępne zalewanie silnika jest łatwiejsze, gdyż dzieje się to grawitacyjnie. W Ventorze trzeba przechylić napęd i dopiero nacisnąć membranę. Powoduje to także, że w łączeniu  tłumika szmerów ssania z gaźnikiem występuje w Ventorze „pot” a w Mosterze się tego nie spodziewam.

W Ventorze mam fabrycznie przygotowane wejście do czujnika temperatury spalin (termopara EGT).

Jeśli chodzi o wygląd, to ładniej wygląda Ventor, co nie znaczy, że Moster jest brzydki. Po prostu widać większe zaawansowanie techniczne. Wybrałem czarny kosz. I tu i tu bo przy nieuchronnym uszkodzeniu będzie taniej. Chociaż malowanie 3DTN Mostera jest fajne…

Obsługa techniczna i serwis

Zainteresowanych proszę o przeczytanie instrukcji obsługi zamieszczone na stronie Leszka lub producentów i będzie jasne który z napędów wymaga specjalistycznego sprzętu i wiedzy 🙂 Zresztą instrukcje obsługi to przede wszystkim “dupochrony”  dla producentów napędów  i tyle.

Od siebie dodam, że w  Techno-Fly znaczy śruby farbą, żeby na pierwszy rzut oka było widać, czy się  coś nie luzuje i wiedzą, co to preparaty Locltite. W Ec-Ecextreme twierdzą, że dokręcać  co chwile każe producent  i koniec.

W  Ec-Extreme dostałem pokrowiec na złożony kosz i pokrowiec na śmigło, w Techno-Fly klucz  do świecy i pokrowiec na śmigło.

Co do serwisów: Ec-Extreme to na razie jest tak:  W drugim locie dostrzegłem szarpankę wiszącą o jakieś 20 cm, więc pomyślałem, że sznurek jest trochę za długi, ale jakie było moje zdziwienie, gdy wysunął się na całą długość. Dobrze, że to zauważyłem, bo mógł się wkręcić w śmigło i byłoby nie wesoło. Po telefonie do Ec-Extreme, za dwa dni miałem nową szarpankę i na razie trudno powiedzieć czy będzie działać. Dokładnie po trzech lotach, podczas startu, skrzydło nie wyszło porządnie nad głowę, więc świadomie przerwałem start. Jako że “uciekało” w prawo, szybko postanowiłem paść  na ziemie jednocześnie gasząc silnik, żeby linki nie przemieściły się nad napędem no i niebacznie dotknąłem koszem ziemi. Specjalnie piszę o DOTKNIĘCIU bo mam na to świadków. Nie upadłem, tylko świadomie wykonałem pad. Niestety kosz odkształcił się i poszło śmigło. Co ciekawe – nie uszkodziłem końcówki jak to zwykle bywa a pękła połówka śmigła  na środku. Druga część nie uszkodzona. Na śmigło czekałem  do 02.09.2011.

Jak  ktoś myśli, że polata sobie od razu to się myli. Dobrze, że mam zapasowe napędy, bo kalendarz wyglądał tak; zamówienie poszło mailem 10 lipca 2011, do odbioru był 13 sierpnia  ale odebrałem 16 ze względu na dni wolne. Polatałem dwa razy no i podczas trzeciego startu w niedzielę 21 uszkodziłem co opisałem. Trzeci raz  mogłem startować tylko dlatego, że kolega powiedział gdzie kupić szarpankę i teraz mam jedną w zapasie. Dostępność śmigieł na stronie internetowej  pokazuje, że jest dostępne od ręki  ale  to tylko ściema. Ja czekałem na śmigło 11 dni.

Jedną trzecią kosza  dostałem po 4 dniach – więc nieźle. Uszkodzoną  część wyprostowałem rękoma, co świadczy o tym, jak miękkie są rurki. Moja uwaga dotyczy nie ramy do której mocuje się silnik ale osłon bocznych z oplotem.

Dobrze, że są koledzy mieli zapasowe śmigło, bo od czasu decyzji o zakupie czyli od 10.07.2011  do 2.09.2011 bym sobie polatał dwa razy co na pół sezonu nie jest za wiele. Na dzień 2011-10-01  słynna szarpaczka jeszcze działa, chociaż przy uruchamianiu silnika słyszę trochę inny dźwięk niż na początku i trochę się tym  niepokoję.

Tak było w moim przypadku, może to wygląda  na czepianie się, ale takie są fakty i moje doświadczenia. Zresztą Ventor ma też swoje “za uszami” co poniżej opisuję .

Awarie Ventora: Po okresie docierania silnika, niebacznie skręciłem zbyt mocno dyszę wolnych obrotów i niestety wypaliłem dziurę w tłoku. Umówiłem się na serwis w firmie Techno-Fly i rano dostarczyłem silnik a około 13  już  go obierałem. O dziwo koszt  naprawy wyniósł 60 zł – to za przegląd i smary. Byłem  bardzo mocno  zdziwiony (pozytywnie) i zadowolony, gdyż grożono mi tylko palcem i nie obciążono dużymi koszami .

Po dotarciu  miałem identyczną przygodę z szarpaczką jak w Mosterze, ale  od tego czasu nic się nie dzieje.

Po około 30 godzinach rozsypał się wentylator,  a konkretnie jego plastikowe łopatki, które wymuszają obieg powietrza do chłodzenia  głowicy. Brak przyczyny rozsypania, może zmęczenie  czy coś. Na drugi dzień turbinka przyszła z Techno-Fly autobusem.

Po około 40 godzinach w trakcie lotu zgasł silnik i okazało się, że uszkodzeniu uległ tłok (producent twierdzi, że pomiędzy pierścieniami). Dobrze, że został wymieniony cylinder i tłok ale znów od nowa docieranie. Czas naprawy wyniósł niecały tydzień. Przesyłka autobusowa. Zaraz po tym padła świeca – napęd nie chciał odpalić. To wszystko co się działo z moim Ventorem. Żadnych regulacji,  tylko czyszczenie śmigiełka i kosza z kurzu.

Do serwisu Techno-Fly  trudno się przyczepić, gdyż funkcjonuje w firmie przesyłka autobusowa, czyli jak coś potrzebuje, dzwonię, a po paru godzinach mam u siebie przesyłkę. Polecam ten sposób każdemu, bo towar jest ładowany bezpośrednio  do autobusu i nie przerzucany z auta do auta jak w firmach kurierskich.

Producent Ventora daje dwa lata gwarancji.

Producent Mostera daje rok gwarancji.

To tak o pierwszych wrażeniach z zakupu Mostera i rocznym doświadczeniu z Ventorem. Zdecydowanie wolałbym mniej ważyć, bo wtedy na pewno wybrałbym Ventora  a tak,  to jeszcze nie  wiem.

Siła ciągu

Ventor musi mieć mniejszą  co wynika z prostego przeliczenia. Ventor ma obroty 9700RPM, podzielone przez 3,82  czyli przekaładnie, co daje 2539 obrotów  na śmigle na minutę. Moster to  8200RPM podzielone przez 2,7  daje 3037  na śmigle.

Przy identycznych śmigłach (chodzi o parametry, a nie o lewe czy prawe), ciąg musi być większy na korzyść Mostera.

Wnioski

Silnik  Moster jest lepszy, jeśli chodzi o moc. Natomiast napęd jako całość, wygrywa Ventor. Gdybym ważył poniżej 100 kg  to wybrabym Ventora. Może gdy w końcu pojawią się uchylne wypory w Mosterze, zmienię zdanie o  uprzęży. Sprzedaję Ventora i Hirha i kupuję dodatkowe skrzydło do wygłupów czyli mam chęć na Hadrona.

Producentów napędów zapewniam, że więcej grzechów w moim przypadku nie pamiętam i proszę  o rozgrzeszenie,  bo ten artykuł nie ma komuś dokuczyć tylko ma służyć innym, by wyciągnąć z niego wnioski  i może coś poprawić 🙂

Waldek Lewicki

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

24 odpowiedzi na „Ventor kontra Moster – spowiedź użytkownika

  1. Netopelek210 mówi:

    Sorry chłopy – o co wam idzie ? Z Waldim latam przeloty i wiem co mówi a oponeci “biją pianę” aby chyba się tylko nakrecać.Przecież “jedni lubią blondynki a inni puszyste” i nie ma co sobie udowadniać. Najważniejsze żebyśmy latali bezpiecznie i napęd był ZAWSZE OK. Prawda w moim odczuciu jest jedna, producenci napędów robią GÓWNOLITY za kilkanaście tysięcy ZŁ i żeby to co kupiłeś było PRAWDZIWYM NAPĘDEM do latania, musisz swoje ODCIERPIEĆ aż WSZYSTKIE usterki USUNIESZ swoją wiedzą i zaradniścią albo z producenta pomocą. Szkoda tylko że kupujemy rzeczy tak niedopracowane i NAM przychodzi się WKUR..AĆ i narażać życie a nie producentowi. Dlatego mówi się że “pilot też musi mieć lotnicze SZCZĘŚCIE a nie tylko wiedzę”. Liczenie na producenta że zrobił on coś DOBRZE to UTOPIA panowie. Lotniczego szczęścia Wam życzę i do spotkania w powietrzu.
    PS. Kajana pomysły sa SUPER i mój Fruzik też

  2. Waldek Lewicki mówi:

    Kolego GGALI to nie to samo śmigło – bo ja o swoje dzwoniłem co drugi dzień i podobno był problem z dostawą od Helixa.

    Kolego Wiechu ja wystepuję pod własnym nazwiskiem i służę swoimi pełnymoi danymi osobowymi i mam odwagę przyznać się o kręceniu śróbkami przy gażniku ale jak wynikało z instrukcji to skręcenie dyszy wolnych obrotów nie powinno dać takiego efektu i przecież chwalę Krzysia za jego zachowanie.Moje odczucia są subiektywne,podane dane są autentyczne i posiadam na to dokumentację. Natomiast jeżeli czytam w instrukcji co następuje cytuje i zrobiłem kopuij i wklej:

    Do transportu napędu, należy opróżnić zbiornik paliwa, filtr oraz lejek. Napęd przechowywać w miejscu przestronnym, przewiewnym oraz odkurzonym, z dala od piasku i przedmiotów.

    To się pytam – w jaki sposób mam do transportu opróżnić lejek, oraz co się stanie jak obok będzie stał np drugi napęd ??? każdy musi stac w przestronnym miejscu ??? rozumiałbym suchym i nawet ogrzewanym ale to?? A jeżeli wymogi bezpieczeństwa to nie dupochrony to ja mam po prostu inne zdanie 🙂
    A jeżeli tak bardzo się znasz na śmigłach /silnikach /napędach to zbuduj coś oraz poddaj ocenie użytkowników a nie wydziwiaj na Kajana bo on coś już w swoim życiu zbudował.
    A wracając do subiektywnej oceny, to piękny sezon był i sporo latania na obydwu napędach.Pozdrawiam latających pilotów którzy cieszą sie z latania na czymkolwiek 🙂

    • Marek Grzesik mówi:

      czytam i czytam bo interesują mnie wszystkie spostrzeżenia pilotow ppg i musze przyznac ze na każdym forum ,ale to na każdym Waldek chce udowodnić ze jego ventor jest najlepszy i boli go siła mostera czy simo ,ja tatam swobodnie i zamierzam kupić napęd ,dlatego to zainteresowanie. Waldku przestań bo glupio się czyta.Może sie myle to przepraszam ,ale mam takie odczucie aż mnie to irytuje.

  3. kajan mówi:

    Zapomnialem jeszcze dodac link do tej strony forum

    http://www.forum.paralotnie.pl/topics24/697.htm#2517

  4. kajan mówi:

    Jesli chodzi o moje Mz-ki do wystarczy dolozyc prawdziwy rezonans i moc wzrosnie 80%..byly robione przed laty gdzie nie trzeba bylo jeszcze takich mocy do skrzydel samostatecznych
    ale teraz sa nowe metody tloczenia rur rezonansowych co niebawem bede robil…mam tez w domu KTM-a 125 osiaga “tylko 38 koni” przy 10500 obr/min czasem sobie pojade w teren swoimi sciezkami to naprawde jest moc ze 125 ccm..dlatego zaispirowal mnie ten silnik i zrobilem naped na bazie jego czesci,mozna obejzec filmik z pierwszego uruchomienia to bedzie dwa w jednym
    “piekna bestia” to tylko 165 ccm poj..zbudowalem go na wieloletnim doswiadczeniu z silnikami paralotniowymi i silnikami skuterow gdzie czasem robie jakis przegladzik
    Tak ze jesli cos juz pisze na jakims forum to tylko po to zeby inni odniesli jakas korzys,dla dobra calej grupy paralotniowej a nie dla pustej pyskowki i obrazania innych
    pisze to co wiem napewno a wiem ze Mz-ki tez powroca na nasze niebo z wieksza mocą bo jak narazie nie zanosi sie na poprawe
    zamoznosci wiekszosci pilotow i zostana przy tanszym sprzecie
    To tyle mojego kazania 🙂 Pozdrawiam kajan

  5. Wiechu mówi:

    Pociągnijmy ten temat dalej,przy śmigłach które opisywałem zadano Leszkowi wiele pytań,między innymi jakie przekroje są lepsze, cieńsze czy grubsze, Helixa czy innych producentów,na początku wkradło się przy przepisywaniu kilka błędów które zostały poprawione.Nie będę z osobna każdemu tłumaczył że producenci robią śmigła najbardziej efektywne o pewnej zadanej prędkości obrotowej, danym skoku , dobierając to wszystko do mocy silnika, prędkości paralotni, resztę trzeba doregulować sobie przekładnią i to też w niewielkim zakresie,jeżeli taka jest,albo do zębatej dobrać konkretne śmigło tylko trzeba wiedzieć co się chce,pionowych startów przy dużym ubytku paliwa, albo na odwrót oczywiście przy tej samej wadze.Nie wiem jak wam tłumaczył to Leszek.Mało który producent podejmie się tego,chyba że dla Waldka,który kręci śrubkami przy gaźniku a później ma pretensje do Kołodziejka o instrukcje” dupochrony” i robi kontrolowane pady łamiąc przy tym śmigło.Poza emotinkami nie ma w twoim opisie nic kreatywnego. Powiem też że instrukcja Kołodziejka ze wszystkich jakie znam w.g. mnie jest WZORCOWA.40 k.m. w enduro, sami poruszyliście, powiedziałem tylko kiedy to osiągnięto, tyle “mamżenia”,Krzyśkowi podziękowania za to że wie o co chodzi ze śmigłami i pytanie czemu nie stosowali tuneli, sam robiłem takie do SOLO,i czemu nagminnie widzę poobcinane w takim razie żeberka u M-zetek i WSK-ek, gdzie tuleje są żeliwne większe tarcie,gdzie mieliście zamiar kłaść nikasil ? Z wypowiedzi zrozumiałem że Włosi potrafili zrobić wszystko nawet wsadzić cylinder o większej średnicy w mniejszy karter,jak go rozwiercili to wyszła w nim dziura, a jak nie wyszła to szlak trafił kanały przepłukujące , mogli wydłużyć cylinder, to spadło ciśnienie , o przepłukiwaniu nie wspomnę, wydłużyli korbowód, zmieniły się czasy rozrządu i średnica wału korbowodowego, popatrzyli na to z góry i stwierdzili nie będziemy nic robić skręcamy i sprzedajemy Polakom ,niech się męczą, mają takiego to im podszlifuje krawędzie i jeszcze zyska na mocy.A do kajana, jak myślisz ,że ja nie wiem co się dzieje w silniku jak niedobrany jest rezonans i nie zgrane z nim fazy rozrządu ,ostre przejścia i to szczególnie w małych pojemnościach, a rezonanse do napędów są właściwie adaptowane bo kto będzie robił kosztowne badania dla tak małej ilości,gdzie zysk ? Stąd to całe duszenie i t.z.w.,dziury rezonansowe, wypalanie tłoka, nie równa praca oczywiście nie przy wszystkich obrotach i nie u wszystkich silników. Zgadzam się że zawsze można coś udoskonalić i trzeba to robić,co do blokad są jeszcze inne sposoby.Kolejny mój napęd miał być Ventor,nawet rozmawiałem z Kołodziejkiem,gdyby miał przekładnię pasową pewnie bym go kupił,co do jego fachowości nie mam żadnych zastrzeżeń.Wizualne odczucia i ich opisywanie na forum uważam za bzdety.Z Mosterem miałem do czynienia,przyrost mocy jest płynny i choć Włosi to w brew opinii innych, poradzili sobie i rezonansem i z rozrządem i z wpakowaniem tego wszystkiego w karter na dodatek zastosowali wewnętrzny dekompresator,który spełnia przy okazji dodatkową funkcję, w innych silnikach było to już stosowane.Rafi go ma niech się wypowie,Leszek też.Ja czekam na wypowiedzi tuningowców. Kuleje też sprawa przyspieszenia zapłonu.Na koniec zagadka,jaką prędkość liniową w spirali musiał by mieć paralotniarz,gdy pionowa wynosiła ponad 22m.sek.promień na oko od 12 do 17m.zasłyszane.Wiechu.

  6. KrzysieK mówi:

    Widziałem nowy silnik SKY110 i tam średnica wylotu wynosi 40mm, czyli mniej więcej tak jak mówiłeś. Na razie stanęło u nas 35mm ale nie wiem czy jeszcze nie zwiększę. Rdzennice jeszcze nie są skończone ale to już ostatnia chwila na decyzję. Spróbuję jakoś narysować rozwinięcie kanałów jeśli chciałbyś na to rzucić okiem.

    pozdrawiam,
    Krzysiek

  7. kajan mówi:

    Włosi wcale nie muszą uczyć się od Kajana, bo sami wiedzą jak zrobić dobry cylinder ale nie robią tego..(dlaczego do napedow tego nie robia??) Przyczyna jest trywialna…
    chyba tego nie wiedzieli producenci napedow ze…
    Ale majac nawa kokile to grzech nie zrobic juz tak jak sie patrzy..i Ventor wciagnie nosem inne motorki
    a kajan i tak wie swoje :-))

  8. kajan mówi:

    Hmmmm..nie wiem ktory to Krzysiek pisze ale niepotrzebnie
    mowilem co jest wada wloskich cylindrow w napedach i teraz
    sa wszyscy madrzy..wystarczy policz rezonans w Ventorze i bląd jak “byk” cylindry wloskie sa dobrze dobrane do skuterkow wedlug norm bo inaczej nie dopuszcza do produkcji zeby skuter przekraczal normy szybkosci..wiec sie go blokuje i nie ma zbytniej mozliwosci tego fizycznie poprawic,ale w napedzie
    ta blokada jest zbedna i silnik sie “dusi” jak gosciu co biega w zacisnietym krawatem na szyji,silnik pracuje prawidlowo do ilus tam obrotow/min a potem jest w silniku mixer..i wypalenie dziury w tloku i duza temperatura
    dlatego pisalem ze ten problem udalo mi sie rozwiazac fizycznie bo skorygowalem kanaly w cylku tak jak sie patrzy
    i silnik nabral mocy i sie nie grzeje…zabieg kosmetyczny
    ale efekty zaj..te a jak sie to robi to pisalem kilku osobom
    szkoda ze nie wprowadzaja tego w czyn Pozdrawiam

  9. KrzysieK mówi:

    Dzięki Waldek!

    W Ventorze jest inny profil smigła tzw. M-ka i śmigła te są przeznaczone do średnich prędkości tj. max 2600 obrotów. Zetka stosowana w Mosterze jest śmigłem do dużych prędkości – 3000 i więcej i nie można tych śmigieł porównywać na zasadzie porównania obrotów jako takich. Helix w Ventorze to H30F 1,3m R-M-07-2 a dla silników “podkręconych” H30F 1,3m R-M-08-2.
    Jeśli zaś chodzi o problem włoskich cylindrów, to Włosi wcale nie muszą uczyć się od Kajana, bo sami wiedzą jak zrobić dobry cylinder ale nie robią tego. Przyczyna jest trywialna.
    Większość cylindrów użytych do silników ppg pochodzi z zetawów tuningowych do skutero-motocykli. Problem leży w tym, że cylinder ten należy obligatoryjnie zamontować do mniejszego silnika i ma pasować wszystko. Kanały, kolektor wydechowy itp. Często nie można powiększyć żeberek chłodzących, gdyż po prostu nie ma na to miejsca w skuterze. Sprawa wygląda tak, że cylinder o pojemnosci skokowej 180-190 wkłada się do silniczka o pojemności 100-125 cm3. Łatwo sobie więc wyobrazić, ze nie pracuje on nie tak jak mógłby pracować dedykowany silnik 180 cm3.
    Kilka lat temu zaczęliśmy swoją kokilę na cylinder i nigdy jej nie ukończyliśmy z braku: czasu/pieniędzy/chęci etc. Teraz kokila jest na ukończeniu i ma szansę na wyeliminowanie wielu ograniczeń które do tej pory mieliśmy. Drugim aspektem jest chłodzenie. 40KM ze 125-tki to nie jest problem, gdy się chłodzi cieczą. Chłodzenie powietrzem jest trochę problematyczne, niemniej przy silniku w takiej konfiguracji jak Rotorg dzie chłodzenie jest fantastyczne, można bedzie sobie nieźle pohulać 😉
    Jak tylko dostanę raport z testów Rotora jakie zostały zrobione przez Helix-a, to podrzucę jakieś info Leszkowi. Zawieźliśmy tam trochę podrasowany silnik aby sprawdzić gdzie są jego granice. Dodam tylko, że wyniki sporo przerosły nasze oczekiwania. Niemniej silnik seryjny będzie dość “grzeczny”

    pozdrawiam,
    Krzysiek

  10. GGALI mówi:

    Opisałeś Kolego problem z dostarczeniem śmigła przez EC. Otóż to śmigło otrzymałem ja przez pomyłkę.Nie było mnie kilka dni w domu a uczynna sąsiadka odebrała paczkę.Natychmiast telefon do EC i sprostowanie całej sytuacji, ale kilka dni minęło.Nastąpiła pomyłka ludzki błąd i ja zostałem za tę sytuację przeproszony. Zamawiane prze ze mnie poduszki dotarły po dwóch dniach czyli jak na dwa różne końce kraju nieźle. Pozdrawiam serdecznie GGALI
    PS.nie ważne na czym ważne że się lata

  11. Waldek Lewicki mówi:

    Krzyś śmigło ma oznaczenia hH30F 1,25 L-Z-07-2.Nie mam obrotomierza fizycznie czytającego obroty śmigła tylko mierzący impulsy i niebawem wszystko Ci podam.
    Wiechu: bronię Kajana chociaż go nie znam bo ma osiągnięcia w naszym sporcie przynajmniej jeżeli chodzi o sprzęt.A Ty czy oprócz “mamżenia” masz się czym pochwalić ??? .Proponuję spuścić troszkę powietrza bo nic dobrego z tego nie wyniknie 🙂

  12. Wiechu mówi:

    Odezwę się jeszcze raz,Waldku 40 koni m. z 125 ccm.to uzyskiwali w sportach kartingowych na przełomie lat siedemdziesiątych, a gadka o muzyce z tłumika dla mnie jest bez znaczenia, w temacie chodzi o tuning, a nie makijaż.KTM to nie kajan i nie jego motorki osiągają takie moce.Żeby nie było że się czepiam kajana lub kogokolwiek krytykuje, a dla Ciebie Waldku mam propozycję,sprzedaj mi swojego Mostera a kup sobie MZ-ke kajana jeżeli ma lepsze osiągi od włoskich napędów.Wiechu.

  13. KrzysieK mówi:

    Cześć Waldek,

    A jakie śmigiełko masz w mosterze? Nie mogę się doprosić od nikogo oznaczenia śmigła i max. obrotów mierzonych na smigle (bez przeliczeń przekładni). Hamownia nie jest potrzebna. Podasz mi obroty śmigła, a ja odpowiem ile powinno być ciągu w standardowych warunkach. Dotyczy to zresztą dowolnego śmigła helix-a.

    pozdrawiam,
    Krzysiek

  14. Waldek Lewicki mówi:

    Hallo Koledzy troszkę wyluzujcie, zbliża sie okres złej pogody i będę miał troszkę mniej pracy to pomierzę oba napędy 🙂 w identycznych warunkach , a nawet mam do Ventora nastawne , trzyłopatowe śmigło Peszkiego :).Wyniki udokumentuję i podam Leszkowi.Moim zdaniem nie ma co dyskutować z Kajanem , bo wielokrotnie udowodnił ,że jego pomysły są super i facet sie zna na rzeczy.Dla przykładu… z pojemności 125 cm motorki enduro uzyskują moc 40 km dla niedowiarków polecam dane techniczne KTM :).W naszej pasji najważniejsze jest latanie a na czym??? jak się da to nawet na miotle :P.Ważne ,żeby latać a nie pieprzyć jak Ksiądz o seksie czyli w czystej teorii powinien teoretycznie :).Oba napedy są super ale jeżeli chodzi o dzwięk to najlepiej brzmi stary Hirth… to tak o wyższości żółtego nad kanarkowym 🙂

  15. kajan mówi:

    Wiesz co kajan, przechwalać może się każdy, tylko po co szczępić sobie język.Włosi są tacy „głupi”, skutery produkują przeszło siedemdziesiąt lat , jaka szkoda że do ciebie nie przyjechali na naukę
    a wiesz ze szkoda…bo producenci skuterow to co innego niz producenci napedow to duza roznica

  16. Wiechu mówi:

    Wiesz co kajan, przechwalać może się każdy, tylko po co szczępić sobie język.Włosi są tacy “głupi”, skutery produkują przeszło siedemdziesiąt lat , jaka szkoda że do ciebie nie przyjechali na naukę.Na piszczenie w silniku mam dobry olej.Wiechu.

  17. kajan mówi:


    kajanie, oświeć mnie na czym ta kosmetyka ma polegać w Ventorze ”
    Ja sie juz oswiecilem ze za darmo nie bede pisal co trzeba zrobic zeby z silnika o malej poj wyciagnac wiecej jak z duzego nie moga producenci..po jakiego mi to! potem jeszcze pluja na mnie i chichocza..i potem cos chca podrobic i sprzedaja wiedza kosztuje jak ktos cos chce wiedziec
    pojalem to na powaznie..wiem co trzeba zrobic i wiem “co w silnikach piszczy” bo to moja pasja kajan

  18. Wiechu mówi:

    kajanie, oświeć mnie na czym ta kosmetyka ma polegać w Ventorze , a której nie można by zastosować w Mosterze.Tylko bez wymigiwania się.Wiechu.

  19. Rafi mówi:

    Oczywiście będę latał Mosterkiem 😉

  20. Rafi mówi:

    Cały czas zapraszamy na pomiary,ale jak do tej pory właściciele Ventorów nie chcą się porównać z Mosterem,a hamownia Tomka cały czas czeka.
    Po pomiarach piloci powinni polatać na tych ustawieniach gaźnika,by wyeliminować próbę oszustwa,bo przecież łatwo jest dodać “uszlachetniaczy” do paliwa i odpowiednio skręcić gaźnik,by przez 2-3 minuty napęd wytrzymał temperaturę bliską topnienia aluminium.
    Moster ma większy ciąg,co jest nie tylko odczuwalne w locie,ale i wynika z przeliczenia,które wykonał autor artykułu.
    Nie widzę powodu by Ventor miał mieć jakieś kompleksy.
    Jak na silnik o pojemności 128 cm3,to jest całkiem mocny,ale twierdzenie iż ma większy ciąg od silnika o większej pojemności jest trochę śmieszne 😉
    Kajan doceniam Cię jako fachowca,ale skoro producentowi silnika nie udało się uzyskać takich parametrów właśnie z powodu problemów z temperaturą,to jak masz zamiar tego dokonać ?
    Ventor to fajny napęd,kolega na nim u nas lata i jest zadowolony,poza tym wygląda całkiem ładnie.
    Mnie się podobają duże silniki,proste i nie skomplikowane,bez dodatkowych bajerów,dlatego będę latał na tej konstrukcji,jak tylko zaleczy mi się pogruchotany kręgosłup i poobijany tyłek 😉

    Pozdrowienia dla miłośników swobodnego silnikowego latania 😉

    Rafi

  21. peter mówi:

    Dopóki nikt nie zmierzy Ventora i Mostera na tej samej hamowni w tych samych warunkach to takie ględzenie o koniach i ciągu to tylko fantazje właścicieli lub producentów:)

  22. kajan mówi:

    Masz rafi juz konkurenta bo Ventor ( i nie tylko) jak sie okazuje
    moze byc mocniejszy i jest lzejszy.. moster64 kg ciagu to tylko
    w przeliczeniu 22 konie te polskie gdzie przypada
    3 kg ciagu na 1 konia wiec podziel..185 ccm i tylko 22 konie to troche za malo jak na silnik bestie..Ventora mozna poprawic zeby mial spokojne 70 kg ciagu bez wypalania tloka i grzania
    robilem takie experymenta ze snapem i mam nadzieje ze Ventor tez
    bedzie GT pare przerobek kosmetycznych tylko Pozdrawiam

  23. Rafi mówi:

    Bardzo rzeczowy artykuł,takie porównania i testy są bardzo ważne.
    Cieszę się że kolega bez obaw opisał problemy z napędami,w tym również z Ventorem.

    Latałem Mosterem i muszę stwierdzić iż mój napęd odpalał w powietrzu bez żadnego problemu:

    http://www.youtube.com/watch?v=bFlanYhqB_k (3:40 min.filmu)

    Silnik działał jak zegarek,tylko raz wymieniłem szarpankę i kielich zabieraka,a potem pasek na Optibelta,po 24 godzinach podciągnąłem wolne obroty silnika,podnosząc nieco zderzak przepustnicy,nigdy nie ingerowałem w ustawienia dysz.
    Mój napęd palił bardzo mało (3,5-4,5 litra na godzinę),przy przelotach trudno było przekroczyć 4 litry,dodam że ważę netto 90 kg.a cała masa startowa wynosiła ok. 133 kg.
    Do czasu wypadku wylatałem 25 godzin bez żadnych problemów,silnik odpalał bardzo dobrze,pod warunkiem że nie został zbytnio zalany (Moster tego nie lubi).
    Jeśli chodzi o kosz,to posiadałem wersję bez wzmocnień,a mimo to nigdy nie miałem z nim żadnych problemów,bardzo mi się podobał system szybkiego montażu na kliki.
    Podczas wypadku właśnie dobrze zaprojektowany kosz uchronił mnie przed odniesieniem jeszcze większych obrażeń,bo jego elementy przejęły największą część uderzenia odkształcając się podczas uderzenia w ziemię z wysokości 8 metrów.
    Żaden kosz nie uchroni śmigła przed zniszczeniem podczas gleby,gdyż ma on za zadanie chronić ręce,a także linki przed wpadnięciem w śmigło(ostatnio kolega podczas upadku przy rozbiegu uszkodził śmigło mimo tego że jego Raket posiada mocny dwu ringowy kosz od Liteckiego)
    W moim napędzie użytkowałem także uprząż Dudka przystosowaną do ruchomych wypór.
    Według mnie była ona dosyć wygodna,choć faktycznie przed startem dość znacznie zaciągałem spięcie szelek,by napęd nie spadał z pleców podczas rozbiegu.
    Uprząż bardzo szybko zabierała,czyli podczas startu tyłek sam wchodził w siedzisko,co nie każdy lubi.
    Nigdy nie miałem dobrej techniki startu,ze względu na problemy z bieganiem (stawy kolanowe),dlatego duży ciąg Mostera często ratował mnie z opresji.
    W przyszłym sezonie wracam do latania i dalej będę użytkował Mostera,bo ten silnik ma duży potencjał i jest według mnie najlepszą propozycją wśród mocnych 25 konnych napędów,a większość jego wad do duperele,które da się przeżyć.

    Na Ventorze przeleciałem się ponad rok temu:

    http://www.youtube.com/watch?v=6q89ARn5tSg

    Tamten silnik nie miał osłony cylindra,pamiętam też że bardzo przeszkadzał mi hałas wyjących kół zębatych,co słychać nawet na filmie,ale z tego co wiem w nowych Ventorach przekładnia została poprawiona,zastosowano inne zęby,a zamiast oleju gęstszy smar.
    Subiektywnie porównując ciąg obu napędów twierdzę iż Ventor jest odczuwalnie słabszy,szkoda że brakuje chętnych by zmierzyć te dwa napędy w tych samych warunkach,tak jak to robiliśmy na naszej hamowni.
    Bardzo podobała mi się w nim wygodna uprząż Sub-Air,napęd był zawieszony dosyć blisko pleców,co sprawiało wrażenie lekkości i ułatwiało rozbieg.
    To także ciekawa propozycja,ale według mnie dla lżejszych pilotów.

    Zastanawiam się czy w sumie jest sens porównywać oba te napędy ?
    Przecież to silniki o całkiem innych parametrach i charakterystyce.
    Ventor to typowa ładnie wykonana “szlifierka” ze sprzęgłem odśrodkowym,czyli jak to kiedyś napisał Leszek “Piękny”.
    Moster to “Bestia” – maszyna do ostrego latania,na pasku,mocna i niezawodna,która nawet tandemu się nie boi:

    http://www.youtube.com/watch?v=y_TZtesyj4k

    Nie ważne na czym latamy,ważne by czerpać z tego maksymalną przyjemność i radość 😉

    Pozdrawiam serdecznie – Rafi