Wózek Aironepro – wypadek na targach w St Hilaire

E3142195Zdarzyło to się zaraz po wystawie/targach sprzętu w St Hilaire – znanym ośrodku latania na miękkopłatach. Wystawa jest w zasadzie jedną z ważniejszych w Europie. Dużą jej częścią jest giełda typu secondhand sprzętu ppg i pppg zarówno używanego jak i oczywiście nowego – ale to już zmartwienie odpowiednich Urzędów Skarbowych we Francji. Jednym z ciekawszych eksponatów był wózek Airone.Pro. Solid  (polska – rodzima konstrukcja) sygnowany z logo Ec-Extreme – znanego producenta ze stajni Vittorazzi, specjalnie zrobiony na rynek europejski dla ich nowych napędów.Ec-Extreme posiadało stoisko, na którym oczywiście były wystawione aktualne produkty – napędy i akcesoria do nich, ale i wózek airone.pro, specjalnie skonstruowany do większości  napędów plecakowych posiadających system wypór (stałych i ruchomych). Firma airone.pro z założenia nie konstruuje i nie produkuje wózków dla napędów bez wypór (nieprawdopodobne ryzyko uszkodzenia kręgosłupa przy posadzeniu pilota na „stołeczku”).

Wracając do tematu. Właściciele  Ec-Extreme po zakończonych targach i udanych rozmowach biznesowych,  zostali poproszeni o przyjazd ze swoim sprzętem w tereny bardziej równinne – sprzyjające lataniu silnikowemu. W jednej ze znanych szkół paralotniowych pod Paryżem, za namową właścicielki, udostępnili sprzęt wystawowy – wózek Airone.Pro Solid z podpiętym napędem EC-Moster,  znanemu w okolicy pilotowi (z uprawnieniami do latania z pasażerami), do testów lotnych.

Pacjent rozłożył szmatę (Dudek – Nucleon WRC 27) natychmiast odpalił napęd i w palnik. Wiało ok. 6-7 m/s. poszedł w górę po 3 m rozbiegu. Na zdjęciach widać jak zapalczywie ściąga sterówki. Po złapaniu wysokości ok 60 m bez odpuszczenia sterówek podejmuje  szaloną decyzję  – szybki  zakręt na kierunek z wiatrem… przy jednej całkowicie ściągniętej sterówce i drugiej na 50%. Reakcja glajta natychmiastowa i jak ktoś wie –  prawidłowa  – okręcenie linek, złożenie części nawietrznej i odpowietrzenie części wewnątrz skrętu. Za nośność odpowiadały już  tylko 2 (pozostałe wg obserwatorów)  komory centralne – w języku spadochroniarzy – kalafior. Pilot będąc świadomym czekającego go niechybnie kontaktu z Matką Ziemią, nastawił się jeszcze na kontakt z Kostuchą (nieświadome oddanie kału i moczu)  i w momencie przyglebienia wystawił rękę (odruchowo) w kierunku  zbliżającego się gruntu. Nie był kompletnie świadomy tego, że odbił się od twardego, oranego gruntu  dwukrotnie. Przeloty po odbiciach ca. 3 m. A dookoła cisza…

Miejscowi  uprawiacze roli, widząc całe zdarzenie i postać leżącą bez ruchu na ich polu, zadzwonili do wszystkich służb, które wg ich mniemania mają w temacie coś do powiedzenia.  Wezwano Policję, Pogotowie, miejscowy Urząd wypadków lotniczych (pewnie i odpowiednika Koronera – zgłoszono wypadek śmiertelny) które to służby odmeldowały się w rewelacyjnym czasie 15 min.
Oględziny – facet krwawi z ust, nie rusza się i ogólny wgląd w zniszczenia nie wróży nic dobrego. Fachowcom udaje się go doprowadzić do świadomości. Krwawienie – przygryzł wargę, wybity bark i wymiana bielizny – strach przed ostatecznym. Gość wstaje, i po oględzinach w szpitalu idzie do domu  i telefonicznie dziękuje producentom wózka za życie.

Zaraz po zdarzeniu przeprowadzono oględziny całego sprzętu. Rama napędu (konstrukcja aluminiowa) uległ całkowitej destrukcji. Napęd przejął szacunkowo (masa napędu do masy pilota = 30%) z punktu widzenia miejsca jego podczepienia ok 20% energii zderzenia z ziemią. Wyrównanie przeciążenia rzędu 6-8g do którego doszło (z danych obserwatorów  takich jak: prędkość przyziemienia, ilość i odległość odbić od ziemi) przejęła konstrukcja wózka.
Największe obciążenia zginające wystąpiły w obszarze zamka. Zamek zachował się prawidłowo, przejął  obciążenia, odkształcił się do granic geometrycznych i nie uległ rozerwaniu grożącemu wbiciu się części wózka w ciało pilota.
Największe obciążenia ściskające wystąpiły w podporach wypór (wraz ze zginającymi w belce podpór).  Podpory przejęły (sprężyście – maksymalne obciążenie ściskające z wyboczeniem) przeciążenie z trwałym odkształceniem belki. Założeniowo konstrukcja była tak projektowana. Podstawowym założeniem było stworzenie konstrukcji o tzw.  „strefie zgniotu” większej niż 35 cm. Opóźnienie wywołane niefortunnym przyziemieniem z przeciążeniem pow. 6g musi przede wszystkim uratować kręgosłup pilota. Wózek – to tylko pieniądze, a w przypadku tej konstrukcji, w końcu uprzemysłowionej, powtarzalnej – to tylko koszt części zamiennych .

Ciekawym faktem jest również to, że po 3-krotnej  kolizji z „glebą” wózek bez problemu, w całości dał się rozebrać na elementy składowe (do transportu) tj. osie, końcówki osi, pegi. Uszkodzeniu nie uległy również wzmocnione  koła z ośkami  14 mm i łożyskami maszynowymi (w standardzie airone.pro).

Szkoła latania z pod Paryża, która zaprosiła Ec-Extreme na testowanie sprzedawanych przez nich polskich konstrukcji, nie pozwoliła zabrać wózka do producenta (airone.pro). Szkoła pokrywa wszystkie koszty i zostawia sobie wózek („przypinkę”do napędu) jako ekspozycję w celu pokazywania przyszłym adeptom miękkiego latania, jak powinna wyglądać konstrukcja tego typu sprzętu, ratująca pilotom zdrowie i życie.

Firma airone.pro  czyni starania w celu odzyskania uszkodzonej konstrukcji w celach analitycznych.

Zaściankowe opinie o konstrukcji wózków airone.pro, szerzone pokątnie bez żadnych dowodów empirycznych (nie mówiąc o technicznych), wynikają prawdopodobnie z uprzedzeń do nowinek technicznych, innych rozwiązań konstrukcyjnych niż spotykane i powielane z błędami  i po prostu z zaściankowości rodzimych producentów i dealerów sprzętu ppg.

Wojtek Piech

źródło: https://groups.google.com/forum/#!topic/pl.rec.paralotnie/cvT_nEwiItE

Otagowano .Dodaj do zakładek Link.

22 odpowiedzi na „Wózek Aironepro – wypadek na targach w St Hilaire

  1. Krzysiek komentarz:

    Witam wszystkich pilotów.
    Byłem na miejscu wypadku, udzielałem pierwszej pomocy. Nie wyglądało to dobrze. Byłem pierwszą osobą która dobiegła do miejsca zdarzenia. To co zobaczyłem…szkoda pisać. Pierwsza myśl że jest po człowieku. Oczy szeroko otwarte, z kącika ust krew, nieruchomy. Całe szczęście po chwili zaczął się ruszać, mrugać powiekami, za wszelką cenę chciał wstać co skutecznie uniemożliwiały mu pasy uprzęży. Po wstawienie mu wszelkich polskich kurew itp w końcu zrozumiał że ma się nie ruszać.Nie będę opisywał całej akcji ratunkowej bo nie taki miałem zamiar.
    Ten dzień nie był jego. Po starcie z bardzo dużym wahadłem (splątane z lewej strony linki skrzydła) zamiast szybko wylądować poleciał. Wyślę dzisiaj do Leszka fotki aby opublikował ku przestrodze bycia pewnym siebie, cały start do momentu poskładania skrzydła. Sami ocenicie wysokość. Według mnie 60-70m. Oczywiście przyjechała Komisja Wypadków Lotniczych . Nie mogliśmy odzyskać zniszczonego sprzętu ze względu na procedury, później to faktycznie sprzęt zabrała szkoła. Jednoznacznie co stwierdziła Komisja. Powodem wypadku lotniczego był „klucz” czyli splątane linki skrzydła. Jednoznacznie stwierdzili po oględzinach że konstrukcja zarówno wózka jak i ramy napędu uratowały życie pilotowi. Zwrócili szczególną uwagę na dużą separację pomiędzy siedziskiem a główną rurą wózka (oglądając zdjęcia ze startu felernego dnia) Przestrzeń ta w momencie uderzenia zmalała do zaledwie kilku cm. dzięki czemu konstrukcja pochłonęła większą część energii. W konstrukcjach francuskich wypory nie mają podparć. Jedynie bezpośrednio pod siedziskiem jest wspawane wzmocnienie opierające się od spodu o deskę siedziska. Dla mnie tzw łamacz kręgosłupa w najlepszym razie, w gorszym deska pęka a wzmocnienie wchodzi przez odbytnicę do brzucha:( W dniu wyjazdu otrzymaliśmy oficjalne podziękowanie od instruktorów szkół paralotniowych. Jeden z pilotów podszedł do nas aby pokazać zdjęcia swojego wózka już przerobionego poprawnie:)(wycięte brutalnie brzeszczotem podparcie siedziska). Co do pilota wypadku po kilku dniach wyszedł ze szpitala z ześrubowanym prawym barkiem. Wcześniejsza krew z ust okazała się tylko z przygryzionej wargi. Panowie tego dnia byłem naprawdę dumny że pochodząc z kraju gdzie nie produkujemy nawet własnego samochodu mogłem stać przy POLSKIM produkcie. Nie będę pisał że sprzęt zawsze uratuję „dupe” trzeba mieć też trochę szczęścia i wyciągać wnioski ze swojej głupoty. Cieszyć się że pół szklanki jest pełne a nie dopierdalać się ciągle do połowy pustej. Jeżeli coś jest niemożliwe pewnego dnia przyjdzie ktoś kto nie będzie o tym wiedział i to zrobi:)Pozdrawiam wszystkich lataczy.

  2. Viktor Ferens komentarz:

    Tym razem moja cierpliwość osiągnęła max granice, dlatego chce opisać mój punkt widzenia. Jako pierwszy wypowiedziałam swoją opinie i to tak jak ja to widzę. Dlatego śledzę przebieg tej zwariowanej dyskusji. SERCE PĘKA JAK SIE CZYTA TE WASZE WYPOWIEDZI. Dlaczego cały czas w Polsce panuje jeszcze okres wojny. Wszyscy walczą miedzy sobą i każdy próbuje pokazać ze jest lepszy i mądrzejszy od innego. Ja sądziłem ze okres ” zagryziakow” już przeminął, ale okazuje sie ze został on przekazany z mlekiem matki do następnego pokolenia. Ja akceptuje to ze należy krytykować ale żeby to robić najpierw należy pokazać ze sie jest lepszym od tego ktorego sie krytykuje – a ilu takich jest w tych dyskusjach. Krytyka powinna być przyczyna do lepszych i bezpieczniejszych konstrukcji. Krytykujesz producenta, to pokaz ze ty to potrafisz zrobić lepiej, gdzie nasze wspólne bezpieczne latanie będzie na wyższym poziomie. To bardzo ważne bo od takiej dyskusji zależy nasze życie. Sama krytyka innych niczemu nie służy i tylko szkoda czasu i tego miejsca na takie wypowiedzi, dlatego wszyscy zanim napiszą krytyczna wypowiedz powinni sie nad tym najpierw dobrze zastanowić. Ja rownież mam wiele uwag do producentów ale w takiej sytuacji albo siedzę cicho i sie nie odzywam albo konsultuje moje uwagi z producentem niezależnie od tego czy mam racje czy nie. Dlatego moja uwaga do wszystkich co sie wypowiadają na tym forum- pamiętajcie – najłatwiej zrobić z siebie idiotę na publicznym forum i taka opinie pózniej bedą mieli inni o tobie. Dobrze by było gdyby wszyscy to zapamiętali

  3. janusz kowalski komentarz:

    Witam!
    Nie chce sie czepiac, krytykowac itd. bo mi ten wozek sie osobiscie podoba, ale jak przygladam sie polityce Waszej firmy to nie moge pozostac obojetny.

    Dokladnie chodzi mi o to ze wstawiacie filmy (i slusznie) o niedorobkach producentow PPG, krytykujecie ich itd. a ja bym proponowal zaczac od siebie, bo zazwyczaj tak jest ze „porzadek” powinno sie robic najpierw u siebie a dopiero pozniej u innych 😉 Pewnie zaraz napiszecie (liczba mnoga- bo jest Was kilku) ze nie mam racji ze wyssalem to z palca, ze jestem idiota, debilem i wogole jak smiem powiedziec cos zlego na Wasz super wozek, pewnie zaraz zostane wysmiany i ponizony, przez niektorych nazwany „pojebem” i poziom IQ mi zmiezycie ale co tam:

    WASZ WOZEK TEZ NIE JEST IDEALNY i przez niektorych nazywany „gownolitem” nie wymyslilem sobie tego, tylko uslyszalem na filmie (od 12:50 min. ogladajcie)
    http://www.youtube.com/watch?v=NjOJ2P9PcCc

    Kazdego kto na Was cos zle napisze to od razu mowicie, ze „powiewa konkurencja” ze konkurencja Wam zazdrosci, ze sa zasciankowi itd. ale ONI nie robia antyfilmikow o Waszej trajce na youtube, nie zakladaja przeciwko Wam tematow na forum… A Wy to wszystko robicie, z jednej strony slusznie bo takie tematy trzeba poruszac a z drugiej proponuje zadac pytanie kto jest bardziej prowokujacy…

    Znam mnostwo kraks na kompozytowych trajkach, ale nie znam zadnego takiego watku jak ten zeby sie producent chwalil, ze na jego trajce ktos przywalil i zyje.

    Pozdrawiam !

    • Michał komentarz:

      Drogi Januszu.
      Filmy o niedoróbkach producentów napędów pokazałem ja jako użytkownik i zwróć uwagę co one przedstawiają. Sprzęt odebrany od producentów kompletnie nie nadający się do latania a wręcz niebezpieczny. To jest kwestia, której nie powinieneś łączyć z Airone.pro i z przypadkiem jaki demonstruje film. Ponieważ nasz produkt nie posiada wad i niedoróbek tego typu by stać sie na łące przedmiotem nieużytecznym i niebezpiecznym.
      Janusz nie pisz, że za moment nazwiemy Cię debilem czy idiotą bo tak nie jest i nigdy nie było. Nie używam takich określeń do ludzi w momencie gdy moga mieć rację lub mądrze mówią czy piszą. Nie wiem skąd masz takie odczucia. Krytykę chętnie przyjmę ale tą UCZCIWĄ I NIE BEZPODSTAWNĄ jaką prezentuje ten film. A wiesz dla czego??
      Bo autor tego filmu nie znał dokładnie okoliczności zaistniałego problemu i opisał to tak jakby rama wózka samoczynnie się pokrzywiła od samego jeżdżenia po łące prze dwie godziny. Jest to kłamstwo ponieważ miałem okazję osobiście porozmawiać z Grześkiem – właścicielem tego wózka, który powiedział, że bardzo mocno uderzył nim w głęboką granicę i skrzywił go. Nie miał do nas absolutnie żadnych pretensji. Grzesiek kupił u nas już trzy wózki po tym filmie i jakoś jest zadowolony.
      My natomiast widząc problem postanowiliśmy zrezygnować z tego upiększania wózków i z tych otworów w ramie. Dla nas nawet lepiej bo mniej pracy mamy w fazie produkcji i ewentualnych problemów unikniemy.
      Właśnie ta moja reakcja na temat tego filmu i przedstawionego w nim problemu z wózkiem jest taka ostra. Nie lubię jak ktoś gada głupoty nie znając do końca tematu a Ty nie powtarzaj głupoty po kimś.

      Napisałeś, że każdego kto na nas źle napisze posądzamy, że jest z konkurencji. NIE JEST TAK. Do tej pory jedna zła i nieprawdziwa opinia to ten film przez co znalazło sie kilka osób, które powielały błędne spostrzeżenia autora filmu. Po postu były zbyt pochopne i tyle a sposób ich prezentowania budził takie moje odczucia. Czasem to nawet myślę, że Polak cieszy się z czyjegoś nieszczęścia lub niepowodzenia.

      Wypadek przez nas opisany stał się i dla czego mieliśmy go nie pokazać światu? Co w tym złego. Pokazał jedynie, że konstrukcja wytrzymała zgodnie z założeniami a facet miał farta i tyle. Pewnie jak by leciał na wózku zbliżonym ideologicznie kogoś innego z producentów to też by przeżył pod warunkiem, że by nie miał nic pod tyłkiem (mam na myśli ramę wózka, czy fotel który często jest stosowany zamiast uprzęży albo podpórka uprzęży działająca na czas startu).
      Wypadek jedynie pokazuje fakt iż taka konstrukcja niemal z wyglądu filigranowa jest też bardzo dobra i bezpieczna. Ale sam zauważ jak to strasznie kuje w oczy niektórych i nie mogą przeżyć, że ten „łamaniec” dał radę. Tego nie rozumiem i może mi lub nam wyjaśnisz dla czego ktoś nazywa naszą konstrukcję świadomie w sposób obraźliwy.
      Z poważaniem Michał

  4. maniek komentarz:

    Ja znam gościa, który spadł po przeciągnęciu skrzydła z około 8 metrów na kosz napędu z pod ręki Zbyszka Roli i nic mu się nie stało,a konstrukcja po paru młotkach wróciła do normy.Po wymianie śmigła i wałka koła pasowego napęd dalej lata wraz z pilotem. Upadek był pionowy na lód,czyli była zima, pilot był bardzo grubo ubrany. Konstrukcja napędu jest z kwasiaka! Polecam a zręsztą pan Leszek Klich kiedyś już reklamował ten napęd.

  5. pilnik komentarz:

    Oj Ludzie !! Faktycznie niektórzy gadacie bzdury ! To weź kolego Tomaszu zacznij produkować i sprzedawać te kilka rurek za te 1000 zł.W kosztach produkcji wlicz robociznę,zapłać za materiały,opłać podatki itp.Zobaczymy ile ci z tego zostanie.Wiadomo że sprzęt jak na nasze warunki tani nie jest ale bez przesady.

  6. furtak komentarz:

    To muszę przyznać że zajebiście mocne koła macie w tej trajce skoro są całe a trajka złamana na pół.Ale chyba tak ma być pierwsza trajka ze strefą zgniotu

  7. Tytus Piech komentarz:

    Do Pilota:
    Stwierdzenie, że „konstrukcja trajki wcale nie ma wpływu na przeżycie pilota” świadczy o przespaniu przez Ciebie zajęć z fizyki na poziomie podstawówki – w szczególności ruchu opóźnionego (równania 2st – pewnie trudne…) oraz nieznajomości zasady zachowania energii. Tak się składa, że każdy nowy model trajki airone.pro przechodzi testy statyczne na 6g, następnie testy lotne (naprawdę na granicy zniszczenia), między innymi dlatego nie zostały wprowadzone do sprzedaży w terminie obiecane nowe modele. Testy już zakończono.
    Proponuję Ci zatem mały dokształt: stwórz sobie matematyczny model ustrojstwa (3D), załóż warunki brzegowe (materiały, obciążenia, współczynniki dynamiczne itp.) przeprowadź analizę MES (jak nie wiesz co to jest – sprawdź w internecie) i o ile stwierdzisz fikcję, to obiecuję określić Cię największym teoretycznym guru ppg na wszystkich dostępnych forach. Jak później dokupisz sobie jakąś „czarną skrzynkę” z demobilu i samodzielnie dokonasz „prawdziwej symulacji”, stwierdzę, że Twoje dane to nie fikcja…
    Pilocie – trochę pokory i jak nie masz o czym pisać – nie pisz i nie ośmieszaj się.

    Do furtaka:
    Czytaj uważniej tekst i załóż sobie większą rozdzielczość na monitorze. Na zdjęciu „przyglebki” wyraźnie widać podwójne odbicie – odróżnienie ślizgu od odbicia nie powinno być problemu nawet dla początkującego narciarza. Na marginesie – chyba nie znasz konstrukcji Mostera – niestety nie ma przednich prostych rurek w koszu. Wypory ocalały bo są spięte z podporami wypór wózka, które przejęły część uderzenia.

    Do tomka:
    Jako konstruktor tej trajki mogę Cię zapewnić, że nie mam wpływu na polityke cenową firmy. Mogę osobiście odpowiadać jedynie za jej designerską „smieszność”.
    Zespół przyjął Twoją propozycję jako niezwykle cenna uwagę. Michał z Wojtkiem zamierzają podnieść cenę o 150% dla kolejnych (całkiem nowych konstrukcyjnie) modeli. Proponuję – jak chcesz mieć trajkę jeszcze w starej cenie, to zapisz się do kolejki przed wejściem w życie nowego cennika.

    • tomek komentarz:

      Te pare rurek powinno kosztowac max 1000pln
      nie jest to jakas kosmiczna technologia,
      zwykle wciskanie kitu…

      • Michał komentarz:

        Tomek to w takim układzie zamawiamy u Ciebie 100 sztuk wózków w cenie 1000 zł sztuka. Oczywiście mają być wykonane identycznie jak nasze oryginały. Nasza propozycja jest poważna. Wchodzisz w to? Mam nadzieję, że nie wymiękasz bo narobiłeś nam smaka na dobry interes. My zajmiemy się w końcu promocją zamiast produkować.
        Mam nadzieję, że się nie wykręcisz. 100 sztuk daje ci 100 000 obrotu. Wchodzimy w to. Oczywiście płacimy gotówką w momencie odbioru wózków i sprawdzeniu ich jakości.
        Pozdrawiamy airone.pro

        • latacz komentarz:

          Nie krytykuj Tomka tylko przedstaw szczegółowy kosztorys

          Ja tą trajkę łobmacałem i

          Szybko i ze łba wychodzi mi tak :

          1) Tak np szklane ośki możana zrobić z bomu windsurfingowego 300 zł
          2) Może 3,5 mb zwykłej nierdzewki bo nie wiem po co tytan 200 zł
          3) 3 koła wzmacniane fi 20 oska 14 opony Michelin 600 zł+ pegi
          4) pozostały materiał 300
          5)wycinanie skomplikowanych kształtów ( np wsporników, zapięcia, wzmocnień ramy ) nie więcej niż 300 zł (Wrocław)
          6) spawanie 300 zł

          7)klamry i inne pierdoły ceny do sprawdzenia
          8 ) malowanie ?

          Wszystkie ceny podałem z zapasem

          • Leszek Klich komentarz:

            „szklane ośki można zrobić z bomu windsurfingowego 300 zł”

            Szklane ośki kupisz w sklepie internetowym – 140 z wysyłką w Carboncenter.

            „malowanie”

            Malowanie proszkowe to koszt 100zł.

            Pzdr

          • Michał komentarz:

            Latacz pokaż mi gdzie ja krytykowałem Tomka. Złożyłem tylko prawdziwą propozycję na jego puste bełkotanie. Latacz z tych twoich wyliczeń nie zrobisz jeszcze wózka. Dołożę ci jeszcze parę stówek i mogę u Ciebie zamówić 100 sztuk wózków. Mają być identyczne jak nasze i zamawiam.

      • Michał komentarz:

        Tomek nasza propozycja czeka gdzie jesteś?

  8. Pilot komentarz:

    Pilot miał bardzo dużo szczęścia, że połamane rury go nie przebiły. Konstrukcja trajki wcale nie ma wpływu na przeżycie pilota. Na papierze wszystko można napisać ale bez prawdziwych symulacji przeciążeń itp. powyższe dane to fikcja.

  9. furtak komentarz:

    w tym roku przywaliłem 2 razy przy pierwszym napęd przestał istnieć a mi nic przy drugim ta sama konstrukcja lekko się pobrudziła a ja połamałem wyrostki kostne na kręgosłupie.Według mnie śmigło zrobiło mega spustoszenie kosza a koła w trajce nawet się nie odkształciły tylko zamek dyszla. To może nie było to takie mocne przywalenie tylko ślizg w zaorane pole, puścił dyszel i pilot nie miała na czym dalej pojechać i się ……bo go dyszel zahamował.Dlaczego tak sadze bo przednie rurki w koszu są proste i nie uległy odkształceniu i wypory ocalały a są wpięte na stałe do kosza

  10. tomek komentarz:

    predkosc opadania musiala nie byc az tak wielka
    inaczej z tej smiesznej trajki nic by nie zostalo…
    a tak to teraz wielki konstruktor podniesie
    cene o100%.

  11. Leszek Klich komentarz:

    Z tego co wiem, pilot leciał na maksymalnie zaciągniętych trymerach i miał poważny splot linek przy starcie. Co więcej, on nie wiedział, że odpuszczenie trymerów czyni skrzydło bezpieczniejszym, ponieważ jak się dowiedziałem, w niektórych krajach uczą, żeby nie odpuszczać trymerów w gorszych warunkach a już kompletnie nie wciskać speeda przy odpuszczonych trymerach. Ciekawe czy to prawda, bo jeśli tak, to pilot popełnił karygodny błąd. Ale dobrze, że nic mu nie jest.

    • booss komentarz:

      Pozatym z tego co wiem pilot mogl wpasc w jakis rotor bo powierze niebylo napewno stabilne.:(

    • kajan komentarz:

      Reklama jest dzwignia handlu ..ale nie powinno sie
      jej robic na nieszczesciu czlowieka ktory ulegl wypadkowi
      to teraz w polsce takie modne ze sie wszystko robi dla KASY
      polityke tez sie robi na nieszczesciu ludzi ktorzy zgineli
      w katastrofie..rzygac sie chce..jest tyle konstrukcji duzo
      lepszych i tanszych ze taka trajka jak ta to tylko TRAJKA
      kupa zlomu jak widac na zdjeciach..to moje zdanie i nigdy bym
      tego nie kupil

      • Ryszard komentarz:

        Jestem użytkownikiem wózka airone.PRO i powiem tak: wózek ten pod względem funkcjonalności, komfortu, estetyki i pod każdym innym -pierwsza liga. Mam wrażenie, że niektóre wypowiedzi to snucie hipotez i domniemywań.
        Zapewniam kolegę Kajana,że ta „kupa złomu”- jak twierdzisz, nie rozlatuje się jak te Pana wynalazki zwane pół rezonansem, które w locie rozwalają śmigła.
        Wczoraj startowałem na tym wózku przy 7 m/s i nie ma mowy o żółwiu czy innych problemach.
        I pragnę dodać, iż nie czerpię absolutnie żadnych profitów od airone.PRo za udzielane przeze mnie tutaj komentarze.

  12. Viktor Ferens komentarz:

    Prócz dobrej konstrukcji, pilot miał dużo szczęścia, ale to może sie tylko raz tak zdarzyć – wiec może on wyciągnie wnioski z tego wypadku, tego mu życzę