Od prawie dwóch lat jestem użytkownikiem napędu Nirvana Rodeo. W tym czasie wielokrotnie zadawano mi pytania na temat tego napędu. Piloci pytali o serwis, eksploatację, ceny czy gwarancję. Każdy chce zapytać przed zakupem. Napęd ten jak wiecie, do tanich nie należy. Postanowiłem więc, że będę zdawał relacje na jego temat. W ten sposób mogę dzielić się z wami swoim doświadczeniem z używania tego pomarańczowego cuda. Zaczęło się od artykułu, w którym opisałem moje pierwsze wrażenia. Artykuł ten znajdziesz tutaj: https://www.paramotor.com.pl/nirvana-napedy-ppg/. Zawarłem w nim wrażenia z poszukiwań swojego wymarzonego napędu, samego zakupu, pierwszych lotów, serwisu i dilera. Opisywałem w nim też pierwsze 40 godzin nalotu. Wymieniłem zalety i wady, jakie wówczas odkryłem przez ten czas. Ostatnie zdanie w artykule brzmiało: “Z przyjemnością podzielę się z Wami swoimi odczuciami z zakupu RODEO po kolejnych 50 – 100 – 200 godzinach lotu”. Czas biegnie szybko, więc i godziny eksploatacji także się zbierają. Oto nadszedł czas kolejnego wpisu, bo mój napęd ma 100h nalotu.
Czy coś się przez ten czas zmieniło? Owszem. Zmieniło się przez ten czas podejście serwisu do klienta, wyszła na światło dzienne niekoniecznie miła polityka samej centrali firmy w Czechach. Ale po kolei.
Zaznaczam, że w poprzednim artykule zacząłem od wymienienia zalet. Tym razem postanowiłem, będzie odwrotnie.
* * *
Początkowe zadowolenie z napędu jak też (początkowe) zadowolenie z serwisu poskutkowało tym, że namówiłem jeszcze 2 kolegów na zakup Rodeo. Tak więc dzięki mojej skromnej pomocy, Nirvana sprzedała 3 napędy Rodeo (po 22 tyś zł każdy). To całkiem niezły wynik jak na zwykłego użytkownika PPG. W międzyczasie zakupiłem też uprząż do tandemu (koszt 800zł) – oczywiście firmową Nirvany.
Uprząż: Zamówiona przez mnie uprząż dotarła do mnie niekompletna. Brakowało w niej… deski – do siedzenia. Jak wiecie uprząż służy do siedzenia, więc bez tego elementu nawet najlepszy cyrkowiec nie byłby się w stanie w nią wcisnąć, a co dopiero pasażer tandemu lecący po raz pierwszy w życiu. Uprząż była bezużyteczna. Deska – cóż, zdarzyć się może – błąd, niedopatrzenie. Mimo wszystko rozumiem! Problem w tym, że zanim doprosiłem się o tę moją deskę, zdążyłem ją sobie sam „wystrugać”. Miałem na wzór deskę z uprzęży RODEO i kolega na specjalnej maszynie wyciął mi odpowiedni kształt, ale czy po to wydaje się 800zł za kawałek materiału, żeby potem trzeba było jeszcze kombinować?
Musze w tym miejscu pochwalić dilera Nirvany – Kubę Rybińskiego, który w owym czasie “świecił oczami” za producenta i jakby nie było swojego chlebodawcę (centralę z Czech). Wiem, że „stawał na głowie”, by wybrnąć z problemu i łatać tego typu wpadki producenta.
* * * Zakup drugiego napędu * * *
Po mojej prezentacji napędu koledze z Augustowa, stwierdził: “drogie, ale jeśli Ty masz do niego zaufanie, to i ja to wezmę”. Za moją namową zamówił więc dla siebie nową Nirvanę Rodeo.
Diler przekazał nam informację, że nowy napęd Rodeo miał do nas dotrzeć za kilka dni lub za 3 tygodnie. Jeśli chcielibyśmy otrzymać napęd szybko, musielibyśmy zgodzić się na… używaną torbę na napęd (do zestawu producent dołącza torbę na kółkach). Jeśli zaś chcemy otrzymać nową torbę, musimy być cierpliwi i czekać. Zgodziliśmy się na używaną. Pozostał drobny niesmak – napęd za 22 tyś zł w używanej torbie.
* * * Śrubki do śmigła * * *
Po rozpakowaniu przesyłki, zabraliśmy się na montaż napędu. Niestety, okazało się, że poza torbą zabrakło również śrubek do mocowania śmigła. Bez wycieczki do metalowego się nie obeszło. Niby drobiazg, ale bez tego latać się nie da. Znów telefon do Kuby. Ponownie musiał wstydzić się za producenta. Ponownie klient po zakupie w firmie Nirvana musi kombinować sam. W tym przypadku trzeba było odstać swoje w korku, by dojechać do sklepu metalowego po kilka śrubek. Wcale nie chcę w tym miejscu twierdzić, że parę śrubek to problem. Ale nie ukrywam, że super reklamowana firma i napęd – lekko zbladły w oczach mojego kolegi. Ta używana torba i dodatkowo brak śrubek przygasił nieco entuzjazm mojego kolegi. Powtórzę jeszcze raz: wydajesz 22 tyś zł i dostajesz towar niekompletny. Wychodzi na to, że nie ma znaczenia czy jest to 800zł czy 22.000zł – tak czy owak – towar dostajesz niekompletny.
Po tych nieprzyjemnych wydarzeniach napisałem maila do centrali i zadzwoniłem do Nirvany. Obiecali nowe torby – dla mnie i dla kolegi. Za wpadki i bardzo przepraszali. Ich tłumaczenie nieco mnie uspokoiło. Co prawda do dziś swojej nowej i obiecanej torby nie otrzymałem, ale co tam – mogę żyć bez tej torby, ważne że był odzew i że nasłuchałem się jakie to oni mają problemy z organizacją magazynu.
* * * ” Kombinacje w metalowej wyporze. * * *
Uprząż w Rodeo posiada metalowe wypory zakończone metalową rurką, którą zakotwicza się w napędzie. W pewnej chwili zauważyłem, że z prawej strony rurka ta rozciąga się i wygina, co grozi wypadnięciem (odczepieniem się od napędu). Wyglądało to tak, jakby materiał był za słaby. Zgłosiłem ten fakt do serwisu. W ciągu 4 dni dostałem nową rurkę. Założyłem ją do wyporu i po pierwszym locie… efekt był ten sam. Znów wygięła się i rozciągnęła. Cóż – samodzielne “struganie” części do produktów Nirvany miałem już opanowane. Następnego dnia wstawiłem rurkę o nieco grubszych ściankach. Działa do dziś. Być może was zdziwić wysyłanie przez producenta kiepskich materiałów, do jakby nie było „PPGowego Ferrari”, ale to niestety prawda…
* * * 2 gwarancyjny serwis * * *
Gwarancja na napęd RODEO wynosi 2 lata. Co 50h warto wysłać napęd na przegląd. Swój wysłałem 2 miesiące przed końcem gwarancji. Nie miałem zaufania do kurierów, więc postanowiłem, że napęd przekażę do serwisu prywatnym samochodem. Wcześniej umawiałem się z Kubą, by serwis nie trwał dłużej niż 5 dni, bo koledzy będą wracać z Zakopanego to go po drodze odbiorą. Jak się potem dowiedziałem, robót serwisowych było maksymalnie 2 godziny (wymiana paska , wymiana przewodu paliwowego, sprawdzenie pierścieni, zdjęcie nagaru). W sumie sam bym mógł sobie to zrobić, ale skro jest serwis, gwarancja i resurs – to czemu nie powierzyć tego specjalistom?
Napęd spędził w serwisie u Kuby 2 tygodnie, po czym wrócił do mnie kurierem. Niestety – w zauważalnie gorszym wizualnym stanie niż został wysłany (wgięta gruba aluminiowa rączka, przegięta i przetarta manetka, ślady klucza przy poduszkach). A ileż musiałem się przypominać i wręcz uprosić o wysłanie go do mnie – to już moje. Z obiecanych 5 dni zrobiło się 2 tygodnie.
Napisałem maila do centrali Nirvany o fakcie, że napęd po wizycie w serwisie ma uszkodzenia, lecz nie otrzymałem odpowiedzi. Kuba zapewniał mnie, że u niego powstały tylko ślady kluczy przy poduszkach a samo wgniecenie na rączce i przetarta manetka to z pewnością wina kuriera lub moja. Do transportu napęd owinięty był grubą folią bąbelkową, włożony do torby, zapakowany w gruby karton i owinięty folią streczową. Wywnioskowałem więc, że przy tak dobrym pakowaniu, by powstało takie wgniecenie podczas transportu, napęd musiałby być zrzucony z mostu lub musiano by nim wyważać drzwi, lecz wówczas powstałyby jeszcze dodatkowe uszkodzenia. Cóż – najłatwiej zwalić winę na kuriera – któremu ciężko jest cokolwiek udowodnić. Po tej akcji – znowu sam muszę – “strugać” i wymieniam uszkodzony element, bo tak jest prościej niż kolejne wysyłanie napędu i oczekiwanie kolejnych tygodni na wymianę uszkodzonej rączki.
* * * podsumowanie * * *
Po wejściu Nirvany na rynek Polski zarówno firma oraz ich diler przejawiali dobre chęci i mieli dobre intencje. Diler – serwisant działał szybko i sprawnie. Nawet drobne wpadki skutecznie łatał i wielokrotnie musiał “świecić oczami” za firmę. Na dłuższą metę to nie mogło się sprawdzić. Kuba nie przykłada się już tak do dobrego i szybkiego serwisu – nie raz tłumacząc, że ma związane ręce przez politykę Nirvany, a sama firma (centrala) ma generalnie gdzieś klientów z Polski, którzy czegoś od nich chcą po zakupie sprzętu. Nie odpisują na maile lub jeśli już odpiszą, wszystko składają na barki dilera. Czyli zabawa w kotka i myszkę – diler na nich oni na dilera. Najbardziej cierpi na tym indywidualny klient, który jeśli nie umie sam czegoś “wystrugać”, ma przerąbane. Cierpi też sam diler, bo nie jest już w stanie funkcjonować w tej niezdrowej sytuacji. Z jednej strony zbiera od klientów, z drugiej od producenta.
Mój napęd jak wspomniałem był w serwisie 2 tygodnie, a w rzeczywistości prace przy nim mogły zamknąć się w 2 godziny. Może Kuba nie miał czasu, do niego podejść? Rozumiem, że ten czas Kuba przeznaczał na inne zajęcia… i koło się zamyka.
* * * KILKA ZALET * * *
Nirvana otarła się o napęd marzeń. Gdyby producent miał dobry serwis w Polsce (czytaj: gdyby dbał odpowiednio o serwisantów), gdyby przyłożyli się do dobrego kontaktu z klientem, zeszli nieco z cen, to na rynku nie byłoby lepszego napędu PPG.
Mój napęd przez 100h nalotu miał tylko jedną drobną usterkę. Przerwał się kabel wyłącznika w manetce. Uszkodzenie naprawiłem w 24 minuty. Poza tym nigdy nawet się nie „zająknął” w locie – nawet zimą, przy lotach w temp. -16’C. Jest solidny, wygodny, mocny, ładny i mam do niego wielkie zaufanie. Latam w tandemie, nad lasami, jeziorami, gdyż wykonuję zdjęcia lotnicze, często w trudnych warunkach. Nawet drobne usterki można wybaczyć, w końcu wszystko co mechaniczne ma prawo się zepsuć.
* * * Czy kupił bym ponownie ten napęd? * * *
TAK. ZDECYDOWANIE TAK. Na horyzoncie pojawia się nowy serwisant i diler – Mirosław Hołownia. Po rozmowie z nim – śmiało mogę stwierdzić, że warto dać mu szansę. Ma tyle samo zapału i chęci, co Kuba na początku. Ma też duże doświadczenie serwisowe. Kto wie? Może podciągnie on do góry mocno już zszarganą opinię Nirvany, czego mu życzę. Kubie zaś życzę, by zrzucił ze swoich pleców ciężar bycia niezadowolonym z firmy i klientów dilerem, bo prywatnie to sympatyczny i fajny gość a szkoda byłoby zmieniać zdanie o Nim z powodów nie zawsze zależnych od niego 🙂
Michał Chilmon
krotko mowiac o dupe rozbic naped za 22 tys.
Witam kolegów: Po przeczytaniu powyższych komentarzy zachęcam wszystkich do zapoznania się z treścią Ustawy o Szczególnych Warunkach Sprzedaży Konsumenckiej, z której to jasno wynikają obowiązki i odpowiedzialność przdsiębiorcy wprowadzającego towar do obrotu ,a także prawa klienta, którym jest R E K L A M A C J A. Niech Kuba nie straszy zerwaniem przez producenta gwarancji /wyrażenia woli gwaranta/ ponieważ ww Ustawa jest ważniejsza .W dochodzeniu swoich praw,sporządzaniu pism procesowych pomagają Terytorialne Urzędy Ochrony Konkurencji i Konsumentów wystarczy zadzwonić.Kuba na adwokata trzeba mieć APLIKACJE,nie trzeba być adwokatem ,aby posiadać wiedzę i nie pozwolić nieuczciwym sprzedawcom na prowadzenie swoich praktyk.Jeżeli coś robisz rób to dobrze,jeśli coś nie wyjdzie miej odwagę przyznać się do tego i to jak było w powyższym komentarzu powiedzieć słowo „przepraszam”i naprawić błąd i tak jak tu koledzy ładnie powiedzieli słowo to wiele spraw ułatwia bo nikt z nas nie jest Alfa i Omegą.Pozdrawiam
W PL niektórzy naiwni piloci ppg myślą, że jak wydadzą kupe kasy na napęd to zyskają bezawaryjność sprzętu, dobry serwis, itp, itd. To bardzo naiwne podejście do tematu, napedy bardzo drogie psuja sie tak samo szybko jak napędy tanie i nie ma tu żadnego przełożenia cena => jakość.
Krzysztofie 🙂 Może to i naiwne, ale jak do tej pory po przelataniu 140 h na napędzie Rodeo – nie mam mu nic do zarzucenia. Co innego serwis czy sprzedawca…ale sama konstrukcja – jest najlepsza z jaką miałem do czynienia, a wierz mi – miałem już z nie jedną :)) W tym przypadku cena=jakość 🙂
Witam
W pełni się zgadzam z Michałem. Nie powinno tak być, że producent czy też dealer można powiedzieć, że olewa swoich klientów. Jeśli ja bym zapłacił „tyle” kasy za taki napęd to też bym się czuł zniesmaczony w przypadku wystąpienia nieścisłości i problemów. Dziwię się tylko producentowi, że pozwala sobie i dealerowi na takie sytuacje. Zastanawiam się tylko czy w przypadku klientów z innych krajów ma miejsce podobna praktyka. Proponuję poważne przemyślenia ze strony producenta i ewentualnych przyszłych dealerów. Jeśli napęd jest tak jak opisuje się bdb to szkoda by było stracić klientów przez drobnostki.
Pozdrawiam
Harry 😉
I jeszcze jedno … w świetle polskiego prawa to osoba (fizyczna lub prawna )wprowadazjąca na polski rynek produkt jest za niego odpowiedzialna i nic nie powinno klienta obchodzić co się dzieje w fabryce bądż w firmie „matce”.Więc radzę kupować sprzęt od firm polskich na polskich warunkach.I nie jest istotne czy sprzęt jest kupiony na osobę fizyczną czy na firmę ( osoba fizyczna ma łatwiej bo można się powołać na gwarancję, uzyskać pomoc w np federacji konsumentów i takie tam) a firma ma pod górke bo trzeba samemu walczyć ale sprowadza się do tego samego czyli odpowiedzialności za sprzedawany produkt i czy jest on zgodny z obowiązującym prawem. Więc panowie jeżeli macie dokumenty zakupu od firmy zarejestrowanej na terenie Polski (mniemam ,że Nirvana nie jest u nas zarejetrowana)to nic Wam do kłopotów Dealera i jego tłumaczeń ,że Czesi to lub tamto.Natomiast jeżeli to prywatny import to obowiązuje czeskie prawo….. i tak jak z czeskim filmem tu nie wiem nic:P Waldek L
Witam.A ja Wam powiem ze swojej i bliskich kolegów perspektywy odnośnie gwarancji.Bez problemu załatwi się u każdego producenta naprawę która nic nie kosztuje albo kosztuje grosze.Zszycie uprzęży ,pospawanie wydechu zamiast wymiana na nowy,pęknięty kołek od kosza,urwana poduszka,wyprostowanie czegoś zgiętego itd…Każda naprawa typu urwany korbowód,rozlatujące się śmigło,pękające koło przekładni to zaczyna być problem.Części trzeba wysłać do fabryki silników,często za granicę, potem do klienta a to kosztuje a za to już producent silnika nie zwróci kasy.Podobnie z zatarciem sprawnego i fabrycznie wyregulowanego silnika nawet jeżeli stanie się to 2-3 dni po zakupie.Zasada jest jedna -jesteś kolegą i klientem dopóki nie kupisz a jak zapłacisz to :).
Witam Z góry pioszę ,że nie znam żadnego z dyskutujących tu Pilotów , ale tak na szybko mam kilka uwag co do ogólnej zasady traktowania klientów przez Dealerów i ich przedstawicieli:Jak mozna sprzedawać sprzet i pisac w warunach gwarancji ,że np uszkodenie śmigła powoduję utratę gwarancji na cały napęd?, jak można pisać ,że za sprzedawany napęd nie wytwórca nie bierze odpowiedzialności bo to nie sprzęt lotniczy i nie powinien służyć do latania( To do czego?? do zamiatania liśći???)Nie podoba mi się również takie konspiracyjne ” przecież nie powiedziałem Nirwanie, o uszkodzeniu śmigła”.Ludzie skontaktujcie się z prawnikiem i on coś wam powie o zakazanych klauzulach w umowie, odpowiedzialności za produkt, o bezpieczeństwie produktu.To ,że producent napisze tak w umowie lub w warunkach gwarancji to nic nie znaczy, to jest zakazana klauzula i z mocy prawa nie ważna. I jeszcz o cenach… nie długo sie okaże ,że Nirwana to prawdziwa okazja cenowa bo krajowy sprzęt i częsci do niego tak idą w górę …. Pozdrawiam latających na wszystkim .Waldek L.
Widzę, że koledzy czekali na „przekłucie” balonika aż do końca gwarancji.. szkoda tylko że tej drugiej strony nie opisujecie..
– Bartek już dawno powinien stracić gwarancję na swoje „felery” – równocześnie z pierwszym uszkodzeniem śmigła (każde uszkodzenie tego typu skutkuje utratą gwarancji) a ten „ch..” diler ukrywał ten fakt przed Nirvaną w imię dobra klienta..
Dlaczego unikasz kontaktu z Petrem? Miałeś mu zdaje się coś wysłać? Do wczoraj jeszcze nic nie otrzymał i nie chrzań że on miesza bo jestem w 100% pewny że kombinujesz.
Miałeś mu opisać historię serwisową a nie ja miałem ją wysyłać Tobie żebyś ty wysłał jemu (telenowela). Ja mu wysłałem – on czeka na Twoją i nigdy Ciebie nie prosił o naciskanie mnie (chyba napisałeś mi dość stanowczo, że: „czekam do jutra na protokoły napraw, które mam wysłać Petrowi” .. gwoli przypomnienia masz je w książce serwisowej).
– Czy jest na sali „lekarz PPgant” i potrafi odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób zerwanie taśmy krzyżowej może doprowadzić w prostej linii do uszkodzenia kręgosłupa?
Jaka siła działa na tą taśmę i czy jest ona w stanie odpruć się w przeciągu ułamka sekundy działając na pilota z siłą niszczącą kręgosłup? Czy też może ona odpruwała się systematycznie a pilot nie zauważał się tego faktu bądź go po prostu olał?
Swego czasu jeszcze na solo Igorowym odpiął mi się w locie źle dopięty karabińczyk od krzyżówki (zaciągniętej) .. bólu w kręgosłupie nie miałem i nawet noga mi się nie osunęła z kostki, ale może ja jakoś inaczej skonstruowany jestem?
No i dlaczego zgłosiłeś ten fakt po 2 czy 3 miesiącach roszcząc pretensje a nie zaraz po wypadku?
– Ciągle ponosisz koszty transportu? Nigdy nie pokryłem przesyłek? Podyskutujemy i potargujemy się?
Może napisać ile zaoszczędziłeś na częściach które sprzedawałem Ci po kosztach bez mojego zarobku? A i jeszcze z fakturą?
—–
Michał nie chrzań, że nie dostałeś odpowiedzi z Nirvany bo mogę upublicznić to co odpisał Ci Petr (dostałem tą wiadomość jako DW).
Nie miałeś napędu dwa tygodnie.. kup fresha i wyślij do serwisu na przegląd – zobaczymy czy zmieszczą się w tym terminie? Szczerze wątpię bo w moich przypadkach było to między 3 a 5tyg (napęd był u nich na gwarancji 3 razy).
Dlaczego miałbym utajniać przed Tobą fakt uszkodzenia rączki która kosztuje 7zł?
Uszkodzenie termo-rurki przy manetce i zgięcie? Jaki mam w tym interes? Żeby dobić swoją już mocno nadwyrężoną reputację?
Miałeś zapłacić za wymianę paska i przesyłkę? Wymieniłem i kasy za niego nie wziąłem podobnie jak i za kuriera.. owszem wyliczanie i targowanie jak babiny na targu o kawałek sera ale wybacz -pierdoły podnosisz do rangi tragedii i tylko dlatego o tym piszę.
Żeby nie było sprawę pierścieni uzgodniliśmy i przystałeś na to – odkładamy na inny raz i masz je ode mnie w gratisie.
Pomijając fakt że napęd dostarczałeś za każdym razem niekompletny i znowu zataiłem ten fakt przed Nirvaną (żeby utrzymać gwarancję powinieneś dostarczyć napęd na przegląd w komplecie).. Po koleżeńsku przymknąłem oko..
——
Rafi – adwokacie diabła i „miszczu cientej riposty”. Nie mów o rzeczach o których nie masz pełnej wiedzy, chociaż w ogóle zastanawiam się czy jest sens z Tobą polemizować (bo już każdy producent i dealer drży czy aby nie zechcesz kupić jego produktu).
Z drugiej strony naprawdę szczerze i bez szydy napiszę – rozbawiasz jak mało kto mimo tego że szczerze chcesz mnie zniszczyć 🙂
—
Jakby jeszcze ktoś chciał się przyczepić to nie uciekam od odpowiedzialności. Nie twierdzę, że chłopaki piszą bzdury w 100 % – bo częściowo mają rację ale jak to bywa – wytłuszczają tylko to, co na ich korzyść często naciągając mocno rzeczywistość! Pewnie dlatego że ich gwarancja dobiega końca i trzeba jak najwięcej wydębić od Nirvany.
A teraz: „kto jest bez winy niech rzuca kamieniem”
Kuba – dobrze, że się w końcu odezwałeś. Telefonów nie odbierasz, to choć tutaj sobie pogadamy.
Jeśli ktoś tu chrzani głupoty i chrzani sprawę to jesteś to Ty (niestety), przede wszystkim kłamiesz, kłamiesz i kłamiesz:
„Dlaczego miałbym utajniać przed Tobą fakt uszkodzenia rączki która kosztuje 7zł? ”
Co mi powiedziałeś jak zadzwoniłem i powiedziałem o uszkodzeniach ?
„To nie możliwe, u mnie to się nie stało, to kurier”
Potem jeszcze w mejlu wciskałeś mi, że to może nawet ja zrobiłem. Mam to upublicznić ? Chyba zaraz wkleję tu tego mejla.
Kuba nie pogrążaj się – lubię Cię, ale krętactwa nie cierpię.
No ale do rzeczy:
1. Na żadne przekucie balonika nie czekałem. Wręcz przeciwnie, czekałem aż wywiążesz się z naszej umowy – 5 dni serwisu, napęd wróci w całości i wszystko będzie ok, ale nie – tak się nie dało. Nie dość, że trzymałeś go 2 tygodnie i żebym Cię nie prosił o wysyłkę to spokojnie dostałbym go po świętach (czyli 3 tygodnie). To jeszcze wrócił w gorszym stanie wizualnym niż Ci go wysłałem.
2. Uszkadzasz mi napęd i zamiast powiedzieć: „sory, wygiąłem Ci rączkę, porysowałem śruby, ale załatwię to i za 3 dni będziesz miał nowe części” to Ty wolisz bezczelnie zwalać na kuriera. Najprościej, co? Tylko, że napęd był zapakowany w folie, torbę, gruby karton i znowu folię, a na opakowaniu nie było śladów walenia o ścianę. Za to na rączce są ślady od imadła. Chamstwo Kuba i bezczelność.
3. Podczas gdy pisałem artykuł, odpowiedzi o Nirvany nie było -mogę upublicznić daty jak chcesz. Dziś owszem – potwierdzam – jest odpowiedź. Za to napisana w takim tonie – że jakbym ją upublicznił – to pogrążyłbyś się jeszcze bardziej – Ty i ten cały Petr. W skrócie: Nirvana napisała, że jestem kłamcą i że proszą mnie o jakieś raporty z serwisu (których nigdy na oczy nie widziałem) i że nie powinienem do nich pisać, tylko do dilera (ale skoro diler mnie olewa to napisałem do nich).. Mam to upublicznić ?
4. Napęd wysyłałem Ci bez kosza, śmigła i uprzęży bo skoro nie umiesz zadbać o sam korpus i wysyłasz go w gorszym stanie niż dostałeś to jak miałbyś zadbać o resztę ? Chyba do wymiany paska nie potrzebujesz mieć kosza ?
5. Twoje nie odbieranie telefonów i niesłowność terminowa już jak widzę przeszła do historii, bo nie jestem jedyną osobą którą to jak widać drażni. Człowiek powierza Ci sprzęt, daje Ci zarobić i jeszcze po głowie za to dostanie :))
P.S. „Pewnie dlatego że ich gwarancja dobiega końca i trzeba jak najwięcej wydębić od Nirvany.”
Wiesz co Kuba?
Trochę się już znamy i to co tu napisałeś jest poniżej pasa.
Nigdy nic nie chciałem wydębić od Nirvany, to Nirvana jak do tej pory nie do końca była wobec mnie fair:
– obiecana torba (BRAK)
– brak deski
– brak śrub w sprzęcie za 22 tyś zł
– kiepski materiał na wypory
Ja Tylko staram się dbać o absolutne minimum.. jakie należy się każdemu klientowi.
Człowiek daje zarobić firmie ponad 60 tyś zł (3xRodeo i inne rzeczy) .. i Ty nazywasz to „wydębianiem” czegoś od Nirvany ?
żałosne to, niestety.
Ty się już tym nie przejmuj Kuba,od Ciebie na pewno nic nie kupię,a co do sprawy lotu kolegi to przegiąłeś..zastanów się jak ja się czułem,gdy zadzwoniła do mnie rozżalona żona kolegi,to ja musiałem za Ciebie dostać ochrzan,choć to Ty popsułeś im urodziny,a sobie reputację.
Nikt Cię nie chce niszczyć,ale jakbyś czasem ruszył tyłek i odebrał ten cholerny telefon mówiąc „przepraszam”,to uniknąłbyś wielu problemów i tej krytyki !
Weź to sobie przemyśl,a nie pisz mi farmazonów,bo to Ty zawiodłeś swoich klientów i Nirvanę,a teraz Mirek musi odbudowywać wizerunek firmy,której reputację spieprzyłeś !
Rafi
P.S. „Pewnie dlatego że ich gwarancja dobiega końca i trzeba jak najwięcej wydębić od Nirvany”
Kuba, przeginasz… chyba chcesz się całkowicie pogrążyć 🙁
Czy gdzie kolwiek w artykule wspomniałem, że chce jakiegoś odszkodowania za kręgosłup. Moje roszczenie dotyczy naprawy lub wymiany, rozlatującej się notorycznie uprzęży, wadliwych rękawic i rozlatującego się śmigła.
Gwarancja kończy mi się za trzy miesiące, a uprząż i rękawice naprawiasz mi od grudnia 2010. Nawet już ciężko zliczyć i przypomnieć sobie ile to już było razy.
Zwróć tez uwagę na fakt, że nigdzie w artykule nie podałem twojego nazwiska lub nazwy firmy. Dopiero po kolejnym serwisie który „olałeś”, podałem wszystkim , że chodzi o ciebie.
Proszę o przesłanie i zamieszczenie na stronie autoryzowanego serwisu formularzy reklamacyjnych w języku polskim. Proszę też o opisanie jak powinna wyglądać procedura reklamacyjna, tak żeby odpowiadało to szanownej firmie Nirvana.
Przypominam też o ofercie z twojej strony www z której się nie wywiązujesz (zaznaczam, że za każdym razem dostajesz napęd kompletny):
! PROMOCJA NA NAPĘDY NIRVANA !
wtorek, 01 czerwca 2010 00:00
Od dzisiaj do każdego zakupionego napędu NIRVANA dorzucamy w gratisie:
Coroczny posezonowy przegląd napędu wraz z regulacją i dokonaniem pomiaru siły ciągu oraz obrotów plus wymianą pierścieni i uszczelki pod głowicą.
Pomiar dokonywany będzie na hamowni „Nirvana Tester” i do każdego pomiaru wydawany będzie protokół wraz ze zmierzonymi parametrami przed i po regulacji.
Pomiar będzie dokonywany wraz z podaniem temperatury, wilgotności oraz ciśnienia atmosferycznego panującego w trakcie badania.
Promocja dotycząca przeglądów aktualna jest również dla wszystkich modeli zakupionych wcześniej za pośrednictwem Para-Pro!
Bartek
,,Niestety nigdy nie zadzwonił do żony kolegi,w końcu ona sama wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować..niestety bezskutecznie.Kuba nie odbierał telefonu,,
I dobrze zrobil…,,Nie bedziesz porzadal zony blizniego”
Witaj, ciekawie to opisałeś, dla mnie zadziwiającą jest końcowa konkluzja, gdzie napisałeś ze kupiłbyś znowu Nirvanę 😉
Nie znam Kuby jako serwisanta sprzętu, ale miałem z nim styczność w innej sprawie, otóż żona mojego dobrego kolegi z pracy poprosiła mnie (znając moje hobby) o znalezienie osoby która mogłaby odpłatne wykonać lot z jej mężem z okazji jego okrągłych urodzin.
Pomyślałem wtedy o Kubie, jako że dużo latał w tandemie i miał wszelkie możliwe uprawnienia.
Zadzwoniłem do niego,umawiając go z żoną kolegi.
Potem dowiedziałem się że Kuba zobowiązał się zadzwonić kilka dni przed umówionym terminem lotu, zobowiązał się też wykonać ten lot w najbliższych dniach urodzin kolegi,w zależności od pogody.
Niestety nigdy nie zadzwonił do żony kolegi,w końcu ona sama wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować..niestety bezskutecznie.Kuba nie odbierał telefonu, lub odbierał ktoś z rodziny kłamiąc że on niby nie może odebrać bo wyjechał itd.
Tak minął dzień rocznicy a Kuba olał potencjalną klientkę, robiąc wstyd również mnie, bo to ja go poleciłem i ja musiałem świecić oczami za niego !
Koleżanka ostatecznie zrezygnowała z lotu,a z niespodzianki dla męża nic nie wyszło.
Kuba mnie też się nie wytłumaczył, choć próbowałem się z nim wiele razy skontaktować.
Dlatego moim zdaniem człowiek z takim podejściem do klientów nie nadaje się do żadnego biznesu, bo nie dotrzymuje umów,a jego słowo jest nic nie warte !
Pozdrawiam – Rafi
Hej Rafi.
To, że Kuba bywa niesłowny, nie odbiera telefonów, czasem opowiada bajki (jak już odbierze) i że teraz ciężko coś od niego uzyskać (na początku jak miał zapał do Nirvany to tak nie było) – to norma 🙂
..ale rozgraniczam 2 rzeczy:
1. Bardzo dobry napęd, niestety (szkoda, że u nas czegoś takiego nie robią), ale Rodeo nie ma sobie równych. Czytałeś mój poprzedni artykuł – jak wybierałem sobie sprzęt ? Nie ma na rynku na razie nic bardziej wygodnego i spasowanego jak Rodeo czy Instinct.
2. Kiepska organizacja magazynu Nirvana (brak śrubek, brak deski), niesłowność Petra z Nirvany (obiecana torba). Niedopuszczalne podejście dilera (Kuba).
Punkt 2 łatwo zmienić. Można kupować u innego dilera (np. Mirek Hołownia), można zwolnić magazyniera i zatrudnić kogoś bardziej ogarniętego i można nie wdawać się w dyskusje z niesłownym i mającym dziwne podejście Petrem (koleś z Nirvany).
Za to zmienić punk 1 – jest dużo trudniej. Wymyślić coś tak świetnie działającego i dopasowanego – jak pokazuje nasz rynek – łatwo nie jest… stąd moja konkluzja – że kupiłbym pewnie jeszcze raz to samo, ale gdzie indziej 🙂