Pięć silników, które mogę polecić

Raket

Dzwonicie do mnie i pytacie jaki napęd wybrać. Oczywiście pytacie w kontekście silnika. Odpowiadając podaję kilka silników, które wybrałbym osobiście, lecz ostateczny wybór pozostawiam rozmówcy. Nie chcę być stronniczy faworyzując konkretne firmy. Tym bardziej, że znam kilku producentów. Na rynku polskim mamy spory wybór silników i wybór faktycznie nie jest łatwy, lecz istnieje kilka konstrukcji, które naprawdę lubię – za niską awaryjność oraz oferowaną moc. Poniżej przedstawiam listę moich ulubionych silników, które w mojej opinii zasługują na uwagę. Poniższa lista jest moją subiektywną listą i bardzo proszę o uszanowanie mojego zdania. A każdy może mieć swoje zdanie – całkiem odmienne od mojego. Silniki podzieliłem na kategorie – bestie (dla pilotów o masie powyżej 85kg latających na mniejszych skrzydłach samostatecznych, w tandemach czy na trajkach) oraz diabełki (dla pilotów o mniejszej masie startowej latających na skrzydłach klasycznych i samostatecznych).

.

Kategoria BESTIE

1. Vittorazi Moster
Moster to konstrukcja firmy Montanari. Silnik okazał się tak dobry, że licencję wykupiła firma Vittorazi, która nie miała w swej ofercie silników dużej mocy. To był strzał w dziesiątkę! Silnik zdobył ogromną popularność dzięki niezawodności i pomimo nieszczęsnych szarpaczek, cenię go za bezawaryjność i polecam. Obecnie produkowane szarpaczki są poprawione i nie sprawiają problemów. Co do pękających rezonansów, to zdarzają się, lecz niezwykle rzadko. Duża zaletą jest serwis i podejście do klienta chłopaków z EcExtreme.

Vittorazi Moster

Vittorazi Moster

Wady: wysoka cena

2. Simonini Mini2Evo
Silnik – monstrum ze względu na moc i wagę. Nadaje się przeważnie do trajek, lecz są mocarze, którzy dźwigają go na plecach. Silnik bardzo mało awaryjny i przy tym dysponujący ogromną mocą. Właśnie dlatego polecam go do trajek. Znam kilku właścicieli tych silników, którzy nie mogą się nachwalić tej konstrukcji.

Simonini Mini2Evo

Simonini Mini2Evo

Wady: wysoka cena, duży ciężar  

3. Motoroma
Niskobudżetowy silnik o najlepszym na rynku stosunku cena – moc. Kiedyś przeklinany, dziś chwalony. Napędami na bazie silnika Motoroma lata u mnie na trajkach i z nóg kilku pilotów i nie zauważyłem żadnych problemów. Co prawda w starszych wersjach, które u mnie latają zdarzyło się pęknięcie sprężyny rezonansu czy urwanie przewodu elektrycznego, to w nowych wersjach takie problemy nie występują. Kolejną zaletą jest kila wersji silnika: z rozruchem manualnym, z elektrostarterem oraz najnowsza wersja z karterem z magnezjum.

Motoroma JR180

Motoroma JR180

Wady: mało lansiarski

4. C-Max
Silnik o dużej mocy i niewielkich drganiach dzięki zastosowaniu wałka wyważającego. Znani mi są 3 producenci sprzedający napędy na bazie C-Maxa – DynamicSports, Airaction oraz EMGE Paramotor. Jest więc w czym wybierać. Z zagranicznych opinii moich znajomych wynika, że to bardzo udany silnik,  dobrze nadający się zarówno do startu w pojedynkę, jak i do tandemu. Silnik występuje w wielu wersjach, więc każdy dobierze coś dla siebie.

C-Max

C-Max

wady: duży ciężar

5. Simonini Mini2
Bardzo dobry silnik o dużej mocy i niewielkich wibracjach. Mam tu na myśli wersję FreshBreeze. Bardzo podoba mi się lekkie odpalanie, kultura pracy, stosunkowo niskie spalanie czy choćby wygląd. Mało awaryjny. Przeszkadza mi tylko jego duża waga. Napędem z silnikiem Mini2 lata Adam Chodorowski – a dużo lata i chwali, więc musi być dobry. Nirvana też używa tych silników, więc jasne jest, że to stara, lecz dobra konstrukcja.

Simonini Mini2 FreshBreeze

Simonini Mini2 FreshBreeze

Kategoria DIABEŁKI

1. Rotor
Pierwsze miejsce należy się Rotorowi ze względu na innowacyjność, polskie pochodzenie, moc, niską cenę i śmiesznie niskie ceny części zamiennych. Dziwicie się, że pierwszego miejsca nie zdobył Ventor? Otóż za dobrze znam jego początki i początkowe problemy pierwszych Venntorów. Obecnie Ventor jest jedną z najlepszych konstrukcji, ale niesmak mi pozostał. Rotor zaś powstał na bazie dopracowanego Ventora, jako dojrzały projekt czerpiący z zalet Ventora. Wiem, wiem – szarpaczki, ale dla mnie to nie jest poważna awaria, choć potrafi wyprowadzić z równowagi. Ten silnik jest chwalony nawet przez sceptyków, którzy zdecydowali się go zakupić. To prawdziwe objawienie na rynku i doskonała konkurencja dla innych konstrukcji. I te niskie ceny części zamiennych, oni chyba stosują dumping! Jest przy tym tak nieprzyzwoicie lekki, że polecam 18 litrowy zatankowany do pełna zbiornik, by innym pilotom na lotnisku, dźwigającym swoje 40 kilowe machiny oblężnicze nie było przykro.

Rotor H130

Rotor H130

Wady:  brak

2. Raket
Doskonały, niskobudżetowy silnik o stosunkowo dużej mocy. W Polsce konkurują ze sobą dwaj wiodący producenci napędów na bazie tego silnika – Robert Werenc oraz Walter Wojciechowaki. Wersję firmy Airaction miałem przyjemność testować i zadziwił mnie mocą, niska wagą i jak wypowiadali się właściciele tego napędu – niską awaryjnością. „czysty” silnik Raket nie grzeszy mocą, ale dobrze dopracowany rezonans, stuningowany silnik oraz dobre zestrojenie gaźnika pozwala wydobyć z niego ukrytą moc, która wystarczy nawet do samostatka i jeszcze trochę zostanie.

Raket

Raket

wady: brak

3. Vittorazi Fly 100evo/Easy100
Silnik, który miałem okazję testować przez jakiś czas, gdyż byłem jego posiadaczem. Pięknie wykonany, wyposażony w sprzęgło (wersja 100Evo), o zaskakująco dużej mocy jak na tak małą pojemność. Wylatałem tym silnikiem 40h i to niemal przy obrotach niespadających poniżej 9400RPM i nic się z nim nie działo. Pięknie odpala na plecach. Dla mnie nie ma wad, oprócz tego, że jest stosunkowo ciężki.

Vittorazi Fly100evo

Vittorazi Fly100evo

wady: drogi

4. TOP80
Silnik, który nic nie waży i daj naprawdę solidną moc jak na swoją niewielką pojemność. Może nie jest piękny, ale wytrzymały i dopracowany. Posiada sprzęgło odśrodkowe. Ponoć dzięki uporowi Rafiego producent opracował lepsze uszczelki i już nie cieknie spod wydechu! Według opinii posiadaczy, cechuje go niewielkie zużycie paliwa. Reasumując – ten silnik to stara konstrukcja, co w przypadku silników jest dużą zaletą. Jak mawiają użytkownicy TOPów, silniczek bardzo mało awaryjny – a jeśli słabnie, wymieniasz tłoka i latacz dalej. Tłoki zaś są tanie.

TOP80

TOP80

wady: drogi

5. Solo210
Klasyka silników. Któż ze starych pilotów – wyjadaczy nie zaczynał od Solo? Choć standardowo nie dysponuje tak dużą mocą jak poprzednicy, jest w porównaniu do innych bezawaryjny. Piloci latający Solówkami potrafili dobić poczciwą Solówką do 600-800h nalotu bez remontu, co jest niespotykane w innych silnikach. Największą wadą Solo jest to, że już go nie produkują i kiepsko z częściami zamiennymi. Dlaczego Solo jest na końcu zestawienia? Ponieważ czasy się zmieniają, może niekoniecznie na dobre, ale skrzydła mamy coraz bardziej wymagające i nie wyobrażam teraz sobie latania na Solo i skrzydle o powierzchni 22m2. Mimo to, gdy miałem Parapower Solo, jedyną przyczyną lądowań awaryjnych była spadająca fajka. Jeszcze jedno – Kajan potrafi wycisnąć z tego silnika naprawdę imponującą moc.

Solo210

Solo210

Wady: brak

Podsumowanie

Jeśli macie zamiar do mnie zadzwonić i zapytać „napęd z jakim silnikiem kupić”, znacie już moją odpowiedź.Konkretnego modelu nie podam, wybór należy wyłącznie do was.

Jeśli chodzi o awaryjność, to mogę wypowiadać się w przypadku silników, które miałem (Solo, Fly100Evo oraz Moster). Resztę opinii na ten temat prezentuję od innych użytkowników. Użytkownik dbający o silnik, stosujący się do zaleceń producenta w zakresie o serwisu, przeglądów u producenta oraz potrafiący przed lotem umiejętnie wychwycić ew. uszkodzenia, nie grzebiący bez umiejętności przy śrubach regulacyjnych gaźnika i dbający o jakość oleju i paliwa, będzie cieszył się dłużej bezawaryjnością niż pilot, który dopiero podczas awarii zauważa, że nie wykonał niezbędnego przeglądu. Nowe silniki to nie Solo210. One wymagają przeglądów, konserwacji, wymiany części eksploatacyjnych czy regulacji. Oczywiście zdarzają się też uszkodzenia niespowodowane użytkowaniem i dotyczy to WSZYSTKICH OPISANYCH SILNIKÓW, lecz od tego jest GWARANCJA, której nie zawahajcie się wymagać w przypadku takiego uszkodzenia.

Oprócz prawidłowo wypełnionej karty gwarancyjnej zawierającej warunki, przy zakupie wymagajcie też instrukcji obsługi w języku polskim. Zapoznajcie się też przed zakupem z treścią gwarancji a z pewnością znajdziecie tam „wyłączenia” gwarancji, czyli podzespoły, które gwarancja nie są objęte.

Życzę udanego wyboru silnika i zapraszam do komentowania.

Leszek Klich

Dodaj do zakładek Link.

4 odpowiedzi na „Pięć silników, które mogę polecić

  1. Bartek komentarz:

    Leszek zrób jeszcze zestawienie cen części zamiennych,dużo ludzi kupuje używki i nie ma juz gwarancji.Ja na cenach części do Solo i JPX dość mocno się przejechałem.Kapitalny remont solo kosztuje tyle co zakup używki …..:)

  2. Viktor Ferens komentarz:

    Bardzo dobry artykuł z bardzo krótkim lecz konkretnym opisem każdego silnika, ale nie daje on odpowiedzi na pytanie – jaki silnik mam wybrać . A odpowiedz jest możliwa choć bardzo trudna, to tak jakby wybrać ta właściwa i najlepsza żonę za pierwszym razem – możliwe choc duży wybór i duży problem
    Ja mam długoletnie doświadczenie w lotnictwie, nie tylko to dobre ale rownież i to które sprawia ból , wiec za kilka dni postaram sie dać konkretna odpowiedz na to pytanie.
    Dlaczego ja od czasu do czasu sie wtrącam w te dyskusje? Uważam ze ta strona na internecie jest obecnie w Europie najlepsza i najbardziej wszechstronna aktualna informacja dla nas wszystkich zainteresowanych tego typu lataniem. Aby tak dalej.

    • Leszek Klich komentarz:

      Dziękuję za miłe słowa. Mam coraz mniej czasu na pisanie, ale gdy tylko go mam, staram się coś „skrobnąć”. Ten wpis powstał w nocy, gdy miałem kilka wolnych chwil. Właśnie dlatego się nie rozpisywałem, lecz napisałem krótko.

      Niestety nie mogę podawać jednego konkretnego silnika, ponieważ ktoś z branży paralotniowej kiedyś stwierdził, że jestem „autorytetem” i ludzie mnie słuchają. Oczywiście do autorytetu mi daleko i śmieszy mnie to określenie… Nie latam jak Grześ Krzyżanowski, nie mam wiedzy Leszka Mańkowskiego i nie mam ułamku pojęcia o silnikach co Kajan. Wszystko co piszę, w większości jest wiedzą innych, którzy nie potrafią, nie widzą potrzeby lub nie chcą tej wiedzy przekazać. Na autorytet trzeba mieć wiedzę i długie lata doświadczeń. Nie byłem i nigdy nie będę autorytetem. Temu panu chodziło o to, że inni mogą brać moje wskazówki pod uwagę podczas zakupu i w ten sposób mogę zepsuć mu interes. Oto cała filozofia – nie filozofia, lecz kasa. Bo wszystko dziś zaczyna się i kończy na kasie.

      Na blogu mogę sobie też pozwolić pisać co myślę. Sprzęt kupuję sam. Nic nie jestem nikomu winny i mogę sobie pozwolić na niezależność. Zdarza się (na szczęście rzadko), że piszą do mnie „taliby” i straszą mnie „wpierdolem”, gdyż ośmieliłem się źle opisać „sprzęt, który tak kochają – i producenta też kochają”. Ale to tylko sprzęt! Producenta można sobie kochać (nie wnikam w szczegóły), ale sprzęt? Dziwię się, że podchodzą do tego tak emocjonalnie.

      Wpis o silnikach powstał na bazie własnych doświadczeń i telefonicznych ankiet. Przydaje się do tego moja strona. Jedni dzwonią lub piszą świadomie chcąc pochwalić lub pożalić się na silnik, inni nie czytają ze zrozumieniem. Otóż piloci dzwonią do mnie pytając o części zamienne, czy naprawię im silnik, wyreguluję, itp. biorąc mnie za producenta. Zamiast więc dzwonić do serwisu – dzwonią do mnie. Dziwne, ponieważ niemal zawsze piszę na dole wpisów kontakt do firmy, której dotyczy opis sprzętu. Mimo to, nie wszyscy doczytują, lub im to umyka i dzwonią do mnie z problemami. Wykorzystuję więc bezczelnie takie pomyłki pytając o typ silnika, co się zepsuło, jak wygląda awaryjność i co rozmówca o nim myśli. Dopiero potem oświecam rozmówcę i przyznaję, że nie jestem producentem/handlarzem/Kajanem/Krzysiem Kołodziejkiem/Romanem Kaplerem/Dynamitem/etc. i kieruję rozmówcę do właściwej osoby 🙂

      Bezczelne?
      Ale nieszkodliwe no i działa od wielu lat i mogłem zgromadzić naprawdę sporą wiedzę na temat awaryjności poszczególnych silników.

      I wiecie co?
      Wszystkie się psują. Niby konstrukcja prosta jak przysłowiowa budowa cepa, a się psuje. Niby tak droga jak auto a się psuje! Często psują się pierdoły, ale dlaczego ich nie poprawić? Jak nie szarpanki, to koła przekładni, jak nie łożyska, to tłoki, a to znów pękające rezonanse (i nie mam na myśli Mostera, bo tutaj to naprawdę sporadycznie). Jak to do cholery możliwe? Czy wciskają nam kit za grubą kasę?

      Ależ się rozpisałem 🙂

      pozdrawiam serdecznie
      Leszek Klich