Moster death… opowieść Liptona

tlok_peknietyWczorajszy dzień paralotniowy niestety nie należał do udanych. Pomimo udanego początku, zakończył się totalną klęską i nie mi o operację usunięcia piersi przez mega gwiazdę Angelinę Jolie, lecz o mojego Mostera, który padł na wilanowskiej łące. Może dla mniej wtajemniczonych opowiem swoją przygodę od początku. Po pracy pojechałem na łąkę – wcześniej zaopatrując się w Chanel 95 i olej Motul 800 – ten sam, co zwykle. Chciałem poćwiczyć trochę do zawodów i wymienić speeda. Gdy wystartowałem, okazało się, że linka jest za krótka i muszę wydłużyć ją o jakieś 5 – 10 cm. W powietrzu nie było laminarnie. Wiało nierównomiernie i było niespokojnie. Nie szalałem więc zbyt mocno i w sumie, po niecałych trzydziestu minutach w powietrzu zacząłem schodzić do lądowiska.

Mój spokój został zachwiany jakieś 20 metrów nad ziemią w momencie, gdy usłyszałem strzał z mojego silnika, śmigło stanęło a ja zacząłem lot ślizgowy. Po awaryjnym, przymusowym wylądowaniu, zaczął się cały proces oględzin: co się stało? jak to się stało? dlaczego tak się stało? I najważniejsze – dlaczego właśnie mnie się to przydarzyło? Początkowo pomyślałem, że zatarłem silnik i na pewno jest dziura w tłoku. Wykręcam świecę i na moje zdziwienie – jest ona koloru czarnego.

swieca

I tu kolega zauważa, że mam przebity karter korbowodem:

przebity_karter

Zdejmuje głowicę aby na szybko zobaczyć jak wygląda tłok. I tu znowu moje zdziwienie, bo dziury nie ma, jest tylko delikatny nagar. Tłok nie jest zapadnięty. Czyli skład mieszanki i paliwo i olej wykluczam jako przyczynę.

cylinder1

Po zdjęciu cylindra okazuje się, że cylinder jest zdrowy i nie ma żadnych zarysowań. Ale niestety tłok jest pęknięty (pierścienie całe) i korbowód ukręcony i urwany. Karter przebity przez ukręcony korbowód. Wszystkie łożyska są sprawne. I wszystko jest jasne – przyczyną awaryjnego lądowania był urwany korbowód.

tlok_pekniety

ugiety_wal

korba1

Dzięki pomocy Romana Kaplera (Motoroma), mogłem rozebrać silnik i dowiedzieć się co się wydarzyło. Otóż przyczyną awarii okazało się łożysko igiełkowe (to które jest w mniejszym czopie pod tłokiem) producent zastosował za małe łożysko (19,6mm) i w skrajnym przypadku kiedy przesunie się maksymalnie do jednej z krawędzi to powstaje luz 🙁 Na zdjęciu poniżej widać na środku korbowodu przetarcia.

lozysko1

A wystarczyło zastosować łożysko 22mm i po kłopocie albo chociaż jakieś podkładki. 30h temu wymieniałem łożyska na wale, ale nie zwróciłem uwagi na łożyska na korbowodzie. Luzu nie było więc zostawiłem stare stare łożyska igiełkowe.

korba2

.korba3

Następnym razem jak będziecie przeprowadzać serwis swojego silnika to zwróćcie na ten szczegół uwagę gdyż z opowieści kolegów wiem że to nie pierwszy taki przypadek. Reinkarnację Mostara opiszę w następnym poście 🙂

Powyższy tekst jest autorstwa Liptona.

Para-Lipton, piątek, 17 maja 2013

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

6 odpowiedzi na „Moster death… opowieść Liptona

  1. Rafi mówi:

    Masakra..aż trudno uwierzyć ;/
    Może po prostu przy około 200 godzinach nalotu trzeba wymienić wszystkie bebechy dla pewności ?
    Miałem Mostera i chodził jak złoto, mimo że teraz lata na całkiem innym silniku zawsze będę miał sentyment do tej maszynki 😉

  2. pilocina mówi:

    a ty ktos sie rozpisywal o tych cudownych monsterach jakies one so cudowne 🙂
    https://groups.google.com/forum/?fromgroups#!topic/pl.rec.paralotnie/00Rf4sQUEX4

    pozdrawiam was monsterowcy 😀

    nie chce bic piany ale chyba kiedys Pan Kajan jednak mial racje do tych cudów 🙂 pozdrawiam

  3. Lipton mówi:

    około 200h

  4. Jan mówi:

    to samo bylo umnie masakra fajny naped ale godzina latania i dwie godziny reperacji

  5. musty mówi:

    A ile godzin przepracował silnik do czasu awarii ??

    • Lucjan mówi:

      Panie Lipton. Oglądam zdjęcia silniczka ponieważ sam mam Mosterka. Niech Pan mi powie dlaczego ustawił Pan mimośród z przeciwnej strony niż wynika to z założeń producenta. Poprawianie konstruktorów zazwyczaj smutno się kończy. Jeżeli fabrycznie pasek jest zakładany przy mimośrodzie skierowanym w stronę cylindra dlaczego u Pana jest odwrotnie jakiś powód widocznie konstruktorzy mieli że tak zaprojektowali.Chyba po coś te żeberka też wyfrezowali. Jeżeli w instrukcji piszę dokręcamy z siłą 17Nm do nie z 30 a póżniej płacz jaki bubel gwint się wyrwał. Mój sprzet kupiłem w tym roku ma wylatane 76h mam fabrycznie zmontowany licznik motogodzin i I co I nic.