Logo Paramotor
Menu
Strona główna
Kilka zdjęć
Kontakt ze mną
Filmy YouTube
Licencja
E-booki



Szukaj w Internecie
Twoja wyszukiwarka
Reklama
Szukaj na stronie
Licznik odwiedzin
  • 1855227Odsłon razem:
  • 4Odsłon dzisiaj:
  • 2764Odsłon w zeszłym tygodniu:
  • 6362Odsłon miesięcznie:
  • 810655Gości razem:
  • 3708Gości miesięcznie:
  • 221Gości dziennie:
  • 23 września 2010Licznone od:


Nadarzyła się niespodziewana okazja, dzięki której mogłem w końcu polatać Nucleonem XX. Kiedyś posiadałem Nucleona pierwszej wersji zarówno w rozmiarze 27 oraz 29, jednak jakoś nie było okazji by wypróbować najnowszą wersję. Wersja WRC nazywam przejściową, która w mojej opinii nie była żadną rewolucją, jednak wersja XX, to niemałe wydarzenie! Dotychczas mogłem się opierać się wyłącznie na opinii innych pilotów a muszę przyznać, że opinie te były niezwykle entuzjastyczne. Musiałem jednak wypróbować skrzydło osobiście i gdy nadarzyła się okazja, mogę wyrazić opinię na temat tego skrzydła. Co więcej – w niniejszym opisie zaryzykuję porównanie Nucleona XX do Hadrona!

No właśnie – czy da się porównać te dwa skrzydła? Przecież Hadron i Nucleon to teoretycznie dwa światy w sensie przeznaczenia, jednak jeśli chodzi o moje odczucia, Nucleon XX wydaje się być ugrzecznioną wersją Hadrona – ze wszystkimi zaletami handlingu i startu Hadrona z bezpieczeństwem klasycznego Nucleona.

Pierwsze wersje Nucleonów to chyba najbardziej popularne skrzydła, które były od zawsze cenione za łatwy start, niezłą zwrotność i nadprzeciętne bezpieczeństwo. Cechy te sprawiały, że latałem Nucleonem przez sezon. „Niestety” później wypróbowałem Hadrona i tak mi już zostało. Postrzegam Hadrona jako Nucleona bez wad. Łatwiej wstaje, łatwiej startuje, lepiej skręca, łatwiej ląduje. Jednakże Hadron przeznaczony jest dla pilotów, którzy mają jakieś doświadczenie i którzy wyeliminowali odruchy nerwowego szarpania sterówkami czy hamowania skrzydła. Nie uważam się za dobrego pilota, bowiem jak mawia L. Mańkowski – „dobry pilot, to stary pilot”, a ja taki stary jeszcze nie jestem, choć przez kilka lat latania mogę napisać, że jakieś doświadczenie mam.

Skrzydła dzielę na zwrotne, ale niespokojne, które trzeba trzymać za „lejce” oraz tzw. „materace”, które latają same i które nawet przy notorycznych błędach początkującego pilota gwarantują bezpieczny lot, ukrywając przy tym konsekwencje popełnianych błędów nieświadomego pilota. Do pierwszej grupy zaliczam Snake’i i Hadrony, zaś do drugiej – Nucleony, Synthresisy i całą resztę, którą znam.

Sami wiecie, jak istotnym problemem jest znalezienie skrzydła uniwersalnego. Otrzymuję wiele telefonów z zapytaniem o wybór skrzydła – najlepiej takiego, które łatwo startuje, szybko lata, jest zwrotne ale nie zbyt zwrotne (wiem, że dziwne, ale sami tak twierdzicie), wolno ląduje i jest nadprzeciętnie bezpieczne. Cóż – takie skrzydła nie istnieją, a przynajmniej twierdziłem tak, dopóki nie polatałem na Nucleonie XX, którego konstrukcja jest idealnym kompromisem pomiędzy bezpieczeństwem a możliwościami lotnymi.

Jako że nie miałem żadnego doświadczenia z tym skrzydłem, postanowiłem najpierw postawić skrzydło bez napędu. Odkryłem, że XX idealnie wstaje po odpuszczeniu trymerów na +3,5 przy wietrze około 1,5m/s. Zawsze w ten sposób testuję skrzydło. Niestety jestem słaby fizycznie, dlatego do sposobu startu na konkretnym skrzydle podchodzę technicznie, nie siłowo. I faktycznie – przy tego typu ustawieniach skrzydło ochoczo wskakuje nad głowę i idealnie startuje. Istotną rolę odgrywa tutaj niewielka powierzchnia skrzydła – małe skrzydło i dodatkowe usztywnienia wlotów powodują, że wstaje ono o wiele lżej niż duża „plandeka”. Po wyjściu skrzydła nad głowę nie ma żadnej filozofii – wystarczy zaciągnąć sterówki, zaś oderwanie od ziemi jest błyskawiczne.

Skrót mojego lotu Nucleonem XX – 00:00-01:00

W locie skrzydło bardzo przypomina klasycznego Nucleona – jest niezwykle stabilne i nawet przy ułożeniu się bokiem do wiatru, mizerenie reaguje na boczne podmuchy, które w rzeczywistości były dość ostre (przekonałem się o tym przy kolejnym locie – tym razem Hadronem). Do duża zaleta tego skrzydła. W porównaniu do konstrukcji innych producentów, to skrzydło jest stabilne jak beton.

W przypadku XX w wersji 24, mamy do czynienia ze skrzydłem o małej powierzchni. Należało się więc spodziewać lepszego handlingu. I tutaj się nie zawiodłem! Nucleon XX 24 świetnie reaguje na sterówki, pozwalając wykładać się na boki i zapewniając przy tym doskonałą zabawę. Sterowanie 2D daje ogromnę możliwości. Nawet przy standardowo ustawionej progresji, skrzydło ładnie reaguje na lekkie przyciąganie sterówek. Odczułem jednak większą zwłokę od momentu zaciągnięcia do skrętu, co może wynikać z mniejszego wydłużenia niż w przypadku Hadrona, a także jak by nie było – przeznaczenia skrzydła (rekreacja). Być może dzięki temu, skrzydło jest tak bardzo odporne na szarpanie sterówkami czy próby przeciągnięcia, co również w jakimś stopniu przetestowałem, aby uspokoić nowego właściciela. Osobiście tę zwłokę, która jest dla pilota rekreacyjnego niezauważalna, uważam za ogromną zaletę, bowiem daje pilotowi czas na reakcję w przypadku zrobienia jakiejś głupoty. Przypominam, że odważyłem się powrównać Nucleona XX do doskonałego Hadrona, bowiem Nucleon XX, choć ustępuje w zwrotności Hadronowi, to jednak daje ogromną frajdę w zakrętach, a dodatkowo oferuje większą stabilność i bezpieczeństwo podczas pokonywania zakrętów. Godne pochwały są lekko działające sterówki, które nie wymagają żadnych sił. Drogi sterowania są oczywiście nieco dłuższe niż w Hadronie, co zapewne miało na celu zapewnienie większego bezpieczeństwa, jednak system 2D daje niesamowite możliwości sterowania. XX oferuje wiele frajdy przy lotach nad ziemią, pozwalając na wykonywanie ciasnych zakrętów przy niewielkim nakładzie sił na sterówkach.

Po odłożeniu sterówek na magnesy, nawet przy podmuchach wiatru, odczułem nadprzeciętną stabilność, gdzie podczas kolejnego lotu w podobnych warunkach, Hadron wymagał stałego kontrowania kierunku czy ustabilizowania skrzydła. Duży plus dla Nucleona XX!

Niezwykle podoba mi się „nośność” Nucleona XX. Jest bardzo zbliżona do Hadrona, a to właśnie Hadron był chwalony za tę cechę. Dzięki temu właściciel tego skrzydła, posiadający napęd oparty na silniku Snap 100 ma sporą nadwyżkę mocy. Nie wiem jak będzie na speedzie, bowiem jeszcze tego nie testował, ale wydaje się, że mocy mu wystarczy.

Nie będę opisywał jakości szwów czy wykończeń – nie wypada mi tego czynić w skrzydłach marki Dudek Paragliders. Czysta perfekcja. Tak więc tę część opisu po prostu pominę. Skrzydło było od razu wyregulowane pod dane podwieszenie i wystarczyło podpiąć go do napędu i startować.

Dla kogo jest Nucleon XX?

Dla początkujących – odważę się powiedzieć, że tak, choć możecie być zaskoczeni zwrotnością, która dla pilota rekreacyjnego nie będzie zaskoczeniem. Na pewno polecę Nucleona XX pilotom z rocznym doświadczeniem na skrzydle klasycznym – jako pierwsze skrzydło samostateczne. Skrzydło nie straszy i jest bardzo uniwersalne, bowiem daje wiele frajdy zarówno podczas spokojnego lotu, jak i przy niskich lotach nad łąką. Idealnie nadaje się do latania pomiędzy drzewami 🙂 Bardzo łatwo startuje i ląduje, daje poczucie bezpieczeństwa i niesamowite wrażenia z lotu. Chyba zmienię swoje dotychczasowe zdanie, że nie ma skrzydeł uniwersalnych, bowiem Nucleon XX wydaje się tej tezie przeczyć. Jeśli zastanawiacie się na zakupem skrzydła, koniecznie wypróbujcie Nucleona XX. A jak już wypróbujcie, to nie oddacie 🙂

na więcej pytań odpowiem telefonicznie
Leszek Klich
691050123

Wpisz odpowiedź

Kategorie
Wpisy archiwalne
Fotografia lotnicza

Switch to our mobile site