Logo Paramotor
Menu
Strona główna
Kilka zdjęć
Kontakt ze mną
Filmy YouTube
Licencja
E-booki



Szukaj w Internecie
Twoja wyszukiwarka
Reklama
Szukaj na stronie
Licznik odwiedzin
  • 1972598Odsłon razem:
  • 6Odsłon dzisiaj:
  • 2601Odsłon w zeszłym tygodniu:
  • 7511Odsłon miesięcznie:
  • 875905Gości razem:
  • 4574Gości miesięcznie:
  • 245Gości dziennie:
  • 23 września 2010Licznone od:


Jesień 2011 była bardzo lotna. Wspaniała pogoda, świetne warunki do latania.  Przyroda w ten sposób wynagrodziła nam chłodny i deszczowy lipiec. To właśnie jesienią wykonałem wiele wspaniałych lotów. Potem nadeszła zima. Na szczęście dla mnie – z małą ilością śniegu. Nie lubię białego puchu a jedyną osobą, która rozpaczała z powodu jego niedostatku, był mój synek. Liczyłem, że zima będzie trochę mroźna, ale sucha. Zamiast tego często padał deszcz. Nie dało się polatać. Siedziałem więc w i oglądałem filmy o tematyce paralotniowej myśląc – co by tu zmienić na nowy sezon? Należę do ludzi, którzy szybko nudzą się swoimi zabawkami. Właśnie dlatego szybko nudzą mi się skrzydła i napędy, które posiadam. Najchętniej zmieniałbym sprzęt dwa razy w roku. Niestety nie stać mnie na to. Gdybym był zamożny, i tak straciłbym wszystkie pieniądze na sprzęt. Ale miałbym wówczas Apco Force we wszystkich kolorystykach, w jakich występuje, Paramanię GTR, Hadrona, Plasmę, Nucleona, Speedstera i wszystkie skrzydła, które mi się tylko zamarzą. Niestety nie stać mnie na to. Zamiast tego, wymieniam sprzęt co roku, dając sobie w ten sposób namiastkę luksusu posiadania różnego sprzętu. Ma to jeszcze jedną zaletę. Można sprzedać mało zużyty i prawie nowy sprzęt za dobre pieniądze i kupić nowy – nie dokładając wiele do zakupu nowego. Najlepiej jeszcze, gdy ten sprzęt będzie inny od poprzedniego. I właśnie tym punktem różnię się od innych, którzy przyzwyczajają się do konkretnego modelu czy marki. Mnie to przyzwyczajanie po prostu nudzi. Przyznaję, że ta moja wada, którą jednocześnie uważam za zaletę, gdyż przydaje mi się do prowadzenia mojej strony www.

Najpierw myślałem, czy zmienić mojego Mostera na inny napęd. Przecież mam go już „aż” dwa lata! Ileż można latać jednym napędem? Moi koledzy z powodzeniem używają tego samego sprzętu od lat. Zdążyli go poznać i jestem pewny, że gdyby byli niezadowoleni, z pewnością by się go pozbyli. Jednak pomyślałem, że mój Moster jest prawie nowy, z niewielkim nalotem, więc mogę sprzedać go w dobrej cenie. Miałem nawet wstępne propozycje. Ale co kupię w zamian? To już nie jest takie proste. Silnik bezawaryjny, lekki, mocny. Ale odczuwałem silną potrzebę zmiany, bo nie będę sobą gdy zostanę przy jednym. Wpadłem na pomysł, by sprawić sobie nowy kosz! To przecież prawie tak, jakby zmienić napęd. Rozpocząłem poszukiwania nowego kosza. Pod uwagę brałem kosz z napędu Kaliber Wojtka Pierzyńskiego. Lekkie, mocne, przy tym piękne i wiem, że robi także wersje dla silników Ventor oraz Moster. Przypadkiem trafiłem na kosze firmy Motoparafly (to ci od Solo-V i trajek X-Max). Kosz tej firmy okazał się solidny, dobrze przemyślany i ładny. Posiada bardzo wygodne ruchome wypory. Jakość wykonania na najwyższym poziomie. Producent nieźle musiał się namęczyć, aby dopasować kosz do mojej uprzęży i podwieszenia. Ale zrobił to w rozsądnych pieniądzach. Tym sposobem zmieniłem napęd, nie zmieniając go! A gdy znów mi się znudzi, kupię kolejny kosz. Przez ten czas uzbieram pieniądze na jedynie dla mnie słuszny napęd – Samuraj! Na razie wybrałem tańszą alternatywę, bo nie mam środków finansowych. Oczywiście oryginalny kosz EC25 sobie zostawiłem, by zawsze móc powrócić do oryginału. Na pewno docelowo muszę mieć Samuraja! To już postanowione i czekam na oficjalną premierę.


Jak Wam się podoba mój nowy Moster w koszu Motoparafly?

Inaczej sprawa wygląda w przypadku skrzydła. Choć co rok starałem się je wymieniać, tym razem miałem mieszane uczucia. Zmiana skrzydeł zawsze mnie kręciła… dopóki nie trafiłem na Apco Force. Gdy otrzymałem go na testy, wykonałem kilka dłuższych lotów. Po zwrocie Force’a Walterowi, nie mogłem spać! Już nie chciałem mojego Reactiona. Wciąż myślałem tylko o nowo oblatanym skrzydle. Sprzedałem „Reksia” i natychmiast zamówiłem niebieskie Apco Force. Nie będę się powtarzał i wychwalał zalety tego skrzydła. Dodam tylko, że jest to najlepsza konstrukcja, na jakiej dotychczas latałem. Jest to paralotnia, która według mnie najłatwiej startuje w bezwietrzu. W sezonie 2011 wykonałem około 60 startów. Żadnego nie spaliłem, nawet startując z wiatrem bocznym czy wręcz – z delikatnym wiatrem. Ale nawet mając tak wspaniałe skrzydło, co jakiś czas odzywał się we mnie mój zew posiadania czegoś nowego. Dzieliłem się moimi „genialnymi” pomysłami z chłopakami z lotniska. „Co znów kombinujesz?„, „Zobaczysz, że będziesz żałował!„, „Przecież masz dobre.” – tak reagowali na mój nowy pomysł. Decyzja o zmianie skrzydła wciąż we mnie dojrzewała. W końcu zdecydowałem – zmieniam i koniec! Po kilku telefonach do znajomych, miałem już kupca na moje Apco. Zdziwiłem się, jak duży popyt jest na te skrzydła. Wysłałem skrzydło do klienta w Norwegii. Tutaj wielkie podziękowania dla Krzyśka z Techno-Fly, który skrzydło zawiózł do Norwegii i Janka Młodyszewskiego, który znalazł mi dobrego klienta. Po wysłaniu skrzydła zaczęły się wątpliwości. Do chwili obecnej nie wiem, czy postąpiłem słusznie pozbywając się skrzydła. To dziwne uczucie. Dotychczas, gdy sprzedawałem kolejne skrzydła, byłem szczęśliwy i podniecony faktem spróbowania czegoś nowego. Tym razem, nie jestem pewny swej decyzji. Szkoda mi tego skrzydła!

Zacząłem szukać dla siebie  nowej paralotni. Plasma? GTR? A może… Hadron? Latałem na zwrotnym skrzydle i nie zamierzam przesiadać się na materac. Ale też byłem przyzwyczajony do bezpieczeństwa, które oferował mi Force, więc po nowym skrzydle oczekiwałem bezpieczeństwa pasywnego. Gdy oglądałem śmigających na Hadronie Grześka czy Kamila, byłem pod ogromnym wrażeniem. Wiem – lata pilot, nie skrzydło. Trzeba mieć umiejętności. Ja takich nie mam. Mimo to na początku pomyślałem, że to właśnie Hadron jest skrzydłem wprost dla mnie. Zwrotny i zwinny. Gdy już byłem nieźle nakręcony, zasięgnąłem porady u kilku pilotów – co mam wybrać? Wszyscy byli zgodni – Nucleon, über alles!

Hadrona mi delikatnie odradzono – i jak sądzę słusznie, ze względu na jego przeznaczenie. Jest to skrzydło prototypowe, które ma mieć swojego następcę. Hadron służy do wykonywania szybkich slalomów na zawodach. Co do Plasmy, zdania były podzielone. Skrzydło ma bardzo dobre opinie, ale zwracano mi uwagę, że oprócz zalet, w gorszych warunkach skrzydło trzeba pilnować i nie da mi takiego poczucia bezpieczeństwa jak Nucleon.

Skoro ten Nucleon jest taki dobry, to nie byłbym sobą, gdybym go nie spróbował. Dotychczas tylko raz udało się na nim polatać. Jakoś niespecjalnie dobrze wspominam ten lot. W końcu zdecydowałem się zakupić Nucleona 27 – oczywiście niebieskiego.

Przyzwyczaiłem się do rozwiązań zastosowanych w Apco Force. Będę musiał przesiąść się na produkt innej firmy. Na pewno zgodzicie się, że w lataniu nawet subtelne zmiany sprawiają, że wyraźnie czuć różnice podczas lotu na różnych konstrukcjach. Zawsze wychodziłem z założenia, że podczas krótkiego lotu nie można ocenić zachowania i cech skrzydła. W moich krótkich opisach zawarłem mocno subiektywne cechy każdej z oblatanych przeze mnie konstrukcji. Zanim napiszę coś o moim nowym Nucleonie, dam mu szansę i polatam kilka godzin. Przyzwyczaję się, by być obiektywnym. Gdy lata się kilkadziesiąt na jednym skrzydle, trzeba wyrozumiale podchodzić do nowo testowanego, innego produktu. Tymczasem spotykam opinie, że wszystko, co nie wychodzi z fabryki Dudka, jest po prostu złe, nie da się na tym latać i „nawet trymery działają dziwnie”. Ja i wielu innych wyłamałem się z szeregu. Muszę przyznać, że Force chyba jeszcze długo zostanie moim faworytem wśród skrzydeł. Stawiam też tezę, że „Dudkowcy” po prostu są mało obiektywni. Przed zakupem Apco byłem napastowany tekstami, typu „to na pewno nie będzie chciało latać„, „po co się wyłamujesz?„, „linki są jak sznurówki„. Ale byłem uparty. Teraz wiem, że lepiej samemu spróbować i mieć na ten temat własne zdanie.

Gdy przyszła upragniona paczka z Nucleonem, nawet żona zauważyła, że jakoś mam mieszane uczucia. „Poprzednio cieszyłeś się bardziej” – stwierdziła. Może i tak, ale dam szansę tej konstrukcji i spróbuję polubić. Czy mi się to uda? Na pewno, bo tylu użytkowników tego skrzydła nie może się mylić! Tak czy inaczej nie wierzę, że polatam nim za długo, bo taki już jestem. A co będzie następne? Złośliwi już wiedzą. Wiem też, że niektórzy i zakłady porobili. Pomyślę o tym lecąc moim nowym Nucleonem.

Dotychczas wykonałem dwa loty. To za mało, żebym mógł coś napisać treściwego. Zbyt jestem przyzwyczajony do Apco Force, więc lot Nucleonem odczuwam inaczej. Wcale nie gorzej – ale inaczej. Na pewno startuje się gorzej. Ale i tak z tych dwóch startów żadnego nie spaliłem. W locie w turbulencji Nucleon sprawuje się łagodniej, ale choć profil Apco mocno pracował, skrzydło nigdy nie zaklapiło. Na pewno cieszę się, że chłopcy z Krasnegostawu doradzili mi rozmiar 27 przy 90kg mojej wagi. Ten rozmiar wydaje mi się równie zwrotny jak Force. Zobaczymy jak będzie ze startami Nucleonem w bezwietrzu…

Ciąg dalszy opiszę gdy więcej polatam i się przyzwyczaję do nowego skrzydła. Zresztą – o Nucleonie nie ma co pisać. Lata na tym tak wielu pilotów, że moja opinia nie wniesie nic nowego…

Pozdrawiam dla wszystkich pilotów – niezależnie od tego, na czym latają.

Leszek Klich
691050123

13 komentarzy na “Mój nowy Nucleon. Czy pokocham go równie mocno jak Force’a?”

  • jakiś tam początkujący PPG says:

    A ja tam nigdy wcześniej nie latałem na PPG, ale jakoś tak mi się pewnego dnia zachciało spróbować. Więc kupiłem sobie Plasmę Dudka i napęęd Motoromę. Moje odczucia to skrzydełko jest fajne to co mi się podoba to długie linki w galeri więc czasza spokojnie cały czas stabilizuje się wysoko nad pilotem, nie ma myszkowania, wyprzedzania czy jakiś tam innych nerwowych rzeczy. Właściwie to nic nie trzeba robić skrzydło samo lata. Przeszkadza mi tylko zbyt ciężki i słaby napęd Motoromy, który de facto zachwalałeś kiedyś na swojej stronie, ale to już inna historia. Na pewno drugi raz bym go nie kupił, ale na lepszy i droższy nie wyrobił bym z kasą. W przyszłości planuję odsprzedać ten szajs i kupić coś lżejszego coś co faktycznie będzie kręciło śmigłem i będzie wchodziło z kopyta na obroty. Wtedy myślę że już będę bliski szczytowania i może wreście uda mi się osiągnąć całkowity orgazm w locie.
    Plasmą nawet w bezwietrzu na trymerach odpuszczonych na 4 można spokojnie lądować. Może tylko trochę z początku przeraźić prędkość lądowania do ziemi ale już lekkie zaciąganie sterówek powoduje wypłaszczenie lądowania i tuż nad ziemią dosłownie niecały metr całkowite zaciągnięcie powoduje zatrzymanie skrzydła niemal natychmiast, i nie ma przy tym możliwości przeciągnięcia paralotni. Sam start jest także bardzo prosty, ale już przy bezwietrznej pogodzie tylko jedynie klasykiem i trymery najlepiej zaciągnięte na czerwone nawet poniżej neutralnych żeby nie trzeba było za szybko biec. Chociaż przy tym skrzydle to i tak nie da się tak bez przebierania nogami, bo skrzydło samo w sobie jest szybkie, potrzebuje rozbiegu, ale za to daje dużą frajdę już tam w powietrzu. Nie latałem na Apco ani na Nucleonie bo nie lubię pożyczać od kogoś sprzętu, więc nie wiem jak latają. Myślę jednak że Nucleon po części jest podobny do Plasmy, a Apco Force na którym wcześnie latałeś widziałem kilka razy na lotniskach ale raczej nie daje szans na porównywanie tego skrzydła ze skrzydłami Dudka. To trochę jak bym porównywał długopis z ołówkiem i wcalę nie muszę pisać ani tym ani tym żeby stwierdzić rzeczy oczywiste. Bo chociaż to pisze i to także, to jednak każde do czego innego. Więc skoro masz nucleona i trochę na nim polatasz to stawiam że na 100% nie wrócisz do Apco. Jestem pewien że raczej będziesz szukał innych wyzwań i wrażeń. A przygoda z Force zostanie miły wspomnieniem jakiegoś tam etapu. No chyba że???? bo ludzie są różni i różne powody i interesy nimi kierują.

    • Leszek Klich says:

      Witaj „początkujący latający Plasmą” 🙂

      Powiem tak – im dłużej latam Nucleonem, nie ma szans, abym się go pozbył. Chyba że kupie znów nowego. Wczoraj polatałem w niezłej „torbie” i powiem ci, że skrzydło bardzo stabilne. Dla mnie Nucleon rewelacja. Ja choruję na Plasmę, ale się jej boję. Może niepotrzebnie.

      Co do Motoromy. U mnie są trzy i wszystkie śmigają aż miło. Dalej będę je zachwalał i sam myślę nad zakupem. Na razie mam Mosterka i nie ma z nim problemów, więc tylko dlatego nie zmieniam. Ciężkie to jak cholera, ale zważyłem Simo Fresha, to wcale nie lżejsze.

      „W przyszłości planuję odsprzedać ten szajs i kupić coś lżejszego coś co faktycznie będzie kręciło śmigłem i będzie wchodziło z kopyta na obroty.”

      Pytanie: A jaki dostaniesz w tej cenie?

      „(…)Apco Force na którym wcześnie latałeś widziałem kilka razy na lotniskach ale raczej nie daje szans na porównywanie tego skrzydła ze skrzydłami Dudka.”

      Masz rację – to całkiem inne skrzyło. Idealne na bezwietrze, ale w turbulencji czy podmuchach cieszę się, że jednak mam Nuca, który pracuje całą bryłą a nie każda strona skrzydła w swoją stronę. Poza tym na speedzie to trzeba silnik odrzutowy. Ale uważam Force za dobre skrzydło, warte polecenia.

      Więc skoro masz nucleona i trochę na nim polatasz to stawiam że na 100% nie wrócisz do Apco.

      🙂 Jak na razie to jestem tak zachwycony, jak jeszcze nigdy żadnym skrzydłem. Ale wiesz co? Faktycznie to skrzydło człowiek docenia dopiero po 5h nalotu. Po 10h to już orgazm 🙂

      A przygoda z Force zostanie miły wspomnieniem jakiegoś tam etapu.

      🙂 Nie wchodzi się drugi raz do tej samej wody, chyba, że jest to Nucleon.

      PS. A na Plasmę choruję… tylko wszyscy mi odradzają bo killer.

      pozdrawiam i dzięki za komentarz

      Leszek Klich

  • Leszek Klich says:

    „Jeżeli autor powyższego artykułu kupił (…) może świadczyć tylko o tym, że nie do końca był zadowolony z tego zachwalanego przez siebie produktu Apco Force.”

    Odp. Może i Masz rację. Zobaczymy, czy napiszesz to samo, gdy sprzedam Nucleona…

    Masz natomiast rację, że lepiej sprzedać prawie nowe i nie stracić. Docelowo kręci mnie Hadron, Plasma lub… Apco Force, choć nie wchodzi się do tej samej wody.

    Nucleon po dwóch lotach wydaje mi się super skrzydłem, ale dość podobnym do Apco Force na razie z przewagą dla Apco Force. Ale jak napisałem, muszę polatać i się trochę przyzwyczaić, aby poznać to skrzydło. Nie sądzę jednak, bym długo przy nim pozostał.

    pozdrawiam
    Leszek Klich

  • Jak ja says:

    Jedyny słuszny wybór dla nowicjusza to Roadster OZON’a. Dobrze wstaje, wybacza błędy.A tak na marginesie, na rynku wtórnym trudno dostać używany sprzęt ozona. Dudków natomiast jest mnóstwo. Świadczy to tylko o tym, iż użytkownicy chcą pozbyć się sprzętu wciąż szukając lepszego. To jest trochę tak jak z Hondą. Kto raz kupił hondę zawsze będzie jeździł Hondą. Kto raz kupił Ozona zawsze będzie latał Ozonem. nią jeździł.

  • cormo says:

    Jeżeli autor powyższego artykułu kupił nowiutkie skrzydło i nie przelatał nawet jednego pełnego sezonu, Natomiast odsprzedaje je po to żeby kupić inne. To może świadczyć tylko o tym, że nie do końca był zadowolony z tego zachwalanego przez siebie produktu Apco Force. Pewnie nie chciał stracić na wartości rocznikowo tak jak to bywa z samochodami. Nie kupuje ktoś nowego żeby odsprzedać. Natomiast jak coś jest dobre to nie potrzebuje reklamy bo i tak będzie się sprzedawało.
    Ja osobiście zastanawiam się nad kupnem nowego skrzydła. I nie mam dylematu z wyborem pomiędzy Nucleonem a jakimś tam apco produkowanym gdzieś tam w izraelu i kojażącym mi się z chińszczyzno-podobnym produktem. Jeżeli w grę wchodzi nowe skrzydło to przy tak dużym wydatku różnica w cenie 10% na niekożyść droższy Nucleon nie przeraża mnie. W końcu nie co roku kupuje się nowe skrzydło. Lepiej zapłacić ten tysiąc więcej i być zadowolonym na max, niż z oszczędności żałować że wydało co prawda troszeczkę mniej, ale i nie do końca jest się zadowolonym.

    pozdrawiam Darek

  • Leszek Klich says:

    Apco Force czy Revo2 – Jeśli masz doświadczenie – bezwzględnie Apco. Jeśli jesteś początkujący – Revo2. Force jest szybki, zwrotny, może wystraszyć początkującego, ale to genialne i bardzo bezpieczne skrzydło.

  • Rafi says:

    Leszek wcale Ci się nie dziwię,tak samo jak Ty zmieniłem już parę napędów,choć powodem było poszukiwanie ideału.
    Do wypadku latałem na Buranie Reflex i napędzie EC 25 Moster i śmiem twierdzić że ten napęd był najlepszy ze wszystkich które miałem okazje użytkować lub testować,dlatego w tym sezonie znowu będę latał Mosterkiem,tym razem w wersji Samurai 😉
    Z kolei Buran Reflex to skrzydło które z czystym sumieniem mogę polecić każdemu,ze względu na jego bardzo dobre właściwości lotne i wysokie bezpieczeństwo.
    Mimo to w tym sezonie pokusiłem się o zakup czegoś innego,mój wybór padł na skrzydło Ozone Speedster 28.
    Pewnie ktoś zapyta czemu nie Buran ?
    Odpowiedź jest prosta – Burana poznałem na wskroś i chciałem mieć coś całkiem innego,coś ekscytującego,szybszego,dającego jeszcze więcej frajdy,poza tym tak samo jak Ty lubię zmieniać „zabawki” i jedną z moich wad jest to że lubię mieć nowe „nie śmigane” rzeczy,po prostu z nowym sprzętem czuję się w powietrzu bezpieczniej.
    Opinie pilotów są bardzo pozytywne – Speedster jest nośny,zwrotny i szybki,a do tego bardzo łatwo się napełnia i wstaje,latanie na nim to duża frajda,niektórzy mówią że Speedster to taki Force,tylko nie odpadają w nim linki 😉

    Co do kosza z Moto-Para-Fly w którego włożyłeś Mosterka,to trzeba przyznać że fajnie wykonany i solidny,jedyne co bym zmienił,to inny kolor żyłki oplotu,na przykład na czarną,zapewne Twój nowy kosz jest nieco cięższy od oryginalnego.

    Cieszę się że zdecydowałeś się na Nucleona 27,myślę że będziesz zadowolony,tylko musisz się przyzwyczaić.
    Każde skrzydło ma swoją specyfikę,inaczej wstaje,startuje i lata.
    Cały czas pamiętasz Force stąd obawy,sam kiedyś myślałem o Apco,ale wypadek Janka z urwanymi kaskadowo linkami i marne wyjaśnienie tej sprawy sprawiło że po prostu miałbym trochę obawy na nim latać.
    Spróbuj zapomnieć o Apco i na ten czas stań się maniakiem Dudka,a zobaczysz że zaczniesz czerpać więcej przyjemności z latania Nucleonem,czego Ci szczerze życzę,a jak już polatasz zwłaszcza w bezwietrzu,to czekam na długą relację i filmik 😉

    Pozdrówko – Rafi

  • Artur says:

    Witam Kolegow,czy latajac na tak wielu skrzydlach moze ktos z Was powiedziec jakie mial doswiadczenia z Paramania Revo 2 ?
    W przyszlym roku zamierzam kupic cos nowego,Force albo Revo2,za wszelkie Wasze opinie dziekuje Wam z gory i pozdrawiam z Leverkusen
    Artur

  • Apco czy Revo2 says:

    Majac tyle doswiadczenia na roznych skrzydlach jakie skrzydlo polecilibyscie mi;Apco Force czy Paramanie Revo2,czy posiadal juz ktos z Was oba ? Od dwoch lat latam na Powerplay Sting 140,skrzydlo jak wiekszosc wie ,jest proste jak budowa cepa,latwo startuje,doskonale do nauki ale na przeloty raczej jest za wolne,koledzy czekaja zawsze na mnie ;-)).Mogly ktorys z kolegow dodac pare swoich uwag o obu skrzydlach?Czytalem juz duzo o jednych i drugich, ale to byly opinie producentow,nie uzytkownikow.Dziekuje Wam z gory i pozdrawiam z Leverkusen
    Artur

    • Paweł says:

      Revo 2 fajne skrzydło łatwo wstaje lata szybko jest zwrotne latałem na nim przez rok byłem zadowolony do poki nie sprobowałem GT 🙂
      Revo 2 bardzo bezpieczne ale lubi harmonijkowac w locie lub machac stabilami ktos kto na nim poleci pierwszy raz przestraszyc sie moze tego ja po jakims czasie przyzwyczaiłem sie i nawet nie zwracałem uwagi na to,steroweczki na magnesik trymki odpuszczone i heja do przadu:)Fajnie skreca balastem ciała do tego tst i korygujesz lot nimi.ma duze komoro wlotowe przez co czuc bardzo dobrze kazde pierdniecie w powietrzu to tez moze cie przestraszyc.
      Trmery sa trochu bez sensu zaciagnie na dwa razy ;/ wkurzało mnie to na poczatku ale z czasem przyzwyczaiłem sie.
      Coz wiecej pisac nim kupisz lepiej sie nim przelec jak ktos ma w poblizu lub uderz do Waltera 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  • Ja says:

    Trąci snobizmem.

    • Tomek says:

      Kolega w ciągu 7 lat miał ze 30 telefonów komórkowych. Mówi że szybko go nudzą.Ja miałem jeden-poczciwy i nieśmiertelny Siemens C65. 3 lata temu kupiłem samochód. Mam go do dziś bo mimo 11 lat i 250 tys km nie popsuło się w nim kompletnie nic. Sąsiad w tym czasie miał 5 samochodów i to sporo młodszych niż mój więc raczej nie pozbywał ich się ze względu na częste awarie. Są osoby lubiące częste zmiany i tyle. Dotyczy to przedmiotów, ale też miejsca zamieszkania czy miejsca pracy.
      Leszek latając na różnym sprzęcie ma porównanie co jest dobre a co lepsze i chwała mu za to, że chce się swoimi spostrzeżeniami z nami dzielić.

Kategorie
Wpisy archiwalne
Fotografia lotnicza

Switch to our mobile site